Aktualności

BMW 540i xDrive – TEST

BMW 540i xDrive

Zaskoczenie

Narodziny nowej generacji BMW serii 5 od zawsze budziły wiele emocji. Czym Bawarczycy tym razem zaskoczą? Jakie nowe technologie pojawią się w tej jednej z najbardziej znanych limuzyn? Cóż, właśnie została zaprezentowana nowa generacja, którą postaramy się prześwietlić.

Zacznijmy od zmiany nazwy kodowej – od teraz seria 5 jest znana jako G30. Wcześniejsza generacja nosiła oznaczenie F10, a jej poprzednik E60. W zasadzie ciężko stwierdzić czym kieruje się producent przy nazewnictwie… Na pewno ostatnio zaczął zmieniać litery w kolejności z alfabetu, ale liczby to już chyba dobiera kompletnie losowo. W sumie to pewnie mało kogo to interesuje, ale jednak lubimy jak jest jakiś schemat…

BMW 540i xDrive

BMW 540i xDrive

Skupmy się w takim razie na wyglądzie. Pamiętamy bardzo dobrze premierę modelu E60, który została zaprojektowany przez Chrisa Bangle’a. Auto było sporym szokiem zarówno dla fanów marki jak i dla całego motoryzacyjnego świata. BMW zerwało z kanciastymi liniami poprzedniej generacji i stworzyła auto, które nawet dziś, 14 lat później, wygląda świeżo. Kolejny model – F10 wyglądał już nieco mniej sportowo, ale za to dużo bardziej elegancko. Prawdziwa limuzyna.
Najnowsze wcielenie G30 bardzo mocno nawiązuje właśnie do poprzednika. W zasadzie to jesteśmy skłonni powiedzieć, że auto bardziej przypomina kolejny lift, niż nową generację. Przemodelowano światło, zmieniono zderzaki i w zasadzie to tyle. To nie jest rewolucja, a ewolucja. Bardzo spokojna ewolucja. Nowej „piątce” brakuje nieco wyrazistości. Z zewnątrz teraz dużo łatwiej pomylić serię 5 z 7, ale to już cecha dzisiejszej motoryzacji. Testowany egzemplarz posiadał pełen pakiet M, który nadał auto sportowego ducha. Wygląda jak dobrze skrojony garnitur na umięśnionym sportowcu. Jedyny minus to zbyt wysokie zawieszenie, które jest podyktowane napędem na cztery koła xDrive. Auto tylko z napędem na tył stoi nieco niżej, przez co wygląda zdecydowanie lepiej.

O ile z zewnątrz da się odróżnić serię 5 od serii 7, tak w środku jest to już dużo trudniejsze. Deska rozdzielcza nowej „piątki” jest niemal bliźniacza do większej „siódemki”. To nie jest wada, wszakże 7er ma jedną z najlepiej dopracowanych desek w swojej klasie. Rozlokowanie funkcji jest bardzo intuicyjne, a obsługa prosta. Co do tej ostatniej, to poza przyciskami na kierownicy oraz na konsoli środkowej możemy jeszcze niektórymi gadżetami sterować za pomocą gestów. Przykładowo jak chcemy pogłośnić audio należy pokręcić w powietrzu palcem (bajer przeniesiony z 7er). Ręka musi być mniej więcej na środku pomiędzy fotelami przednimi, tak aby uchwycił to sensor zlokalizowany w lusterku środkowym. Bajer bardzo fajny, choć nieco dziwny: kiedyś specjalnie ludzie wymyślili przyciski na kierownicy żeby nie odrywać rąk od kierownicy. Dziś Bawarczycy oferują machanie ręką…

Właśnie, kierownica. BMW zawsze słynęło ze świetnych, grubych, mięsistych kół kierowniczych, które genialnie leżą w dłoniach. W nowej „piątce” Bawarczycy jednak przesadzili – kierownica jest za gruba! Poważnie, aż ciężko ją wygodnie objąć dłońmi. Wraz ze skopiowaniem deski rozdzielczej z większej „siódemki”, nowa „piątka” otrzymała wszystkie gadżety. Od teraz ekran główny jest również dotykowy (na szczęście, wciąż możemy operować za pomocą świetnego iDrive – oby to się nie zmieniło), podobnie jak mały ekran do obsługi klimatyzacji. Trzeci wyświetlacz jest zamiast naszych zegarów i oferuje bardzo czytelne nawet w ostrym świetle grafiki. Całe wnętrze prezentuje się bardzo luksusowo i nowocześnie.

