Volkswagen Golf R FL – AUTO TEST

8 września 2017
tekst: Patryk Rudnicki, zdjęcia: Bartosz Kowalewski
Volkswagen Golf R FL

Chwilo, trwaj...

Moje zauroczenie trwa – jakieś trzy lata wstecz miałem po raz pierwszy dłuższą styczność z „nowożytnym” Golfem i od razu była to najszybsza wersja R. Poczułem się zachwycony. Później następowały krótkie epizody – z niebieskim pięciodrzwiowym Golfem R, także niebieskim Golfem R Variant i totalnie czarnym, pięciodrzwiowym Golfem R. Za każdym razem poczucie wartości na drodze wzrastało, szacunek dla możliwości oraz efektywności niezmiennie pozostawał, a w głowie kotłowała się myśl, cóż za świetny samochód. Później był perłowo-biały Golf GTI – krata na fotelach, podwójny wydech i 230 koni mechanicznych… I złapało mnie zauroczenie dotyczące połączenia usportowionego charakteru, poszczególnych elementów i użyteczności na co dzień. Możecie więc przypuszczać, że moje serce tryskało radością na wieść, iż spędzę kilka następnych dni w towarzystwie poliftingowego Golfa… R…


Czy coś się zmieniło? We mnie niewiele, zaś Volkswagen Golf R otrzymał nowe światła, w pełni LED-owe, z dynamicznym kierunkowskazem na tyle, kilka czarnych dokładek wyglądających absolutnie znakomicie czy zaktualizowane wnętrze. Mowa rzecz jasna o systemie multimedialnym – jeszcze ładniejszym, dokładniejszym i bardziej przyjemnym wizualnie, ale z panelami dotykowymi, które podczas jazdy nie są wygodnym rozwiązaniem, natomiast drugim elementem są wirtualne zegary – bardzo czytelne, uporządkowane, konfigurowalne, jednym słowem znakomite, ale… Pomimo niebieskich wstawek będących elementem charakterystycznym Golfa R, tradycyjne wskaźniki z niebieskimi „patykami” określającymi prędkość i obroty, rozbudowany komputer pokładowy pomiędzy nimi oraz fizyczne przyciski okalające wyświetlacz, nadawały uporządkowanemu hatchbackowi więcej charakteru, więcej „jaja”, więcej tego faktora, za który płacimy w końcu niemałe pieniądze. O cenie za chwilę, natomiast jak podsumować odświeżonego Golfa R biorąc pod uwagę sferę jedynie widoczną? Kwestia gustu i zasobności portfela, bowiem cała reszta pozostała do bólu intuicyjna, prosta, łatwa i przyjemnie otaczająca kierowcę. Pozycja za kierownicą niezmiennie bardzo mnie odpowiada (wieniec tejże może mógłby być jeszcze delikatniej grubszy, ale to efekt czepialstwa), sporadycznie zdarza się, żeby jakiś materiał zatrzeszczał, kieszenie w drzwiach są flokowane, a zestaw Dynaudio serwuje solidną dawkę basu.


To, co urzeka w Golfie R, kryje się pod karoserią. Volkswagen przy okazji liftingu zostawił rzecz jasna napęd 4MOTION, ale dorzucił jeszcze 10 koni mechanicznych i 20 niutonometrów. Efekt spodziewany – 310 KM, 400 Nm, ogromne pokłady dynamiki, elastyczność oraz przede wszystkim EFEKTYWNOŚĆ. Z funkcją Launch Control Volkswagen Golf R jest uosobieniem niewielkiej rakiety, która potrafi zaskoczyć niejednego użytkownika mocniejszego samochodu. Przy tym jego efektywność zdradzają jedynie właściwie cztery końcówki układu wydechowego – może i delikatny przerost formy nad treścią, niemniej jednak „germański” hatchback potrafi zachwycić osiągami. Bardzo istotną zmianą z punktu widzenia użyteczności jest natomiast zastosowanie 7-biegowego DSG. Miałem niewielkie obawy (po epizodzie z Fabią Combi), że będzie poszarpywać, ale nie – skrzynia działa właściwie bez zarzutu, płynnie zmienia i odpowiednio dobiera przełożenia, a przy tym wyeliminowała przypadłość, która wzbudzała we mnie irytację – przy 140 km/h mamy jakieś 2500 obrotów, a w trybie Eco lub Comfort wydech nie męczy uszu kierowcy nadmiernym basem. Komfortowo pokonana trasa Golfem R jest więc możliwa, a przy tym zużyjemy bardzo rozsądne ilości benzyny (na trasie pozamiejskiej udało mi się osiągnąć równe 7 litrów; średnia z kilku dni to 8,4 litra). Nie polecam jednak ustawiania najbardziej „hardkorowego” działania wydechu w trybie Individual, gdzie silnik funkcjonuje według „normalnej” mapy – niskie obroty będą bowiem skutkować nienaturalnym basem uderzającym po uszach, a to nie jest przyjemne.



Poliftingowa „R-ka” Golfem idealnym? Owszem – wyeliminowano niektóre błędy poprzednika i nie mam akurat wątpliwości, że Volkswagen zrobił krok do przodu, ale wrogiem topowej odmiany jest jej cena – wyjściowo ponad 167 tysięcy złotych… Recenzowany egzemplarz skonfigurowano – złapcie się czegoś – na ponad 215 000 złotych, a nie było jeszcze elektryki foteli czy w dalszym ciągu brakowało niebieskiego podświetlenia listwy tylnych drzwi. Ford przy silniku 2.3 EcoBoost z Mustanga, mocy 350 KM, napędzie AWD czy dodatkowo trybie Drift, potrafił zaoferować swojego Focusa RS wyjściowo za około 156 tysięcy złotych. Może więc dlatego opłaca się bardziej skierować do Forda? A może warto nieco odpuścić i zatrzymać się na 245 koniach mechanicznych Golfa GTI Performance – otrzymamy co prawda napęd FWD czy dwie końcówki układu wydechowego, ale za to bogatszą historię, równie bogate wyposażenie i więcej charakterystycznych elementów. Ja bym chyba tak postąpił – nie dlatego, że mówimy o Golfie, a dlatego, że to znakomity hothatch z jedynie zacięciem sportowym i potworną dawką użyteczności na co dzień. To bez wątpienia samochód, który ułatwia – nie utrudnia – codzienne życie.

DANE TECHNICZNE Volkswagen Golf R FL
Silnik / Pojemność benzyna / 1984 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 / 16
Moc maksymalna 228 kW (310 KM) / 5500-6500 obr./min
Moment obrotowy 400 Nm / 2000-5400 obr./min
Zawieszenie przód kolumny McPhersona
Zawieszenie tył wielowahaczowe
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automat (DSG), 7 biegów
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,8 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) nasz test: 9,8 / 7 / 8,4 l/100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 4276 / 1799 / 1460 mm
Rozstaw osi 2631 mm
Masa własna / Dopuszczalna ok. 1510 kg / -
Bagażnik w standardzie 343 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1233 l
Pojemność zbiornika paliwa 55 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy co 30 tys. km lub co 2 lata
Cena wersji podstawowej 66 990 zł (1.0 TSI 85 KM 3d, Trendline)
Cena wersji testowanej ok. 216 000 zł (R 5d + dodatki)

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!