Ford S-Max Vignale 2.0 TDCi 180 KM AWD – TEST

Ford S-Max Vignale

Premium MPV

Na rynku motoryzacyjnym znaleźć już możemy chyba każdą możliwą wariację klas premium. Od dawna znane były luksusowe limuzyny oraz sportowe równie bogato wykończone coupe. Na ich bazie powstawały kabriolety oraz kombi. Później nastała moda na terenówki oraz SUVy, które również można nabyć jako produkty premium. Podobnie jak hatchbacki czy nawet małe miejskie auta. Nawet spore busy doczekały się luksusowych odmian. Jednak do tej pory chyba nikt nie pomyślał, żeby stworzyć luksusowego minivana… aż do dzisiaj: poznajcie model Ford S-Max Vignale!

Vignale to oddzielna linia produkcyjna Forda oferująca nie tyle samochód co produkt w iście luksusowym wydanie. O całej idei nieco później, póki co skupmy się na samochodzie. Podstawowy Ford S-Max to jeden z najlepiej wyglądających minivanów na rynku. Z pewnością jest to najbardziej sportowy z wszystkich MPV jakie możemy dziś i w ogóle mogliśmy kupić. Obecnie jest to już druga generacja S-Maxa i to niesamowite, ale wygląda jeszcze lepiej od poprzednika!

Ford S-Max Vignale różni się jednak od standardowej wersji kilkoma szczegółami, które nadają aucie „pieniędzy”. W sensie, że taka wersja wygląda po prostu drożej i od razu widać, że mamy do czynienia z czymś specjalnym. Po pierwsze, zmieniono fakturę grilla. Po drugie, zastosowano sporo chromowanych wstawek, które wylądowały wokół lamp, na zderzakach czy na listwach bocznych. Również felgi (18-calowe alufelgi w standardzie) mogą być całe chromowane tak jak w testowanym egzemplarzu. Na koniec zmiana logotypu na tylnej klapie, gdzie zniknął napis S-Max, a pojawiło się słowo Vignale. Dopełnieniem zmian są kolory, gdzie do wyboru mamy dodatkowe specjalne lakiery takie jak White Platinum (biała perła) czy też Milano Griglo. Ten ostatni wylądował na testowanym egzemplarzu i ma to być barwa oddająca kolor kawy cappuccino. Coś w tym jest, choć na nasz gust barwa czasami próbuje przejść w lekko różowy odcień. Ford S-Max Vignale robi wrażenie.

Jeszcze lepiej jest w środku i wcale nie mamy tu na myśli ogromnej ilości miejsca. Otwieramy nasze kapuczinowe drzwi i naszym oczom ukazuje się piękna pikowana skóra, której nie powstydziłyby się brytyjskie limuzyny za miliony złotych. Skórą wyszyto również deskę rozdzielczą oraz, oczywiście, kierownicę i drążek zmiany biegów. Wszystko wygląda naprawdę „bogato”. Mamy, co prawda, małe zastrzeżenia do użytych materiałów na desce, gdzie, naszym zdaniem, skóra jest trochę za mocno naciągnięta przez co wygląda nieco sztucznie. Za to w dotyku jest już dużo lepiej, zwłaszcza kierownica i drążek zmiany biegów są bardzo przyjemne pod tym względem.

Jednak Ford S-Max Vignale, pomimo wykonania i wyglądu premium, wciąż jest przedstawicielem klasy MPV, a to oznacza mnóstwo miejsca. W kabinie wygodnie usiądzie 5 osób, a każde z nich ma swój oddzielny regulowany fotel. Mało tego, z przodu siedziska są w pełni elektryczne, podgrzewane, wentylowane (klimatyzowane) i posiadają nawet masaże! W takim aucie podróż to przyjemność. Gdyby ktoś jednak potrzebował wozić 7 osób to można dokupić 3 rząd siedzeń kosztem nieco mniejszego bagażnika. Kufer w przypadku 5-cio osobowego wariantu jest gigantyczny – 700 litrów, robi wrażenie.

Tak samo jak i liczne udogodnienia oraz schowki. Klapa od bagażnika jest otwierana elektrycznie i nawet nie musimy nic naciskać – wystarczy ruch nogą pod zderzakiem. W bagażniku znajdziemy haczyki na zakupy, a w kabinie mnóstwo schowków. Ten w podłokietniku zmieści nawet 2 l butelkę wody czy innego napoju. Mała, otwierana skrytka znalazła się nawet na podszybiu, które, swoją drogą, jest ogromne i ciężko coś dosięgnąć jeśli poleci nam pod samą szybę. Niemcy pomyśleli też o podróżowaniu z dziećmi i w dachu zamontowane jest dodatkowe małe lusterko, które pozwala doglądać nasze pociechy. Niestety, jest nieco za wysoko zlokalizowane i jest minimalnie za małe.

Ford S-Max Vignale podobnie jak pozostałe nowe modele Forda pracuje na systemie multimedialnym Sync już trzeciej generacji. Wszystko działa bardzo płynnie, a grafiki wyświetlane na 8-mio calowym dotykowym ekranie są bardzo dobrej jakości. Co ważne, nawigacja wreszcie mówi do nas po polsku, ba, nawet czyta SMSy i robi to bardzo ładnie. Sama obsługa systemu jest początkowo nieco kłopotliwa, ale bardzo szybko się w niej odnajdujemy. Również zegary zyskały ekran, na którym może być wyświetlane mnóstwo informacji, komputer pokładowy, systemu bezpieczeństwa, prędkość cyfrowa czy audio. To wszystko może być pokazane w tym samym czasie co jest nieco przytłaczające, a dane stają się mało czytelne. Mimo wszystko, cała deska rozdzielcza prezentuje się bardzo nowocześnie i ładnie. Oczywiście, jak przystało na najbardziej ekskluzywną odmianę, Vignale jest bardzo bogato wyposażony. Nawigacja, bluetooh, masaże, czujniki parkowania, kamera z tyłu oraz z przodu ułatwiająca wyjeżdżanie, panoramiczny dach, aktywny tempomat, wykrywanie znaków, wykrywanie martwego pola, automatyczne światła drogowe i mijania wiele, wiele więcej. Jest bogato.