Najciekawszym i najbardziej szpanerskim gadżetem w BMW serii 5 jest inteligentny kluczyk z funkcją autonomicznego parkowania (znamy to z serii 7). Sam pilot jest wielkości małego smartfona i podobnie obsługujemy go za pomocą palca. Na wyświetlaczu mamy kilka funkcji takich jak zasięg, domykanie szyb, zaprogramowanie klimatyzacji czy właśnie parkowanie. Należy stać blisko auta, aktywować funkcję i już po chwili możemy odpalić samochód i jeździć nim niczym James Bond. Niestety, tylko przód – tył. I musimy być cały czas blisko auta, inaczej samochód sam się zatrzyma. Nie bójcie się, że w coś wjedziecie – wszystkie sensory łącznie z czujnikami parkowania działają. Widok osób widzących wyjeżdzające nowe BMW bez kierowcy jest bezcenny. Teoretycznie nie da się tej funkcji włączyć ze środka pojazdu, jednak da się to oszukać. Wystarczy włączyć funkcję na zewnątrz (na przykład wystawiając rękę przez okno), następnie wsiąść do tyłu i możemy wozić się jak król… Aha, w samochodzie jest ładowarka indukcyjna, która doładuje baterię waszego kluczyka. Możecie to zrobić również za pomocą kabla od telefonu (micro USB) i zwykłej ładowarki.

Czym tak naprawdę w środku różni się seria 7 od serii 5? Po pierwsze: ilością miejsca, 7er jest zdecydowanie większy, a dodatkowo oferuje odmianę przedłużoną. Poza tym z tyłu w „siódemce” możemy zamówić dwa oddzielne samolotowe fotele z pełną regulacją oferującą podróżowanie niemal na leżąco. Naszym zdaniem, seria 5 jest dla kierowcy, a seria 7 już dla pasażerów.

Pod względem ilości miejsca nowa seria 5 nieco urosła. Z przodu każdy znajdzie wygodną pozycję, a my szczególnie polecamy komfortowe fotele – są boskie. Poważnie, to najlepsze siedziska jakie znajdziecie w tej klasie, oferujące niezliczoną ilość konfiguracji. Jest to też jedno z niewielu aut, gdzie wygodnie korzysta się z obu podłokietników, a nie jak to zazwyczaj ma miejsce tylko z tego środkowego. Z tyłu wygodnie usiądą dwie osoby o wzroście do 190 cm. Teoretycznie BMW 540i jest 5-cio osobowe, ale siedzisko jest mocno wyprofilowane i na środku raczej ciężko wygodnie usiąść. Bagażnik oferuje 530 litrów i bez problemu pozwala się spakować nawet na daleką podróż. Komfort podróżowania, jak przystało na BMW, jest fenomenalny.

Teraz pora na najważniejsze: właściwości jezdne oraz silnik. Zacznijmy od tego drugiego, bo pod maską testowanego egzemplarza nowość – 40i. Jest to motor o kodowym oznaczeniu B58B30 – czyli trzylitrowa rzędowa szóstka z turbiną. Generuje 340 KM oraz 450 Nm dostępnych już od 1350 obrotów. Kultura pracy silnika jest wręcz fenomenalna. Jednostka pięknie mruczy na wolnych obrotach, a podczas przyśpieszania rasowo wyje. Szkoda, że wydech został tak mocno wykastrowany (słychać jakby stłumione strzały przy zmianie biegów) w porównaniu chociażby do tego w M140i, który niedawno testowaliśmy. Choć z drugiej strony jest to limuzyna, więc i tak dobrze, że producent pozwala co nieco usłyszeć w kabinie.

