Aktualności

Opel Adam S – AUTO TEST

Opel Adam S

Mały, ale wariat!

Opel Adam wreszcie dostał to, czego mu od początku brakowało: moc i osiągi. Na rynku niedawno pojawiła się odmiana S, która ma być brakującym ogniwem w gamie najmniejszego Niemca.

Mały Opel Adam miał rzeczywiście do tej pory niemal wszystko. Genialna prezencja, bardzo dobre wykonanie, mnóstwo możliwości personalizacji, bogate wyposażenie, świetnie się prowadził i wzbudzał uśmiechy gdziekolwiek się tylko pojawił. Niestety, nie do śmiechu było kiedy spojrzało się w dane techniczne pojazdu i jego wagę oraz osiągi. Początkowe wolnossące odmiany benzynowe 1.4 ważyły 1145 kg, czyli o 200 kg więcej niż konkurencyjny Fiat 500 z tym samym silnikiem! Dlatego też 100 KM silnik nie dawał sobie rady z otyłym mieszczuchem.

Potem przyszła kolej na zupełnie nowe jednostki, tworzone zgodnie z panująca downsizingową modą: jak najmniejsza pojemność, jak najmniej cylindrów, obowiązkowe turbo i spora moc. Tak właśnie powstał 3-cylindrowy motor 1.0, który generował 115 KM. Niestety, to wciąż nie było to. Owszem, mały motorek bardzo sprawnie napędzał stylowego Adama, ale ze sportem miał tyle samo wspólnego co słoń z baletem.

Dwa lata temu podczas recenzji (TUTAJ LINK) napisałem, i tu cytuję sam siebie (to chyba się nazywa narcyzm?):

Marzy mi się wersja OPC, odchudzona o jakieś 200 kilogramów i z doładowaną jednostką o mocy około 150 KM. To byłaby prawdziwa rakieta, godna konkurencji w postaci Abartha 500.

Opel chyba wysłuchał moich modłów, bo oto pojawił się Opel Adam S. Pod maskę wskoczył 1.4-litrowy turbodoładowany silnik o mocy 150 KM i momencie 220 Nm. Sprint do pierwszej setki trwa 8,5 sekundy, a prędkość maksymalna to 210 km/h. Bardzo dobre wyniki jak na 3,7-metrowe autko. Swoją drogą, ciekawe dlaczego Opel nie zdecydował się najmniejszego urwisa nazwać OPC? Czyżby szykowała się jeszcze jedna odmiana? Jeśli tak, to koniecznie musi rozwiązać problem z trakcją, bo ten w odmianie S jest olbrzymi.

Każde mocniejsze ruszenie to spora walka o przyczepność, ale uwierzcie mi, jak już ją złapie, to uśmiech nie będzie schodził z waszej twarzy. Samochód mknie to przodu jak poparzony, a wszystko potęguje fakt, że jedziemy w jednym z najmniejszych aut na rynku. Do tego wszystkiego za naszymi plecami buczy sobie lekko wydech Remusa, a my siedzimy w genialnych kubłach Recaro. Fotele są tak duże, że ledwo się mieszczą obok siebie. Jest to dokładnie to samo siedzisko, które możemy znaleźć w większej i jeszcze bardziej wściekłej Corsie OPC. Zawieszenie Opla Adama S chyba nie istnieje, ponieważ samochód jest potwornie twardy. Ma to oczywiście ogromną zaletę, jaką jest pokonywanie szybkich zakrętów. Trzeba się tylko pilnować, ponieważ auto jest podsterowne.

Opel Adam S

Fotele kubełkowe Recaro robią wrażenie i świetnie trzymają na zakrętach

Jazda Oplem Adam S to czysta przyjemność i mówię to z pełnym przekonaniem. Małe wozidełko zbiera się do przodu niesamowicie sprawnie, a lawirowanie pomiędzy samochodami w miejskiej dżungli to dla niego pestka z racji małych wymiarów. Turbodoładowana jednostka ma bardzo fajną charakterystykę, przypominającą nieco wolnossące konstrukcje. Samochód ciągnie niemal od samego dołu do góry, na każdym biegu, rozszerzając nasz uśmiech od ucha do ucha. To jedno z tych aut, z których nie chce się wysiadać. Aż szkoda, że Opel zamontował tak mały bak (38 l), który przy mocnej jeździe w mieście zmusi nas do tankowania co 300 km… W mieście średni wynik może wynieść nawet i 10 litrów, ale to przy naprawę zero-jedynkowej jeździe gaz-hamulec. Zwykła jazda to 7 litrów, choć Opel Adam S na taką nie pozwoli, dlatego trzeba się liczyć z wartościami raczej na poziomie 8-9 litrów. Dla radości jaką daje to naprawdę warto.

Samochód przy tym wszystkim wydaje się bardzo zwarty i taki mechaniczny, co w dzisiejszych czasach jest rzadko spotykane. Nie mamy wrażenia, że to zabawka, a prawdziwy samochód. To duża zaleta. Tak samo jak fakt, że nie mamy trybów jazdy – chcemy jechać szybciej naciskamy więcej gazu, to wszystko. Przypadłością większości Opli są skrzynie biegów, tak i tutaj można by nieco ponarzekać. Dwójka i trójką nie zawsze chcą wejść tak idealnie jakbyśmy chcieli. Samochód ma też ogromny jak na takie wymiary promień skrętu. Ponad 10 metrów w takim szkrabie to dużo za dużo.

