Honda CR-V Elegance 1.6 i-DTEC 120 KM 2WD – AUTO TEST

22 stycznia 2016
tekst: Patryk Rudnicki, zdjęcia: Bartosz Kowalewski
Honda CR-V Elegance 1.6 i-DTEC 120 KM

Typ: oszczędny

Dotychczasowa kariera japońskiego modelu CR-V na portalu, który aktualnie czytacie, przebiegała dosyć spokojnie, bez wyraźnego piętna jakie mogłaby odcisnąć zarówno na „autowizyjnych” łamach jak i, prawdopodobnie, w głowach czytelników, ale trudno się temu właściwie dziwić. Bliższy kontakt z dobrze znanym efektem prac azjatyckich inżynierów spod znaku Hondy przynosił niemal za każdym razem podobny wniosek. Mówiąc nieco oględnie: japoński SUV, z ugruntowaną już na rynku pozycją oraz nazwą, stylistyką wymagającą pewnego przyzwyczajenia czy charakterem, który prawdopodobnie nigdy nie pozwoliłby na frywolne harce w cięższym terenie, dorobił się miana samochodu wartego rozpatrzenia, ciekawej propozycji w swoim segmencie, która uporządkowaniem deski rozdzielczej nie miała prawa mierzyć się z Volkswagenem Tiguanem, jednak to pozytywnie nastrajająca wiadomość. Przygoda modelu CR-V z naszą redakcją trwa, ale nie przewiduję jakoby wizyta białego egzemplarza widocznego na zdjęciach miałaby diametralnie zmienić opinię o wspomnianym „Japończyku”…


Przysadzista nieco sylwetka, której odrobiny dynamiki dodał przeprowadzony jakiś czas temu, ostatni facelifting, masywny tył przypominający nieco wypiętego słonika, słabo korespondujące z LED-owymi światłami do jazdy dziennej reflektory halogenowe i zwyczajne, 16-calowe, o zwyczajnym wzorze aluminiowe felgi – kwestią subiektywną pozostaje uroda modelu CR-V jako takiego, niemniej jednak w przypadku danego egzemplarza po raz kolejny można się było przekonać jak wielkie znaczenie odgrywa odpowiednia konfiguracja samochodu. Biała Honda – przykuwając uwagę pewnego rodzaju japońską oryginalnością tudzież poczuciem zwartej, choć optycznie ciężkiej całości – sprawiała wrażenie kiepsko wyposażonej i kiepsko wykonanej, i choć część nie do końca pozytywnych odczuć rzeczywiście znajdowała swoje odzwierciedlenie w stanie faktycznym, to nieporywający poziom azjatyckich wodotrysków paradoksalnie mnie ucieszył. Samochód dysponował tym, co konieczne lub rzeczywiście potrzebne, np. dwustrefową, automatyczną klimatyzacją, podgrzewanymi lusterkami zewnętrznymi, przyzwoitym, choć nieco wolno pracującym momentami systemem multimedialnym opartym na Androidzie (pozbawionym nawigacji satelitarnej z niespecjalnie grającym systemem audio), tempomatem czy fotochromatycznym lusterkiem wewnętrznym. Można by było powiedzieć: standard jakiego oczekiwałby każdy potencjalnie zainteresowany modelem CR-V człowiek. Mniej subiektywną kwestią pozostaje natomiast ciężka i stosunkowo nisko otwierająca się klapa bagażnika – Azjaci trochę samolubnie podeszli do sprawy i nie pomyśleli jak widać o rosłych Europejczykach z lekkoatletycznymi torsami.


Podobnej kwestii nie można natomiast powiedzieć o wnętrzu prezentowanego samochodu – pomijając fakt zastosowania na dość szeroką skalę plastików stosunkowo kiepskiej jakości, ale przyzwoicie poskładanych (jedynie środkowa część deski rozdzielczej odznacza się miękkością), to miejsca zarówno w pierwszym jak i w drugim rzędzie siedzeń jest pod dostatkiem. Podróż najnowszą wersją Hondy CR-V przebiega… zwyczajnie, spokojnie, dzięki miękkiemu i bujającemu jak łódka zawieszeniu komfortowo oraz poprawnie. Takim właśnie określeniem można by też obdarzyć pewne działanie manualnej skrzyni biegów, która z emocjami ma niewiele wspólnego, czy układ kierowniczy – niezły, pracujący ze względnym wyczuciem, ale mniej bezpośredni (subiektywnie) aniżeli w testowanym nie tak w końcu dawno Civicu Tourer. Mało porywająca konfiguracja białego egzemplarza oraz smutne, będące odpowiednikiem solidnego Japończyka, którego wyraz twarzy daje do zrozumienia, że szef zapomniał o nim przy rozdzielaniu zadań służbowych, nie stanowiły jednak przypadku tudzież wyraźnej sugestii o stanie finansowym odpowiedzialnej za niego firmy – clou mlecznobiałego modelu CR-V ukryte było bowiem pod jego maską.


