Aktualności

Volkswagen Tiguan Highline 2.0 TDI 150 KM DSG7 4MOTION – AUTO TEST

1 grudnia 2016
tekst: Patryk Rudnicki, zdjęcia: Bartosz Kowalewski
Volkswagen Tiguan Highline 2.0 TDI 150 KM DSG7 4MOTION

Typ dojrzały

Pierwsza generacja Volkswagena Tiguana świętowała swoją premierę jesienią 2006 roku, a niemiecki producent nie zdawał sobie jeszcze sprawy, jak znakomitym pomysłem wykazali się jego pracownicy. Choć mogłoby się wydawać, że firma stacjonująca na co dzień w niemieckim Wolfsburgu byłaby w stanie sprzedać szerokiej klienteli nawet krzesło z charakterystycznym, biało-niebieskim logo, to świetne wyniki oraz popularność mniejszego SUV-a ze stajni Volkswagena nie mogła się wziąć tak naprawdę z próżni. Czy aby na pewno? Czy więcej niż tylko zadowalający popyt (ponad 2,8 miliona sprzedanych egzemplarzy) mógł być wynikiem społecznego przyzwyczajenia i dobrego marketingu firmy? A może Tiguan był zachwycająco udanym samochodem genialnie wpisującym się w gusta „zwykłych” obywateli? Sporo tych pytań, ale dziesięć lat później trafia na nasz redakcyjny parking druga generacja pojazdu o rozchwytywanej nazwie, a ja głęboko się zastanawiam czy konkurencja zrobiła to równie dobrze…


Nowy design

Poprzedni ustęp mógł coś zasugerować, jednak nie będzie tak cukierkowo jak się wydaje, a wniosek raczej nie trafi do worka tych oczywistych. Inżynierowie Volkswagena popracowali nad stylistyką nowej odsłony podwyższonego przeboju rynkowego (zabrzmiało to ckliwie) i choć dogłębnej analizy stylistycznej robić tutaj nie zamierzam, należałoby zwrócić uwagę na dwie rzeczy…


Linia oraz kształty drugiej generacji Tiguana to podyktowany koncernowymi pomysłami „język stylistyczny”, dla którego najbardziej odpowiednimi słowami winny być: LED, kant, załamanie i technologia. Aparycja mniejszego SUV-a Volkswagena prezentuje się bardzo nowocześnie, bryła zachowała stosowne proporcje, a niemieccy pracownicy uzyskali efekt dużego komputera z czterema kołami. W pełni LED-owe oświetlenie, niemal każdy element podporządkowany określonej funkcji czy brak niepotrzebnych rozwiązań – efekt końcowy jest zaskakująco dobry, acz nie porywający; dość powściągliwy, choć wnoszący delikatną nutę świeżości. Czyżby udana kontynuacja z poprzednika? Raczej przyzwyczajenia Volkswagena zamknięte w odświeżonej formie, bowiem design najnowszego Passata nosi podobne znamiona technologicznej (i nie tylko) ewolucji.


Tiguan ma jednak pewien delikatny problem – nie w każdej konfiguracji udaje się zaprezentować jego rzeczywiste walory, a prezencja może dość szybko stracić na swoim korzystnym odbiorze. Weźmy egzemplarz testowy, który posłuży jako szybki przykład – to wersja Highline na 18-calowych, dwukolorowych obręczach Nizza i w kosztującym 2140 złotych czarnym lakierze perłowym. Zadajmy sobie dwa pytania: „Czy prezentowana konfiguracja byłaby w stanie zrobić pozytywne wrażenie przed elegancką kawiarnią w centrum Poznania?” No i chyba to ważniejsze: „Czy taka konfiguracja jest godna Volkswagena Tiguana wartego prawie 200 000 złotych (dokładnie 199 800 zł)?” Oceńcie według własnych kubków dobrego smaku…