Ale Opel Adam S nie kusi tylko podczas jazdy. Już pierwszy rzut oka na to maleństwo i widzimy, że coś jest nie tak. Jakoś inaczej. Ogromne aluminiowe felgi (18 cali), przemodelowane zderzaki, lotka na dachu, spory wydech i charakterystyczne dla Adama ciekawe malowanie. To wszystko sprawia, że samochód wygląda jak zabawka. Rasowa zabawka o sportowym zacięciu. Zresztą rzut oka przez szybę wszystko wyjaśnia: dwa ogromne kubły Recaro budzą podziw i wyglądają genialnie. Poza tym kabina jest identyczna jak w seryjnym Adamie i tak jak w nim pozwala na bardzo bogatą personalizację. Jedyne różnice to literka S na panelu przed pasażerem oraz na zegarach. Poza tym jakość wykonania jest na bardzo wysokim poziomie, a ilość gadżetów niesłychana jak na takiego szkraba. Podgrzewane fotele, podgrzewana kierownica, klimatyzacja automatyczna, odtwarzacz MP3/USB (brak CD!) czy nawigacja. Ta ostatnia działa, niestety, tylko ze smartfonem…

Opel Adam S

Opel Adam S, S jak szalony

Wspominaliśmy o masie. Opel Adam S został nieco odchudzony i waży 1112 kg, czyli o 33 kg mniej niż wolnossąca odmiana 1.4. To jest też wartość o równe 2 kg większa niż jego największego konkurenta czyli Abartha 500. No właśnie, Abarth 500 to tak naprawdę jedyna konkurencja dla szalonego Opla Adama S. Oba auta powstają na tej samej płycie podłogowej, oferują podobną ilość przestrzeni, dają duże możliwości konfiguracyjne oraz posiadają uturbiony silnik o pojemności 1.4. Mimo wszystko, pomiędzy samochodami jest sporo różnic, a podstawową jest cena. Cennik modelu Opel Adam S zaczyna się od 67 400 zł, podczas gdy za Abartha trzeba wyłożyć 5 500 zł więcej. Co gorsza, podstawowa odmiana wściekłej 500 ma 135 KM, a Opel Adam 150 KM, więc aby samochody były w pełni porównywalne należałoby dokupić (kilka tyś zł) pakiet podnoszący moc do 160 KM. Wtedy Abarth osiąga pierwszą setkę w 7,4 s, czyli o 1,1 s szybciej niż Adam S. Przynajmniej w teorii, ponieważ w naszych pomiarach Opel Adam S robił setkę w 8,2 s.

W zasadzie jedyną przewagą Abarha nad Adamem S jest układ wydechowy, który gra po prostu niesamowicie. Strzela, grzmi i gardłowo ryczy, coś pięknego. Do zalet można by też dorzucić historię modelu i fakt, że jest on już dziś legendarny. Owszem, dziedzictwo 500 jest olbrzymie, ale to też oznacza, że samochód jest bardziej popularny, a dzisiaj każdy chce się przecież wyróżniać. Dlatego w tym pojedynku wydaje nam się, że Opel Adam S jest górą.

Opel Adam S, mimo braku podobieństw zewnętrznych do supersamochodów, ma z nimi kilka cech wspólnych. Po pierwsze, jest to auto trzydrzwiowe, co znacząco utrudnia wsiadanie na tylne siedzenia. Zresztą, nawet jak tam wejdziemy to okazuje się, że miejsca starczy tylko dla dzieci. Poza tym, drzwi są tak długie, że aby je w pełni otworzyć potrzebujemy dodatkowego miejsca parkingowego. Kolejna sprawa to bardzo niski przedni zderzak, więc dojechanie do krawężnika będzie oznaczało porysowanie dolnej lotki. Szkoda żeby się zniszczyła.

Opel Adam S

Opel Adam S

Problemem może też okazać się bagażnik, który jest mikroskopijnych rozmiarów, a wszystko przez opcjonalne audio. Dodatkowy zestaw Infinity brzmi świetnie, ale zabiera połowę z i tak małego kufra. W zasadzie to jest tak mały, że lepiej nazwać go schowkiem. Osobiście ledwo zmieściłem tam plecak i torbę na aparat… Co gorsza, mini pokrywa oddzielająca kufer od kabiny nie opada za każdym razem jak ją podniesiemy i zamkniemy klapę. To oznacza, że zawsze trzeba pamiętać, aby ją opuścić, w przeciwnym wypadku zasłonimy sobie nieco widok do tyłu przez środkowe lusterko…

Opel Adam S jest genialnym małym sportowym samochodem. Jest kompletnie niepraktyczny, nie ma bagażnika, oferuje zerowy komfort resorowania i może przewieźć tylko 2 dorosłe osoby. Ale co z tego, kiedy już po pierwszych metrach kochamy go za sportowy pazur. Świetnie przyśpiesza, genialnie się prowadzi i ciekawie wygląda. To prawdziwy „fun car”, w którym nie najważniejsza jest funkcjonalność, a tak zwany „fun factor” czyli współczynnik przyjemności z jazdy. W Oplu Adamie S jest on na bardzo, bardzo wysokim poziomie.

DANE TECHNICZNE Opel Adam S
Silnik / Pojemność turbobenzyna / 1364 cm³
Układ / Liczba zaworów R4 /16
Moc maksymalna 110 kW (150 KM) / 4900 - 5500 obr/min
Moment obrotowy 220 Nm / 2750 - 4500 obr/min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył belka skrętna
Napęd przedni
Skrzynia biegów manualna, 6 biegów
Prędkość maksymalna 210 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 8,5 s (zmierzone 8,2 s)
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 9 / 6,5 / 8 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 3708 / 1807 / 1484 mm
Rozstaw osi 2311 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1112 / 1455 kg
Bagażnik w standardzie 170 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 663 l
Pojemność zbiornika paliwa 38 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy co 30 tys. km lub co rok
Cena wersji podstawowej 67 400 zł (1.4 turbo 150 KM)
Cena wersji testowanej ok 85 000 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!