Mercedes e220d W213 – TEST

Mercedes e220d W213

Nowa gwiazda

Mercedes klasy E to od lat najważniejszy model w gamie Mercedesa. Historyczne, legendarne już modele W123 i W124 są dziś uznawane za jedne z najtrwalszych pojazdów w historii motoryzacji. Nic dziwnego, że do najnowszej generacji Mercedes przygotowywał się tak dokładnie i tak długo.

Poprzednia generacja klasy E (W212) była ostatnim konserwatywnym Mercedesem z bardzo stonowanym i spokojnym wyglądem. Najnowsze wcielenie W213 kompletnie zrywa z tym wizerunkiem upodabniając się tym samym do starszych (wcześniej zaprezentowanych) braci czyli klasy S i C. Prawdę powiedziawszy, z wyglądu nowa Klasa E wygląda raczej jak powiększona Klasa C, a nie jak S. Na szczęście, E ma wspaniałe proporcje (C, niestety, ma trochę za krótki tył), przez co wygląda niezwykle dostojnie ale i jednocześnie nowocześnie oraz luksusowo. Nie do końca podoba nam się duże podobieństwo do C, jednak nie można odmówić nowej Klasie E urody – bardzo ładny samochód.

Mercedes e220d W213

Wnętrze robi niesamowite wrażenie!

O ile z zewnątrz faktycznie Klasę E można pomylić z Klasą C, tak wsiadając do środka nie mamy już wątpliwości: to jednak jest Klasa S! Poważnie, wnętrze wydaje się żywcem wyjęte od większego brata. Co więcej, te dwa ogromne 12,3-calowe wyświetlacze wydają się mieć jeszcze lepszą jakość obrazu niż eSka. Niesamowite. Cała deska rozdzielcza z tymi ekranami, jasną skórą i drewnem (a raczej plastikiem przypominającym drewno) prezentują się wybornie. Luksus najwyższych lotów. Materiały użyte do wykończenia kokpitu również są świetnej klasy, niestety, nie obyło się bez wad. Otóż wspomniane wcześniej plastikowe drewno po naciśnięciu palcem wydaje z siebie odgłosy skrzypienia. W samochodzie, który w podstawie kosztuje niemal 200 000 zł, a po doposażeniu jak ten testowany 340 000 zł, to nie przystoi. Rozumiem, że nikt tego jednak nie maca, a podczas jazdy panuje absolutnie błoga cisza, ale wciąż. Mercedesowi to nie przystoi.

Skrzypienie spowodowane jest prawdopodobnie zastosowaniem ambientnego podświetlania, które jest schowane właśnie pod tą listwą. Z poziomu komputera pokładowego możemy wybrać jeden z wielu kolorów i dostosować go do naszych upodobań. Światło przechodzi dookoła wnętrz i robi świetne wrażenie, zwłaszcza w nocy. To dopiero początek bajerów. Kolejnym ciekawym jest rozpylacz zapachów zamontowany w schowku (flakonik z perfumami) przed pasażerem, który, notabene, jest typowy dla E klasy – mały (schowek). W ten sposób otwierając drzwi do naszego samochodu czujemy błogi zapach luksusu i perfum. Ciekawe. Dalej są doznania akustyczne czyli opcjonalne granie marki Burmester. Tutaj w zależności od grubości portfela bierzemy opcję za niemal 28 000 zł z 23 głośnikami, 25-cio kanałowym wzmacniaczem i łączną mocą 1450 Watów lub tańszą wersję za niecałe 5 000 zł z 13 głośnikami i mocą 590 Watów. W testowanym egzemplarzu jest tańsza opcja i gra świetnie.

Creme de la creme deski rozdzielczej są, oczywiście, wspomniane wcześniej dwa ogromne 12,3-calowe wyświetlacze. Niestety, to nie jest standard w Klasie E i za taki bajer trzeba wyłożyć dodatkową kasę. W ten sposób dostajemy dwa oddzielne, niemal w pełni konfigurowalne panele z możliwością wybierania stylów (3 do wyboru) czy różnych układów. Kombinacji jest mnóstwo, a efekt końcowy zawsze robi jedno wielkie WOW. Osobiście jednak brakuje nam czegoś, co by było połączeniem cyfrowych zegarów i manualnych ramek. Tak jak to ma miejsce np. w Lexusie czy w BMW. W luksusowych autach wygląda to, naszym zdaniem, nieco lepiej.