Typowy Volkswagen

Uchyliłem rąbka tajemnicy dotyczącej ceny testowanego egzemplarza (a właściwie to została wyłożona cała brutalna prawda na stół) i sądząc po liczbach, wnętrze czarnego Tiguana powinno opiewać na status drogocennego, zaś podsufitka sprawiać wrażenie pokrytej prawdziwą bawełną. Oczywiście tak dobrze nie jest, choć kabina pasażerska tak doposażonej wersji potrafi wywołać naprawdę pozytywny efekt. Spektrum możliwości czy umiejętności zarejestrowanego w kwietniu tego roku Tiguana był wprost imponujący. Przeziernego wyświetlacza co prawda nie udało się zlokalizować, ale trójstrefową, automatyczną klimatyzację już tak, panoramiczny szklany dach z LED-owym podświetleniem również, podobnie zresztą jak nawigację satelitarną „Discover Pro”, skórzaną tapicerkę „Vienna”, aktywny tempomat z regulacją odległości czy podgrzewanie kierownicy i frontowych siedzisk. Tiguan mógł jeszcze więcej, bowiem inżynierowie zastosowali cyfrowy zestaw wskaźników z możliwością indywidualnego dopasowywania oraz konfigurowania pod względem wyświetlanych informacji (ciekawe rozwiązanie z dobrą rozdzielczością ekranu i jego czytelnością), asystenta parkowania równoległego i prostopadłego, system kamer z widokiem 360 stopni, dzięki któremu nawet owczarek sąsiada imieniem Emil dałby radę wcisnąć Tiguana w określone miejsce parkingowe czy też znakomite, LED-owe reflektory aktywnie dopasowujące wiązkę światła do warunków na drodze, zaś księgowych Volkswagena udało się najwyraźniej w odpowiednim momencie wysłać na lunchową przerwę, bowiem delikatne podświetlenie zyskały również tylne drzwi (nie miał go nawet kosztujący ponad 205 tysięcy złotych, testowany niedawno Golf R). Pod względem wyposażenia druga generacja popularnego SUV-a może naprawdę wiele (o czym mogliśmy się przekonać) i stosownym wydawałoby się pytanie „czego tutaj nie ma?”, jednak wachlarz zalet nie kończył się na monitorowaniu zmęczenia kierowcy…


Niezaprzeczalnym atutem Volkswagena Tiguana okazała się przestrzeń, zarówno na boki, na nogi (pasażerowie siedzący z tyłu dysponują dodatkowo rozkładanymi stolikami) jak i nad głową. Ten ostatni „parametr” można by dwojako rozpatrywać – pomimo panoramicznego dachu odległość czupryny z artystycznego nieładu do podsufitki pozostawała całkiem spora, niemniej jednak fotel kierowcy znajdował się w najniższym z możliwych położeniu. Nawet po odpowiednim „pstryknięciu” miejsca nad głową powinno być jednak wystarczająco, zaś Tiguan dorzucał jeszcze do tej puli zalet przesuwany podłokietnik, dość pojemne schowki, dobrą jakość wykonania oraz wzorowy model przedstawiania informacji wszelkiego rodzaju (raczej standard u Volkswagena).


Wszechstronność?

Poruszanie się nowym Tiguanem nie stanowi żadnej niespodzianki czy okupionego siódmymi potami wysiłku. Od momentu wciśnięcia przycisku „START ENGINE STOP”, przerzucenia drążka automatycznej przekładni DSG w pozycję „D” i zwolnienia elektronicznego hamulca postojowego, kierowcę ogarnia pewnego rodzaju spokój i próbuje się on dopasować do płynności jaką oferuje przedstawiany Volkswagen. Wspomniana, 7-biegowa skrzynia przyzwoicie wykonuje powierzone jej zadania (z drobnymi wyjątkami w postaci minimalnych, sporadycznych szarpnięć, chwilowego „zawieszenia się” czy nieoczekiwanego załączenia biegu niższego co skutkuje podbiciem obrotów i wyraźnym terkotem 2-litrowego diesla, z którym de facto całkiem nieźle radzi sobie wygłuszenie kabiny) i do spółki ze 150-konnym klasykiem gatunku czyli jednostką TDI tworzy całkiem zgrany duet na linii dynamika – ekonomia. Testowany Tiguan mechaniczną procą oczywiście nie był, tym niemniej zadowalającą dynamikę przy nieco głębszym wciśnięciu prawego pedału potrafił połączyć z korzystnymi wynikami przy dystrybutorze z paliwem. Dodając napęd 4MOTION i aparycję opływowego mebla, 6,2 litra osiągnięte poza terenem zabudowanym napawało optymizmem – podobnie zresztą jak 7,5 litra przy autostradowych 140 km/h.