Pod maską wersji Vignale pracują te same silniki co w zwykłym S-Maxie: dwie benzyny 1.5 EcoBoost 150 KM oraz 2.0 EcoBoost 240 KM, a także 3 jednostki wysokoprężne 2.0 TDCi 150 KM, 2.0 TDCi 180 KM oraz 2.0 TDCi 210 KM (dwie turbiny). Do wyboru mamy też napęd AWD (tylko dla 2.0 TDCi 150 oraz 180 KM) oraz dwusprzęgłowy PowerShift (tylko dla diesli). Najmocniejszy diesel występuje tylko z PowerShift, natomiast najmocniejsza benzyna tylko z 6-cio stopniowym tradycyjnym automatem. Trochę szkoda, że najmocniejszy benzyniak nie może mieć napędu na cztery koła.

Testowany Ford S-Max Vignale posiada pod maską wariant 2.0 TDCi 180 KM Powershift AWD, czyli połączenie, które sprawdzi się chyba idealnie do jazdy na co dzień zarówno po mieście jak i w trasy. Samochód jest naprawdę sporych rozmiarów, więc nikt nie oczekuje nie wiadomo jak dobrych osiągów. Katalogowo producent podaje 10 s, choć nam podczas pomiarów udało się uzyskiwać powtarzalne 9,6-,9,7 s. Odczucia są znacznie lepsze i ze świateł ruszamy naprawdę żwawo. Później auto zachowuje się jak czołg, jest duże i bardzo pewnie się prowadzi. Dodatkowo mamy świetną widoczność, a jedyny problem to duży promień skrętu przeszkadzający na parkingach.

Napęd na cztery koła jest, oczywiście, rozwiązany elektronicznie, gdzie normalnie auto jest ciągnięte przez przednią oś, a w momencie uślizgu lub mocniejszego przyspieszania dołącza nam się tył. W ten sposób złe warunki pogodowe czy zima są nam nie straszne. Tak jak wcześniej pisaliśmy, w testowanym egzemplarzu jest dwusprzęgłowy automat, który nie jest demonem prędkości, ale do MPV sprawdza się bardzo dobrze. Co najważniejsze, skrzynia działa bardzo płynnie, wręcz nie czuć kiedy się zmieniają kolejne biegi. W mieście spalanie nie powinno przekroczyć 9-9.5 litra i to przy naprawdę żwawej jeździe. Jeśli ktoś ma lekką nogę to spokojnie zbije ten wynik o 0.5-1 litr. Na trasie udało nam się uzyskać 7,5 litra z 4 osobami na pokładzie.

To czym Vignale odróżnia się jeszcze od zwykłej wersji to system Ford Active Noise Control, czyli system aktywnego wyciszania kabiny. Jest to patent znany dotychczas z słuchawek dousznych, gdzie komputer analizuje szumy, a następnie generuje fale dźwiękowe przesunięte o 180 stopni co w efekcie wygłuszę niepożądane dźwięki. W praktyce sprawdza się to bardzo dobrze, a w S-Maxie Vignale jest cicho nawet jak przekroczymy 140-150 km/h. Dodatkowo S-Max Vignale ma podwójne laminowane szyby!

Przed zakończeniem jeszcze cena. Ford S-Max Vignale to obecnie jedyny tak duży MPV premium, stąd też nie powinna nikogo dziwić kwota, którą trzeba wyłożyć, aby stać się posiadaczem tego samochodu – minimum 147 350 zł. Podstawowy S-Max z tym samym silnikiem (1.5 EcoBoost 150 KM) kosztuje 111 100 zł, czyli ponad 36 000 zł mniej.

Jeśli kogoś stać i chce się poczuć naprawdę wyjątkowo jeżdżąc minivanem to Ford S-Max Vignale sprawdzi się idealnie. Jeśli jednak potrzebujecie po prostu świetnego MPV, który jest bardzo dobrze wykonany, jeszcze lepiej jeździ i genialnie się prezentuje to zwykły S-Max spełni w 100 % wasze wymagania.

Test Mondeo Vignale znajduje się TUTAJ

DANE TECHNICZNE Ford S-Max Vignale 2.0 TDCi 180 KM AWD – TEST
Silnik / Pojemność turbodiesel / 1997 cm³
Układ / Liczba zaworów R4 /16
Moc maksymalna 132 kW (180 KM) / 4000 obr/min
Moment obrotowy 400 Nm / 1750-2500 obr/min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył wielowahaczowe
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automatyczna dwusprzęgłowa, 6 biegów
Prędkość maksymalna 208 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 10,1 s (zmierzone 9,6 s)
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 9,5 / 7 / 8 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 4796 / 1953 / 1658 mm
Rozstaw osi 2849 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1857 / 2615 kg
Bagażnik w standardzie 700 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 2200 l
Pojemność zbiornika paliwa 64 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy według wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 147 350 zł (1.5 EcoBoost 150 KM, FWD, MT6, Vignale)
Cena wersji testowanej 220 850 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!