Aktualności

Abarth 595 Competizione – TEST

Abarth 595 Competizione

Szaleństwo

Kwintesencją włoskiej motoryzacji są małe miejskie auta oraz superszybkie samochody sportowe. Niby dwa różne światy, a jednak istnieje firma, która potrafi je połączyć. Zapraszamy do świata Abartha.

Abarth 595 Competizione. Już sama nazwa jest tak rasowa, że myślimy o jakiejś limitowanej serii Ferrari albo Lamborghini. Potem czar pryska, bowiem dowiadujemy się, że to tak naprawdę Fiat 500 z kilkoma przeróbkami. Cóż, jeśli ktoś w ten sposób opisze wam Abartha 595 Competizione to, wybaczcie, ale jest debilem. Różnica pomiędzy Abarthem 595 Competizione a Fiatem 500 jest taka jak pomiędzy Robertem Mateją a Adamem Małyszem. Niby obaj są skoczkami, tak jak i oba pojazdy samochodami, ale ich umiejętności są odległe od siebie jak dystans z Ziemi do Marsa.

Abarth 595 Competizione

Abarth 595 Competizione

Owszem, Włosi swój projekt oparli na sympatycznej, miejskiej i raczej dedykowanej dla piękniejszej płci 500. Ale poza wizualnym podobieństwami (bryła, deska rozdzielcza), mechanicznie mówimy o dwóch różnych światach. Po pierwsze, Abarth 595 Competizione jest obniżony, zawieszenie od Koni jest twarde jak kamień, a auto dostało pełen pakiet zderzaków, spojlerów oraz dyfuzorów. Wszystko to w imię lepszej aerodynamiki. Aby auto lepiej się prowadziło popracowano nad układem kierowniczym, zastosowano szersze i lżejsze koła oraz zestrojono zawieszenie w ten sposób, aby 595 Competizione się praktycznie wcale nie przechylało na zakrętach. Abarth wciąż jest pędzony na przednią oś, dlatego producent w opcji za 10 000 zł oferuje mechaniczną szperę! A teraz wisienka na torcie: seryjny Fiat 500 w najmocniejszej odmianie geenruje aż 105 KM. Abarth 595 Competizione oferuje ich 180, a to wciąż nie jest najmocniejsza odmiana (Biposto ma 190 KM)! 180 koni w aucie niewiele większym niż wózek sklepowy! Szaleństwo!

Pod maską Abartha 595 Competizione pracuje turbodoładowany benzynowy silnik 1.4, który ma fantastyczną charakterystykę pracy i, o dziwo, dźwięk! To tylko rzędowa czwórka, ale odgłosy jakie wydobywają się z czterech końcówek wydechu Record Monza przyprawiają o dreszcze nawet zupełnych ignorantów motoryzacyjnych. 595 brzmi tak zadziornie i tak okrutnie głośno, że z pewnością obudzi waszych sąsiadów. Do tego wszystkiego wydech potrafi strzelić! No coś pięknego, tego się nie da opisać, to musicie usłyszeć sami:

Dźwięk to jedno, a osiągi drugie. Pierwsza setka pojawia się w czasie 6,7 sekundy, a prędkość maksymalna to 225 km/h! Licznikowo samochód może pędzić nawet 240 km/h! Musimy powtórzyć to ponownie: SZALEŃSTWO. Nam, co prawda, udało się uzyskać 7,3 s, ale to wciąż jest świetny wynik:

Auto, podobnie jak Abarth 124, jedzie świetnie do 160-17 km/h, następnie znacznie zwalnia po wbiciu 5, ostatniego już biegu. Mimo wszystko w tak małym aucie wrażenia są takie, jakbyśmy startowali myśliwcem bojowym, a nie małym samochodem. Wszystko potęguje jeszcze genialny dźwięk z wydechów. W sumie to w trasie jest on nie do zniesienia, jak i całe auto: za twarde, za małe, za głośne. Ale nikt tego nie kupuje w trasę! Auto kocha miasto i kocha zakręty, tam czuje się jak ryba w wodzie. Mechaniczna szpera w połączeniu ze świetnym zawieszeniem i niezłym układem kierowniczym to trio idealne. Jedyny minus: nie można w pełni wyłączyć kontroli trakcji… Co ciekawe, 595 ma tryb Sport, usztywniający układ kierowniczy i zwiększajacy reakcję na gaz (zwiększa też moment do 250 Nm), który nawet po zgaszeniu silnika się nie dezaktywuje! I bardzo dobrze, bowiem nie ma się ochoty go wyłączać. No chyba, że zapali nam się rezerwa, bowiem bak ma ledwie 35 litów, co powoduje, że po 300 km czas zabrać Competizione do wodopoju…