Mercedes popracował też nieco nad obsługą systemów multimedialnych. Od teraz wszystkim możemy operować nie odrywając rąk od kierownicy. Na kierownicy po dwóch stronach zamontowane są małe touchpady (dokładnie takie, jak wbudowane myszki w laptopach), za pomocą których poruszamy się po bardzo rozbudowanych opcjach. Działa to naprawdę nieźle, choć od czasu do czasu pojawiają się drobne opóźnienia. Jeśli nie odpowiada nam takie sterowanie to zawsze możemy użyć dwóch innych rozwiązań: touchpada na środku tunelu lub schowanego pod nim pokrętła. Wszystkie trzy rozwiązania pozwalają na dokładnie takie same zmiany.

Mercedes e220d W213

Mercedes e220d W213

Kabina Mercedesa Klasy E jest bardzo przestronna i to zarówno dla pasażerów siedzących z przodu jak i z tyłu. Na tylnej kanapie zmieszczą się spokojnie 3 dorosłe osoby, choć wiadomo, że wygodniej jest podróżować we dwójkę. Fotele, mimo iż są podstawowe, są bardzo komfortowe. Z tyłu, niestety, pojawił się kolejny mały mankament jakim jest marszcząca się skóra na siedziskach. Samochód podczas testów miał nieco ponad 30 000 km przebiegu, co może i dla auta testowego jest sporym dystansem, ale raczej mało kto podróżował tam z tyłu. To raczej jest wada fabryczna lub błędne użytkownie, to jest ktoś wyprał tę tapicerkę i się po prostu rozciągnęła…

Decydując się na nowego Mercedesa Klasy E możemy wybierać spośród 10 jednostek napędowych:6 benzynowych, 3 wysokoprężnych i jednej hybrydowej (300 e). Testowany egzemplarz to wariant z dieslem pod maską o kodowym oznaczeniu e220d. Jest to zupełnie nowa stworzona przez Mercedesa jednostka wysokoprężna o pojemności dwóch litrów, która zastępuje silnik 2.2 turbodiesel. Mercedes e220d posiada 194 KM i 400 Nm, co wydaje się być optymalnym silnikiem do szybkiej i dostojnej jazdy. Kultura pracy w kabinie jest naprawdę świetna i nawet na zimnym silniku nie dochodzi do nas klekotanie. Oczywiście, na zewnątrz jest słyszalne, ale w kabinie niemal nic. Co więcej, sprint do setki w najszybszym trybie zajmuje zaledwie 7,3 sekundy co jest czasem zdecydowanie lepszym od konkurencji, która przecież zdecydowanie mocniej stawia na osiągi. Nowe BMW 520d (2.0 R4 190 KM, AT RWD) zrobi pierwszą setkę w 7,5 sekundy, a Audi A6 2.0 TDI Ultra (R4, 190 KM, AT, FWD) potrzebuje 8,2 s. Brawo Mercedes.

Brawo, zwłaszcza za to, że e220d wcale nie chce być najszybsza – tutaj priorytetem jest komfort, a ten jest nieziemski. Fakt, testowany egzemplarz miał pneumatyczne zawieszenie (z przycisku na konsoli można podnieść samochód), które zachowuje się nieco inaczej niż seryjne. Na szczęście, mieliśmy okazję zrobić parę kilometrów ze zwykłym zawiasem i komfort jest idealny. Przy tym wszystkim Mercedes wcale nie zabija emocji i da się tym samochodem pojechać szybciej nawet w zakrętach. Tylko po co… Mercedes Klasy E od zawsze był dostojnym autem, które idealnie nadawało się do prestiżowego podróżowania. Tutaj nic się nie zmieniło.

Silnik jak na diesla pracuje bardzo cicho, skrzynia biegów zmienia biegi aksamitnie, a zawieszenie pracuje idealnie. Wspaniała robota. Przy tym wszystkim Mercedes e220d jest bardzo oszczędnym samochodem. W mieście podczas normalnej jazdy średnie spalanie wahało nam się miedzy 7,5 a 8 litrów. Jeszcze lepiej prezentuje się trasa, gdzie da się zejść poniżej 6 litrów. Dzięki świetnej 9-cio biegowej skrzyni przy 120 km/h chwilowe spalanie nie przekracza 5 litrów! Manualna skrzynia biegów dostępna jest tylko z najsłabszym benzynowym silnikiem e200.