Wspomniałem jednak, że druga generacja Tiguana przypomina trochę „wybajerzony” komputer dobrego informatyka i nie tyczy się to jedynie stylistyki prezentowanego SUV-a. Samochód z Wolfsburga otrzymał kilka trybów jazdy (co w XXI. wieku dziwić raczej nie powinno) – pomijając te standardowe z listy zawieszenia DCC (zastanawiam się do tej pory co robiła tam pozycja „Sport”, bowiem subiektywnie to niewiele pomijając podbicie obrotów silnika), dostępny również był tryb jazdy po śniegu i w nieco cięższych warunkach, co należałoby rozumieć jako możliwość bezstresowego dojazdu na grzyby lub niedzielnego „chilloutu” nad pobliskim zbiornikiem wodnym z odrobiną piasku. Volkswagen otrzymał jednak asystenta zjazdu i podjazdu pod wzniesienia, ale czy to wszystko czyni go wystarczająco wszechstronnym w codziennej eksploatacji? Określiłbym to jako sprytną umiejętność odnajdywania się w niemal każdych warunkach jakie stawia przed nami droga, ale Tiguanem nie dojedziemy raczej nad stromą ścianę kanadyjskich gór ani też nie pokonamy w rekordowym czasie poznańskiej nitki toru wyścigowego – komfortowo za to będziemy się tu i ówdzie przemieszczać mając w głowie komfort, że „nadal” wystarczy nam paliwa.


Tiguan dojrzały?

Volkswagen wkroczył na rynek SUV-ów ciągnąc barkę suto wyposażoną i choć model Tiguan nowością dla licznej klienteli nie jest, baczne zainteresowanie drugą generacją winno być uzasadnione. Dlaczego? Rozpatrując wybór przyzwoicie wyposażonego samochodu o wyżej zawieszonym niż zwykle nadwoziu, propozycja z Wolfsburga wydaje się bardzo porządną, spełniającą wymogi osób szukających w przedziale od 130 do mniej więcej 200 000 złotych pojazdu na dłuższy okres czasu, który powodowałby, że ów człowiek miałby na co dzień w głowie optymistyczną myśl: „Mam potrzebę, a nawet delikatną zachciankę i wiem, że mój Tiguan, choć dosyć nudny w odbiorze, to jej sprosta.” Kierowca może liczyć na dobre wyciszenie kabiny pasażerskiej, odpowiednio ekonomiczny silnik czy naprawdę ciasno zapisaną listę wyposażenia, która jednak winduje cenę do trudno akceptowalnych wartości. Prawie 200 000 złotych za wcale nie największego SUV-a?


Pewien wniosek pomaga wyciągnąć konkurencja – skrzypiący, ale bez wątpienia ciekawy Kadjar od Renault, nieco leciwe Yeti z czeskiej stajni Škody czy nowy i potencjalnie najbardziej interesujący Peugeot 3008. Niebanalny pomysł na stylistykę, forma prawdopodobnie połączona z łatwością obsługi i chyba największe rozczarowanie francuskiej propozycji – zamiast napędu 4×4 elektronika sterująca rozdziałem momentu obrotowego. Czy Tiguan jest wobec tego lepszy? Owszem, na swój prosty sposób, który klientowi nie zaoferuje dłuższej historii ani żadnej wartości dodanej. To po prostu udany, naszpikowany elektroniką i pod wieloma względami dojrzały samochód. Tyle, już, koniec.

DANE TECHNICZNE Volkswagen Tiguan Highline 2.0 TDI 150 KM DSG7 4MOTION
Silnik / Pojemność wysokoprężny / 1968 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 / 16
Moc maksymalna 110 kW (150 KM) / 3500-4000 obr./min
Moment obrotowy 340 Nm / 1750-3000 obr./min
Zawieszenie przód kolumny McPhersona
Zawieszenie tył wielowahaczowe
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automat, 7 biegów
Prędkość maksymalna 200 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 9,3 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) wg. producenta: 6,8 / 5,1 / 5,7 l/100 km
nasz test: 8,0 / 6,2 / 7,1 l/100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 4486 / 1839 / 1673 mm
Rozstaw osi 2677 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1673 / 2220 kg
Bagażnik w standardzie 615 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1655 l
Pojemność zbiornika paliwa 60 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy co 30 tys. km
Cena wersji podstawowej 97 980 zł (1.4 TSI 125 KM, Trendline)
Cena wersji testowanej 199 800 zł (2.0 TDI 150 KM DSG7 4MOTION + dodatki)

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!