Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks TEST

Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks

Daleki spacer

Jest takie powiedzenie, że im lepsza terenówka tym dalej trzeba iść po traktor. Cóż, Isuzu D-Max może nie jest typowym autem terenowym, a mimo wszystko jeśli wybierzecie się nim w teren to zabierzcie ze sobą prowiant i wygodne buty – spacer po traktor będzie długi. Bardzo, bardzo długi.

Isuzu D-Max to przedstawiciel coraz bardziej popularnych pickupów czyli aut, które mają pracować. Zrobiony na ramie ogromny pojazd posiada stały napęd na tylną oś, gdzie za pomocą skrzyni rozdzielczo-redukcyjnej możemy dołączyć przednią oś. Zmianę napędu realizujemy za pomocą pokrętła zlokalizowanego koło skrzyni biegów. Ta może być manualna lub automatyczna, obie o 6-ciu przełożeniach. Testowany egzemplarz posiadał tę drugą wersję, która jest produktem stworzonym przez firmę AISIN. Przekładnia działa bardzo wolno, a ostatni 6 bieg jest wbijany tak rzadko (powyżej 120 km/h), że dopiero ostatniego dnia testów zorientowaliśmy się, że to nie jest 5-cio stopniowa skrzynia.

Pod maską Isuzu D-Maxa pracuje tylko jeden silnik, jest to turbodoładowana jednostka wysokoprężna o pojemności 1.9 (rzędowa czwórka), która generuje 162 KM i 360 Nm (2000-2600 obr/min). Jest to nowość pod maską D-Maxa, która pojawiła się wraz z tegorocznym faceliftingiem pojazdu. Wcześniej do napędu Isuzu służył 2.5-litrowy silnik. Jeździliśmy poprzednim D-Maxem i różnicy w porównaniu do nowej konstrukcji znaczących nie ma. Samochód jest tak samo głośny i tak samo dobrze zbiera się do sprintu. Poważnie, pierwsze metry, to jest od 0 do tych 40-50 km/h, auto pokonuje zaskakująco szybko. Duża tutaj zasługa automatycznej przekładni, gdzie wystarczy wcisnąć prawy pedał do podłogi i już jesteśmy pierwsi. I to bez względu na pogodę, bowiem zawsze możemy spiąć napęd na cztery koła, dodatkowo z możliwością zblokowania centralnego mechanizmu różnicowego.

No właśnie, teren. We wstępie wspominałem, że D-Max świetnie sprawdzi się w terenie. I to jest prawda. Seryjne Isuzu ma kąt natarcia 25 oraz zejścia 30 stopni. Do tego mamy 225 mm prześwitu. W terenie jest nieźle, choć na tle innych pickupów są to raczej normalne parametry. I w tym momencie pojawia się firma Arctic Trucks ze swoją przeróbką AT35. Wystarczy popatrzeć na testowany egzemplarz, żeby zorientować się, że nie mamy do czynienia z seryjnym D-Maxem. Ogromne koła, poszerzenia i wyższe zawieszenie, tego nie da się pominąć. W porównaniu do zwykłego Isuzu, auto jest podniesione o 30 mm (użyto części OLD MAN EMU), dodatkowo jest podniesione na ramie o 20 mm (body lift), nadkola zostały poszerzone i powiększone, a w nich znalazły się ogromne koła AT (BFGoodrich All Terrain T/A KO2 lub Nokian Hakkapelita 2) o rozmiarze 315x70R17.

Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks

Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks

Samochód jest tak wysoki, że koniecznością było zamontowanie stopni tylko po to, żeby dało się wsiąść w miarę wygodnie. W miarę, ponieważ bez podciągnięcia się za rączkę się nie obejdzie. Osoby o wzroście poniżej 160 cm mają nie lada wyzwanie. Dodatkowo Isuzu D-Max AT35 dostało ogromne chlapacze, przymocowane za pomocą metalowej liny. Przydają się mocno. Wszystkie przeróbki są bardzo profesjonalnie zrobione, auto ma na nowo skalibrowany prędkościomierz, wywarzone koła oraz geometrie zawieszenia.

Takie modyfikacje znacznie poprawiły właściwości terenowo, kąt natarcia zwiększył się do 36 stopni, a zejścia do 28 (była 30 i 25). Poza tym dzięki podniesieniu zawieszenia mamy 255 mm prześwitu. Z takimi parametrami i z tak wielkimi oponami o szerokości 315 mm teren nam nie straszny. I to praktycznie żaden teren. W każdych warunkach czuje się jak ryba w wodzie, albo i nawet lepiej! To co powinniśmy, naszym zdaniem, dodać to wyciągarka i dodatkowe reflektory na dachu, ponieważ światła drogowe jak i dzienne nie są wystarczająco mocne do jazdy terenowej nocnej.

