Aktualności
Aston Martin do renowacji na sprzedaż (Sierpień 19, 2017 9:28 pm)
Nissan Juke w odmianie Dark Sound (Sierpień 12, 2017 9:25 pm)
Porsche 911 na straży prawa (Lipiec 5, 2017 2:09 pm)

Citroen C4 Cactus 1.2 PureTech – TEST

29 czerwca 2016
tekst: Grzegorz Stalewski, zdjęcia: Grzegorz Stalewski
Citroen C4 Cactus 1.2 PureTech

Creative Technology i nie tylko

DS, 2CV, CX czy nawet dostawczy HY. Co łączy te auta oprócz znaczka wywodzącego się od kół zębatych daszkowych? Każdy wyglądał niecodziennie. Do tego grona dołącza C4 Cactus. Sprawdźmy, co ma do zaoferowania nowy crossover Citroena.

Styl

Jeśli chcemy wzbudzić zainteresowanie przemierzając ulice miasta, a nie stać nas na Lamborghini, Cactus będzie do tego najbardziej odpowiednim samochodem. Nawet w tak nieporywającej kolorystyce jak w testowanym egzemplarzu, zwraca uwagę na siebie jak limonowo zielony Hurracan, przy okazji nie kwestionując naszej orientacji seksualnej. Obłe kształty przodu i proste tylnej partii łączy profil typowego croosovera z mocno zarysowanym słupkiem C. Lusterka w kolorze relingów, lotka nad tylną szybą, 17-calowe alufelgi o kosmicznym kształcie pięknie uzupełniają tego miejskiego potworka.

Citroen C4 Cactus 1.2 PureTech

King Bruce Lee Karate Mistrz!

Jednak to, co pierwsze ściąga wzrok na tym aucie są boczne burty i zderzaki zwane Airbump, wykonane z odkształcalnego, energochłonnego plastiku. Przydatne na parkingach, gdzie nie musimy się obawiać, że po powrocie z zakupów znajdziemy obicia na drzwiach od sąsiada. Sprawdziliśmy na własną rękę czy to działa, wspomagając się naszym redakcyjnym Jakie Chanem :) Te same elementy znajdziemy pod przednimi i tylnymi lampami. Podczas testu nie ucierpiał żaden Cactus!

Bo przecież liczy się wnętrze

Chwytamy za klamkę, otwieramy drzwi. Pierwsze spojrzenie do wnętrza. Ktoś dorzucił nam w gratisie 2 tablety. Wkładamy kluczyk, przekręcamy. Włączają się zegary. Prędkościomierz, poziom paliwa, przebieg… i tyle. Brakuje obrotomierza i temperatury cieczy oraz oleju. Powiece, że to zbędne informacje, kto sobie tym głowę zawraca kupując nowe auto z salonu. Osobiście brakuje mi takich niuansów, ale dzięki temu chyba znajdujemy grupę docelową tego auta.
Citroen C4 bowiem jest idealnym autem dla singielki. Nie dla młodego małżeństwa, starszego pana, księdza czy nawet singla. Obrazują to chociażby dizajnerskie smaczki we wnętrzu, takie jak materiałowe uchwyty w drzwiach, klamka schowka podręcznego czy lusterko tylko w osłonie przeciwsłonecznej kierowcy, którego brak w osłonie przeciwsłonecznej pasażera. Poza tym brak nawiewu wentylacji po prawej stronie powoduje, ze gdy kierowca raczy się chłodnym zefirkiem, jego pasażer gotuje się jak parówki w studenckim czajniku. Mojemu poglądowi przeczy bagażnik, który mimo, że jest foremny i całkiem pojemny, to ma bardzo wysoki próg załadunkowy.

Auto skupione wokół kierowcy, którego stanowisko, jak i pasażera obok wyposażone w całkiem wygodne fotele, niemęczące nawet w kilkugodzinnej trasie. Niestety tego samego nie mogą powiedzieć osoby siedzące na tylnej ławce, która zwyczajnie jest zbyt płaska i nie oferuje dobrego trzymania bocznego. Pasażer o wzroście 180 cm może nabawić się lekkiej klaustrofobii, gdyż masywny słupek C znajduje się nadspodziewanie blisko głowy.

Pewną wadą na pewno jest fakt, że w dzisiejszych samochodach wszystko pcha się w tablety, będące teraz centrum dowodzenia. Owszem, ładnie to wygląda, ale przecież można było wstawić klasyczne pokrętła nawiewu i klimatyzacji. Przez to podczas jazdy trzeba odrywać wzrok od drogi szukając palcem opcji wejścia w funkcje klimatyzacji a następnie skupiać się na ustawieniu odpowiedniej temperatury. Dobrze, że przyciski na kierownicy zostały klasyczne, chociaż Mercedes w nowej E-klasie już wprowadza podmianę pokrętła z dotykiem.