Nie, napędzany na przednią oś SUV nie posiadał nawet 150 koni mechanicznych, a ładunek wzbudzanych w kierowcy emocji mógł być porównywalny z dużym owadem – łatwo go było dostrzec i wywoływał niekoniecznie pozytywną reakcję. Z czego to wynikało? Kultura pracy 1.6-litrowego motoru wysokoprężnego i-DTEC nie stała może na najwyższym poziomie (nawet po rozgrzaniu), co przekładało się na niezbyt wysublimowane doznania akustyczne, jednak na tym wady opisywanego silnika miały swój koniec. Diesel Hondy krzesał z niewielkiej pojemności 120 koni mechanicznych, które okazywały się wystarczające do sprawnego przyspieszania, zaś moment obrotowy o wartości 300 niutonometrów nadawał całej konstrukcji również wystarczającej elastyczności. Oczywiście dynamiki rodem z filmów akcji byłoby nieodpowiednio się tutaj spodziewać, jednak miłym zaskoczeniem okazało się połączenie zgrabnie napędzających CR-V parametrów ze śladowym wręcz spalaniem – przy niespiesznej jeździe poza terenem zabudowanym nawet wynik rzędu 4,5 litra był możliwy do osiągnięcia (przy „zwyczajnym” traktowaniu pedału gazu było to ponad 5 litrów, natomiast w terenie zabudowanym ponad 7). Świadomość posiadania owocu współczesności nazywanej inaczej downsizingiem otrzymuje się natomiast w tym przypadku gratis.


Dlaczego najnowsze wcielenie Hondy CR-V zasługuje na zainteresowanie klienteli? Trywialnym byłoby zrzucenie powodu na pochodzenie danego samochodu, nie do końca oczywiste, acz łatwe w obsłudze wnętrze czy design, który rodzinom szukającym spokoju przypadnie do gustu bądź też i nie. CR-V z 1.6-litrowym silnikiem wysokoprężnym to propozycja dla szukających oszczędności ludzi, którzy niekoniecznie chcieliby pozbawiać siebie względnej przyjemności z przyspieszania i robić ze swojego SUV-a nudnej i bezpłciowej cukinii. Co prawda 120 koni mechanicznych i zadowolona mina właściciela przy dystrybutorze nie spowodują, że Honda stanie się nagle lepszym pojazdem, niemniej jednak ma to swoje niezaprzeczalne zalety, a japońskie wodotryski rodem z komiksów zawsze można domówić przy składaniu zamówienia.

DANE TECHNICZNE Honda CR-V Elegance 1.6 i-DTEC 120 KM 2WD
Silnik / Pojemność diesel / 1597 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 / 16
Moc maksymalna 120 KM / 4000 obr./min
Moment obrotowy 300 Nm / 2000 obr./min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył wielowahaczowe
Napęd przedni
Skrzynia biegów manual, 6 biegów
Prędkość maksymalna 182 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 11,2 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) wg. producenta: 4,6 / 4,2 / 4,4 l/100 km
nasz test: 7,2 / 5,2 / 6,2 l/100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 4605 / 1820 / 1675 mm
Rozstaw osi 2630 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1545-1592 / 2100 kg
Bagażnik w standardzie 589 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1146 l (do linii okien), 1669 l (do linii dachu)
Pojemność zbiornika paliwa 58 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 3 lata lub 100 tys. km
Przeglądy wg. wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 99 400 zł (2.0 i-VTEC 155 KM 2WD, S)
Cena wersji testowanej ok. 124 000 zł (1.6 i-DTEC 120 KM 2WD, Elegance + lakier metaliczny [rocznik 2016])

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!

  • michal

    Te samochody nie są finezyjne, ale mają jedną podstawową zaletę- są całkowicie bezawaryjne- miałem taką Hondę przez ponad 5 lat od nowości- tylko z benzynowym silnikiem. Przez ten czas (i 100tys przebiegu) jedyna rzecz jaka zawiodła to żaróweczka od podświetlenia tablicy rejestracyjnej, którą musiałem dwukrotnie wymienić. Więcej nic- kompletnie, absolutnie nic. I to jest ciągle największy atut Hondy.

  • niCk

    Subaru XV naped4x4 silnik benzyna 2.0 150 KM kosztowal mnie w salonie z kompletem kół zimowych 85 tys. honda fajna jest ale niech to przebije (klima 1 stref. autom. manual obecnie 70 tys. przebiegu nic nie puka nic nie stuka spalanie około 7-8,5 zalezy od dnia przeglądy w kosztach skody)

    • Samuraj

      Z jakim wyposażeniem to XV?