Osiągi są fenomenalne – pierwsza setka po 4,8 s, a prędkość maksymalna została ograniczona do 250 km/h. Zmierzyliśmy ten samochód i do 100 km/h przyspiesza w 4.9 s, do 200 w 17,8 s, a do 250 w 35 s. Świetne wyniki. Niestety, odbija się to nieco na spalaniu gdzie w mieście bardzo ciężko zejść poniżej 13 litrów. Średnio podczas testu w zakorkowanej stolicy auto potrzebowało 14,7 l na każde sto kilometrów. W trasie auto potrzebuje około 9 litrów przy spokojnej, ale szybkiej jeździe. Na autostradzie przy prędkości 140 km/h chwilowe spalanie waha się pomiędzy 10,5 a 11 litrami. Oczywiście, BMW oferuje kilka trybów jazdy, w tym Eco Pro oraz Sport i Sport +.

Slogan BMW to niezmiennie radość z jazdy i z tym musimy się zgodzić. Pod względem mechanicznym, nowa seria 5 to perfekcja. Skrzynia biegów, pomimo iż nie jest to dwusprzęgłowa konstrukcja, to najlepszy automat obecny na rynku – 8-mio stopniowy ZF. Biegi zrzuca szybko, nie ma momentów zawahania i nic nie szarpie. Wraz ze skrzynią idealnie sprawdza się układ kierowniczy, hamulce oraz napęd – w testowanym egzemplarzu xDrive czyli 4×4. Czuć, że samochód jest tylnonapędowy, a dołącza się przód – na wyjściu z zakrętu nieco ucieka nam tyłek. Zawieszenie jest tak ustawione, że pomimo iż auto niemal nic się nie wychyla to wciąż świetnie tłumi nierówności. Bawarczycy po raz kolejny to zrobili…

Przyjemności, oczywiście, kosztują – nowa seria 5 kosztuje minimum 212 500 za najsłabszy wariant 520d o mocy 190 KM i z manualną 6-cio stopniową przekładnią. Za wersję 540i xDrive trzeba wyłożyć przynajmniej 299 900 zł. Doposażony egzemplarz jak testowany to wydatek rzędu 461 659 zł! Ale to norma w tej klasie, gdzie za każdy dodatek trzeba słono płacić. Konkurencja jest nieco tańsza i tak na przykład podstawowe Audi A6 z silnikiem 1.8 TFSI (190 KM, MT6) kosztuje 187 600 zł (diesel 2.0 TDI 190 KM 191 400 zł), Mercedes E 200d to wydatek min 186 300 zł (150 KM, AT9, diesel 190 KM E 220d kosztuje 196 800 zł).

Jeśli mamy być szczerzy to nieco zawiedliśmy się na nowej serii 5, ale to tylko dlatego, że oczekiwaliśmy czegoś zupełnie innego. Nie zrozumcie nas źle, to genialne auto, dopracowane niemal pod każdym kątem. Mechaniczna perfekcja. Po prostu samochód stracił jakby pazur BMW, którym zawsze się charakteryzowały się auta tej marki. Mimo wszystko nowa „piątka” to obecnie najmocniejszy gracz na rynku.

DANE TECHNICZNE BMW 540i xDrive – TEST
Silnik / Pojemność turbobenzyna / 2998 cm3
Układ / Liczba zaworów R6 / 24
Moc maksymalna 250 kW (340 KM) / 5500-6 500 obr/min
Moment obrotowy 450 Nm / 1380-5200 obr/min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył wielowahaczowe
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automatyczna, 8 biegów
Prędkość maksymalna 250 km/h (ograniczona elektronicznie)
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,8 s (zmierzone 4.9 s )
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 14 / 9 / 12,5 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 4936 / 1868 / 1479 mm
Rozstaw osi 2975 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1780 / 2280 kg
Bagażnik w standardzie 530 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1105 l
Pojemność zbiornika paliwa 68 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy według wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 212 500 (520d 190 KM, RWD, MT6)
Cena wersji testowanej 461 659 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!