Citroen C4 Cactus 1.2 PureTech

Cactus świetnie przyciąga spojrzenia

Ruszajmy

Przekręcamy kluczyk i do naszych uszu dobiega dziwny dźwięk. Nie przypomina to rzędowej czwórki ani widlastego sześciocylindrowca. Pod maską testowanego C4 Picasso zagościł najmocniejszy wariant jednostki 1.2 PureTech o mocy 110 KM i momencie 205 Nm. Dzięki turbosprężarce wykazuje się dużą elastycznością, co nieco rekompensuje niezbyt udaną pięciobiegową skrzynię biegów. Skrzynia z długimi przełożeniami, skłania do mocnego wachlowania, przy czym nie pomaga podłokietnik – bardzo długi i nadaje się do rozłożenia tylko na autostradach. Na nich też odczujemy brak szóstego biegu oraz hałas spowodowany oporami powietrza.

Zjeżdżając z autostrad na bardziej kręte drogi odczujemy jego miejskie geny – zawieszenie zestrojono z myślą o słabszych jednostkach. W pewnych momentach brakuje mu sztywności, ale za to przez torowiska przelatuje bez zająknięcia. Spalanie na znośnym poziomie. Mimo, że małe silniki przyzwyczaiły mnie do niemałego spalania, tutaj była miła niespodzianka. Spalanie w trasie przy przepisowej i przewidywalnej jeździe na poziomie 6,4 L/100km, w mieście rośnie do 8,2 litrów na każdą setkę, wzrastając maksymalnie do 9 litrów kiedy jesteśmy bardzo spóźnieni.

Czy warto?

C4 Cactus to pewnego rodzaju manifest Citroena. Pokazuje, że można nadal można tworzyć nietuzinkowe samochody zamiast wpychać klientowi twór podobny do innych modeli, różniących się tylko rozstawem osi i literką na tylnej klapie. Na pewno nie jest to auto dla introwertyka, w tym samochodzie nie zostaniemy niezauważeni. Można w nim podjechać pod modny butik, biedronkę, przedszkole, albo pojechać nad morze. Sprawdzi się wszędzie. Gdyby tylko dostał lepszą skrzynię biegów…

DANE TECHNICZNE Citroen C4 Cactus 1.2 PureTech – TEST
Silnik / Pojemność benz. turbo / 1199 cm³
Układ / Liczba zaworów R3 /12
Moc maksymalna 110 KM / 6050 obr/min
Moment obrotowy 205 Nm / 1500 obr/min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył belka skrętna
Napęd przedni
Skrzynia biegów manualna, 5 biegów
Prędkość maksymalna 192 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 10,3 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 8,2 / 6,3 / 7,5 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 4157 / 1729 / 1480 mm
Rozstaw osi 2595 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1020 / 1550 kg
Bagażnik w standardzie 358 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1170 l
Pojemność zbiornika paliwa 50 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 5 lat bez limitu kilometrów
Przeglądy według wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 62 590 zł (Shine, 1.2 PureTech, 110 KM)
Cena wersji testowanej 77 590 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!

  • SAR37

    Mam dziwne wrażenie, że autor nie miał okazji pojeździć tym autem a swoją wiedzę oparł na kilku bzdurnych, utrwalonych już w necie, hasłach, które potwierdził tylko poprzez szybkie spojrzenie do wnętrza i odpalenie silnika.
    1. Brak obrotomierza i czujnika temp. płynu chłodniczego – kurcze, do czego potrzebny jest obrotomierz dla kierowcy, który ma prawko i jeździ regularnie dłużej niż rok??? Podobnie ze wskaźnikiem temp płynu chłodzącego. Czy bez obu tych wskaźników nie da sie jeździć? Czy tak trudno wyczuć kiedy zmienić bieg na wyższy lub niższy? Czy trudno zrozumieć, że zaraz po uruchomieniu nie katuje się silnika tylko czeka az się rozgrzeje? No chyba, że mamy do czynienia z wyjątkowo odporną na rozum „blondynką” lub kompletnym laikiem , który prawo jazdy kupił na bazarze… A jeśli tak, to pada, przytoczony tu, kolejny idiotyzm o aucie dla „singielki”.
    2.Brak lusterka po stronie pasażera – to chyba jedyne wytłumaczenie w/w stwierdzenia. Akurat kobiety, które znam, wszystkie jak jeden mąż posiadaja lusterko w torebce, więc jadąc po stronie pasażera, nie maja takich problemów. A panowie: Cóż, jak ktoś jest „lalusiem” to nawet szafa z lustrem nie pomoże :)
    3. Brak nawiewu po stronie pasażera – i tutaj autor daje ciała: pewnie nie testował auta w upalny dzień, bo gdyby testował to zauważyłby, że szeroki nawiew po lewej stronie w zupełności daje sobie radę z nawiewem na pasażera. Cactus szybko sie nagrzewa i równie szybko sie chłodzi – nie ma więc jakiegoś strasznego problemu.
    4. Tablet – szkoda słów – kolejny mit o tym jak trudno trafić w odpowiednie miejsce, ze brak przycisków i pokrętełek i jakie to wszystko „straszne”. Fakt, jeśli ktoś ma problem z obsługa prostego smartfona to tablet może go przerazić. Jednak, każdy, kto choć chwilę pobawi sie ekranem dotykowym szybko załapie o co w tym wszystkim chodzi. Dodatkowo, część funkcji jest sterowalna z kierownicy wielofunkcyjnej oraz „skrótów” na tablecie.
    5. Silnik R3 110KM – „lubimy tylko to co już znamy” – to taka przypadłość polaków. Silniczek jest nowatorski ale swietnie spisuje sie w mieście, a i na trasie daje rade bez zbędnego żyłowania. A dźwięk? To nie jest kolejny „przedłużacz” wybujałego ego – ma napędzać i się nie psuć – i to sie Citroenowi udało.