Abarth 595 Competizione

Abarth 595 Competizione

Abarth 595 Competizione charakteryzuje się jeszcze jedną przegenialną rzeczą: dwoma ogromnymi kubełkowymi fotelami Sablelt. Są twarde, nie posiadają regulacji lędźwiowej, po 50 km będą boleć was plecy, ale i tak je pokochacie. Pokochacie je, ponieważ na zakrętach trzymają mocniej niż imigranci w Niemczech zasiłek. No i jak fantastycznie wyglądają! Zwłaszcza od tyłu, gdzie cała skorupa pokryta jest karbonem. Przepiękne. Karbon pojawia się jeszcze na kierownicy, a część deski pokryto alkantarą. Ostatnimi sportowymi wstawkami są metalowe nakładki na pedały oraz na gałkę zmiany biegów. Kierownica nieźle leży w dłoniach, jednak mogłaby być nieco mniejsza. Producent zostawił takie gadżety jak nawigacja, Bluetooth czy granie Beats. To ostatnie jest kompletnie niepotrzebne: lepiej słuchać wydechu, który gra dużo lepiej.

Żeby nie było: Abarth 595 Competizione ma mnóstwo wad. Po pierwsze, siedzi się za wysoko, a fotel nie ma regulacji wysokości. Do tego kierownica ma tylko regulację w jednej płaszczyźnie, a nie ma przód-tył. W związku z tym, wysokie osoby mogą mieć problem, żeby idealnie dobrać pozycję. Po każdym dłuższym postoju kompletnie wyłączają nam się nawiewy, a my musimy pamiętać, aby je zawsze ponownie włączyć. Fotele z przodu są genialne, jednak tak duże, że aby pochylić oparcie musimy otworzyć drzwi, ponieważ w przeciwnym razie nie uda nam się włożyć tam ręki. Również bak paliwa mógłby być większy, bowiem 35 litrów w mieście starczy ledwo na 300 km…

Mimo to, wszystkie te wady akceptujemy, bowiem to auto, które się kocha od pierwszego wejrzenia i pierwszej jazdy. Mały urwis, który działa na nas jak narkotyk: uzależnia. Już schodząc do garażu mamy uśmiech na twarzy, bo wiemy co nas zaraz czeka. I nie mamy na myśli tankowania, a czystą radość z jazdy.

W zasadzie to największa wada, którą nam osobiście ciężko byłoby przeskoczyć to cena: 102 900 zł w podstawie i ponad 125 000 w testowanym egzemplarzu (10 000 szpera mechaniczna + dodatki) to sporo. A nawet bardzo sporo jak za tak małe auto. W tej cenie kupimy szybsze, większe, bezpieczniejsze i lepiej wykonane (Abarth to, niestety, Fiat, a ten nie zachwyca plastikami). Jednak nie da się znaleźć auta, które daje tyle przyjemności z prowadzenia i skupia na sobie wszystkich w około. Abarth 595 Competizione udowadnia, że do radości z jazdy wcale nie potrzeba miliona koni. I niech ktoś jeszcze raz powie, że Abarth 595 Competizione to damskie auto…

DANE TECHNICZNE Abarth 595 Competizione – TEST
Silnik / Pojemność turbobenzyna / 1368 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 /16
Moc maksymalna 180 KM (132 kW) / 5500 obr/min
Moment obrotowy 250 Nm / 3000 obr/min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył belka skrętna
Napęd przedni
Skrzynia biegów manualna, 5 biegów
Prędkość maksymalna 225 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,7 s (zmierzone 7,3 s)
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) średnie z testu 10 litrów
Długość / Szerokość / Wysokość 3660 / 1627 (1883 z luterkami) / 1485 mm
Rozstaw osi 2300 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1120 kg / -
Bagażnik w standardzie 185 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 625 l
Pojemność zbiornika paliwa 35 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy według wskazań komputera
Cena wersji podstawowej Abarth 595 (.4 T-Jet 16v 145 KM)
Cena wersji testowanej ok 125 000 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!