Co ciekawe, pomimo tak mocnej i, wydawać by się mogło, typowo terenowej kuracji, samochodem da się jeździć w trasach jak i po mieście. W trasie nie trzeba tylko przekraczać 110 km/h z dwóch powodów: hałas oraz spalanie. Ten pierwszy ze względu na opony o dużym bieżniku i spore gabaryty auta staje się nie wytrzymania. Zapotrzebowanie na paliwo znowu wzrasta do powyżej 10 litrów, co jest już męczące. Ale jak będziemy trzymać się prędkości 100-110 km/h, to komputer pokładowy pokaże 9 litrów, co jest akceptowalnym wynikiem. W mieście musimy się liczyć z 12 litrami i ciągłym przeklinaniem: za wąskie drogi, za wąskie parkingi, za niskie parkingi i tak dalej. Poważnie, jeśli zamierzacie jeździć tym autem w mieście, to najlepiej uzbrójcie się w orurowanie i taranujcie wszystko co jest źle zaparkowane. Kilka razy przez takie pojazdy niezgodnie zapakowane w mieście musieliśmy wychylać się przez okno, żeby zobaczyć czy nadkola, które poszerzają auto do ponad 2 metrów (2040 mm) nie zniszczą nic w koło. Warto zauważyć, że promień skrętu jest zbliżony do fabrycznego, choć to dużo nie zmienia, żeby zawrócić D-Maxem potrzebujemy sporego placu, lub dużo kręcenia kierownicą.

Modyfikacja AT35 Arctic Trucks nie ingeruje w silnik oraz wnętrze. O tym co się kryje pod maską już pisaliśmy, a zastosowane zmiany nie wpłynęły znacząco na osiągi. Co prawda Isuzu nie podaje oficjalnych czasów przyspieszenia do pierwszej setki, ale my je zweryfikowaliśmy. D-Max AT35 osiągnął 13,6 sekund, co jest przyzwoitym wynikiem. Wracając do wnętrza, to jest typowe dla pickupów – topornie i prosto. Mnóstwo łatwego do czyszczenia plastiku, sporo miejsca i prosta obsługa. Materiały są twarde, ale na szczęście nieźle spasowane. Z tyłu pod kanapą są małe skrytki, gdzie zmieścimy podnośnik, apteczkę czy klucze potrzebne do wymiany koła i drobne naprawy. Na pochwałę zasługuje zestaw multimedialny Pionieer, który bardzo szybko działał i był dość intuicyjny.

Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks

Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks

Jeśli jesteście zainteresowani modyfikacją AT35 Arctic Trucks to musicie przygotować się na dodatkowe 39 900 zł netto. Cała procedura wygląda tak, że kupujemy seryjnego Isuzu D-Max w dowolnej przez nas wersji nadwoziowej (pojedyncza, przedłużona lub podwójna kabina), następnie go rejestrujemy, odstawiamy do siedziby Arctic Trucks w Sokółce i po 14 dniach możemy wyjechać przerobionym D-Maxem. Niedługo cała procedura ma się zmienić i od razu gotowym D-Maxem AT35 będzie można wyjechać od dilera.

Isuzu D-Max dzięki modyfikacji AT35 Arctic Trucks przeistacza się z typowego woła roboczego w woła terenowego, któremu niestraszny żaden teren. Pomijając świetne właściwości terenowe, auto ma fenomenalną prezencję i szacunek na ulicy. Kawał świetnej roboty. Brawo Isuzu, brawo Arctic Trucks.

DANE TECHNICZNE Isuzu D-Max AT35 Arctic Trucks TEST
Silnik / Pojemność turbodiesel / 1898 cm³
Układ / Liczba zaworów R4 /16
Moc maksymalna 163 KM przy 3600 obr./min.
Moment obrotowy 360 Nm przy 2500 obr./min.
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył sztywny most, resory piórowe
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automatyczne, 6 biegów
Prędkość maksymalna 160 km/h (standardowa wersja 180 km/h)
Przyspieszenie 0-100 km/h 13,6 s zmierzone
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 12 / 9 / 10.5 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 5295 / 2040 / 1910 mm
Rozstaw osi 3095 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1950 kg / 3005 kg (wersja standardowa)
Bagażnik w standardzie -
Bagażnik po złożeniu siedzeń -
Pojemność zbiornika paliwa 69 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy według wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 105 719 zł (kabina pojedyńcza, 4WD, L)
Cena wersji testowanej ok 190 000 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!