Nissan GT-R na rok modelowy 2017 – Dopracowywania ciąg dalszy…

Nissan GT-R (2017)

„Godzilla” znowu dała o sobie znać, jednak tym razem japońscy inżynierowie zaserwowali swojemu technologicznemu dziecku widoczny facelifting. Zmian nie ma specjalnie dużo – jajogłowi Azjaci (co należy odbierać jako komplement) przemodelowali front Nissana aplikując nowy zderzak oraz grill w kształcie litery V (w kolorze matowego chromu), poprawili aerodynamikę dodając tu i ówdzie wlot powietrza tudzież umiejętnie montując spojler oraz… Wzbogacili ofertę o wielowarstwowy lakier „Blaze Metallic”. Czy wspomniane elementy mogą stanowić o sile przekonywania GT-R’a Anno Domini 2017? Biorąc pod uwagę wspomnianą „efektywność jazdy” oraz wszelkiego rodzaju słowa, które można wytłumaczyć przy użyciu liczb – zdecydowanie tak, ale nowy GT-R to również zmodernizowana kabina pasażerska (a dokładniej konsola centralna z nowym, 8-calowym ekranem dotykowym systemu multimedialnego, zredukowana liczba przełączników oraz lepszej jakości wykończenie [np. w odmianie Premium Edition półanilinową skórą w czterech opcjach: Black/Amber Red, Black/Ivory, Black/Rakuda oraz Samurai Black]) i 3.8-litrowe, podwójnie doładowane V6, któremu dodano nieco krzepy (obecnie dysponuje mocą 570 KM i 633 Nm maksymalnego momentu obrotowego).

Nissan GT-R odważnie kroczy ku technologicznej perfekcji, którą nie wiadomo czy kiedykolwiek osiągnie, tylko czym ona rzeczywiście jest? I co jest celem aplikowania efektywnemu Nissanowi większej dawki komfortu oraz wyciszenia?

Patryk Rudnicki