Mercedes e220d posiada pięć trybów jazdy: cztery predefiniowane (Eco, Comfort, Sport i Sport+) oraz jeden do własnego zaprogramowania. W zależności od wyboru zmienia się reakcja na gaz, usztywnia się układ kierowniczy czy utwardza zawieszenie. Co ciekawe, w trybie Sport+ skrzynia wręcz szarpie przy zmianie biegów, co nie jest zbyt miłe. Za to osiągi wtedy są najlepsze – sprawdziliśmy i rzeczywiście auto osiąga pierwszą setkę w 7,3 sekundy.

Podstawowy Mercedes Klasy E z silnikiem 200d (150 KM, RWD, AT) kosztuje 185 200 zł. Testowany diesel e220d to wydatek minimum 195 500 zł, a za napęd 4Matic dopłacamy kolejne 11 800 zł (207 300 zł). Konkurencyjne nowe BMW serii 5 kosztuje minimum 214 017 zł za odmianę z 2.0 dieslem o mocy 190 KM i manualną skrzynią biegów (BMW jeszcze nie wyceniło podstawowej odmiany 520i). Za automat przyjdzie nam dopłacić 7800 zł, a za xDrive kolejne 9000 zł (dostępny tylko z automatem). Podstawowej Audi A6 (benzynowe 1.8 TFSI 190 KM, FWD, manualna skrzynia) to wydatek 185 600 zł. Za silnik 2.0 TDI Ultra (190 KM, FWD Automat) trzeba wyłożyć 189 400 zł, a za Quattro 211 900 zł.

Nowy Mercedes Klasy E to samochód, na który czekał cały motoryzacyjny świat. Warto było. Nowoczesny, nafaszerowany nowinkami technicznymi i piękny. Co prawda samochód wizualnie nieco stracił na swoim spokojnym, konserwatywnym stylu, ale wystarczy zrobić pierwszy kilometr za kółkiem, aby stwierdzić, że to stara dobra E Klasa. Komfort podróżowania, dynamika, materiały i ten luksus, który nas otacza z każdej strony. Wciąż jest to też typ spokojnego samochodu idealnie nadającego się do dostojnego przemieszczania się z punktu A do punktu B. Prawdziwy Mercedes.

DANE TECHNICZNE Mercedes e220d W213 – TEST
Silnik / Pojemność turbodiesel / 1950 cm³
Układ / Liczba zaworów R4 /16
Moc maksymalna 143 kW (194 KM) / 3800 obr/min
Moment obrotowy 400 Nm / 1600 - 2800 obr/min
Zawieszenie przód wielowahaczowe, z pneumatyką
Zawieszenie tył wielowahaczowe, z pneumatyką
Napęd tylny
Skrzynia biegów automatyczna, 9 biegów
Prędkość maksymalna 240 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,3 s (zmierzone 7,3 s)
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 7,5 / 6 / 6,9 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 4923 / 1852 / 1468 mm
Rozstaw osi 2939 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1680 / 2320 kg
Bagażnik w standardzie 540 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń -
Pojemność zbiornika paliwa 66 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy według wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 185 200 zł (200d, 150 KM, RWD, AT)
Cena wersji testowanej 340 000 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!

  • michal

    Wydaje mi się, że BMW odrobiło mercedesowską lekcję i swoją nową piątkę upodobniło zdecydowanie bardziej do siódemki- co moim zdaniem ma ogromne znaczenie w tym segmencie. Dodatkowo uważam, że klasa E jest świetnym autem, ale wymaga mocnego doposażenia, bo w tańszych wersjach na przykład zegary wyglądają jak z najtańszego sklepu z elektroniką. Tego problemu nie ma w BMW- możesz wziąć nawet edycję flotową i jest bardzo przyzwoicie.

    • seba

      szkoda, że w BMW jakość plasików i ich wygląd przypomina wykończenie aut 3x tańszych