    Teraz krótko o minusach:
    1. skrzynia biegów – rzeczywiście fatalnie zestrojona 5-biegówka. Trzeba nauczyć się wrzucania biegów. To chyba najsłabszy element wersji manualnej.
    2. brak automatycznego otwierania /zamykania szyb – tu dali ciała na całego – przecież to tylko drobna różnica w module sterowania! Wkurza trzymanie przycisku, szczególnie podczas wjazdów na parkingi z bramkami.
    3. brak ustawienia poziomu wysunięcia zagłówków tylnych – albo schowane albo wysunięte. Trochę to słabe jeśli przewozi się dzieci w różnym wieku a wystarczyłyby tylko odpowiednie rowki w prowadnicach.
    4.Brak permanentnego ustawienia wyłączenia systemu Stop&Start – trzeba dezaktywować za każdym razem.
    5. Mało intuicyjna i skomplikowana nawigacja SMEG – trzeba sie natrudzić aby szybko wybrać punkt docelowy. Szkoda, że nie ma opcji wybierania głosowego – to też tylko kosmetyczne zmiany bez dokładania dodatkowych urzadzeń (jest zestaw głośnomówiący na BT.)

    Ogólnie autko jest udane i zadowoli amatorów czegoś innego niż ciosane klocki z różnymi logo na masce. I nie jest prawdą, że to auto tylko dla młodych, samotnych osób – 4-osobowa rodzinka spokojnie da sobie radę po mieście jak i w trasie. No chyba, że zabiera połowę domu do auta – wtedy nawet van będzie zbyt mały!
    Osobiście polecam!!!

    • Elvisiak

      Pozwolę sobie ustosunkować do powyższego stanowiska:

      1. Obrotomierz czy wskaźnik temperatury płynu chłodniczego jest tak samo potrzebny jak alufelgi czy ozdobne relingi – skoro można się bez nich obyć to po co są?
      2. Ja natomiast znam wiele kobiet, które zamiast grzebać w torebce (w której mają zazwyczaj wszystko, włączając czołg T-34) wolą odchylić osłonę przeciwsłoneczną i przy pomocy ukrytego w niej lusterka poprawić włosy. Zwłaszcza tuż przed opuszczeniem pojazdu po dotarciu do celu.
      3. W trakcie podróży nawiewy ogarniają dobrze strefę kierowcy i tyle. Gorzej ma pasażer z boku. Przy temperaturze powietrza dochodzącej do 35 stopni, aby schłodzić 4 osoby, klimatyzacja musiała chodzić pełną parą! Przy dwójce osób na pokładzie zauważalna była różnica chłodzenia kierowcy i pasażera
      4. Tutaj się zgadzam
      5. Czy się nie psuje to się okaże po setkach tysięcy kilometrów, ale trzeba przyznać że małolitrażowe turbobenzyniaki aktualnie są mało awaryjne

      Nie jest to złe auto. Należy pamiętać, że każdy test przekazuje ambiwalentne odczucia. Jeden woli Mozarta, drugi Behemotha. Warto o tym dyskutować i dzielić się wrażeniami, dzięki komentarzom również producenci (a raczej dział PR) może dostrzec trendy i uwagi dotyczące produktu.

  • Galfryd Dragon

    6.4 średnie spalanie przy przepisowej jeździe ?? To znacyz że Autor NIE JEŹDZIŁ Cactusem ,tylko jakieś inne auto mu się pomyliło. Mam za sobą 12000km przejechanychw Cactusie – przepisowo, średnie spalanie 5.5. Wykręcić więcej niż 6 to się trzeba postarać, bo w korkach ze start stopem max 7 bierze, a po chwili miejskiej jazdy 50/h spalanie leci w dół.