Aktualności
2017 BMW M550d – Aż cztery turbiny! (Kwiecień 26, 2017 5:33 pm)
Zabytkowe czy sportowe auto? (Kwiecień 24, 2017 9:05 am)
Niezwykłe Ferrari 308 trafi na sprzedaż (Kwiecień 22, 2017 4:01 pm)
Audi S3 Cabriolet od firmy ABT (Kwiecień 16, 2017 12:27 pm)
Audi R8 Coupe w barwach Audi Sport (Kwiecień 14, 2017 2:37 pm)

Hamowanie silnikiem – poradnik

12 listopada 2015
Opel Corsa OPC

Przy okazji ostatniego długodystansowego testu chciałbym poruszyć bardzo ważny temat jakim jest hamowanie silnikiem inaczej zwane hamowanie biegami. Na dystansie 3200 km, aż 460 z nich pokonałem zupełnie za darmo, to jest nie zużywając ani kropelki paliwa. Jak to zrobiłem? Oczywiście, używając metody wspomnianej wcześniej.

Hamowanie silnikiem to nie jest żadna magia czy mit. To nie jest też prosty trik, przez który inni Cię znienawidzą jak to głoszą durne reklamy w Internecie. Hamowanie silnikiem to metoda polegająca na wytracaniu prędkości pojazdu za pomocą umiejętnego redukowania biegów. Z oddali widzimy przykładowo czerwone światło lub inną przeszkodę, to nie jedziemy do końca i dopiero przed skrzyżowaniem hamujemy, tylko zdejmujemy nogę z gazu i w odpowiednim momencie redukujemy biegi. Ważne jest tutaj słowo „umiejętne” bowiem, owszem, można jechać powiedzmy 90 km/h na piątym biegu i wrzucić dwójkę, jednak wiąże się to z ogromnym szarpnięciem i niepotrzebnym wyciem jednostki, której obroty pewnie wskoczą gdzieś pod czerwone pole. Aby zrobić to płynnie, należy powoli redukować po jednym biegu nie doprowadzając przy tym do sytuacji gdzie samochód będzie się dławił czy wręcz przygasał. Znamy swoje pojazdy, więc wiemy przy jakiej wartości należy wrzucić wyższe lub niższe przełożenie. Oczywiście przy hamowaniu silnikiem, spokojnie możemy się wspomagać hamulcem nożnym.

Tak nie robimy

Należy też pamiętać, aby kategorycznie nie hamować silnikiem na zakręcie (nie redukować biegów), jeśli już to przed albo po nim. Mocne szarpniecie na łuku może doprowadzić do naprawdę niemiłych konsekwencji. To samo tyczy się jazdy po śniegu czy lodzie. Zbyt gwałtownie redukując jadąc samochodem z tylnym napędem możemy wywołać poślizg tylnej osi. Dodatkowo, nigdy nie jeździmy na luzie i to już nie ma znaczenia czy na prostej czy na zakręcie. W razie jakiejkolwiek sytuacji podbramkowej nie będziemy w stanie szybko zareagować.

Renault Megane Grandtour 1.6 dCi Limited

Na trasie 3200 km, aż 460 pokonaliśmy zupełnie za darmo

Oszczędzamy nie tylko paliwo

Hamowanie silnikiem to nie tylko metoda na ograniczenie zużycia paliwa, to też poprawa bezpieczeństwa i płynności ruchu. Jadąc i przewidując nie powodujemy bezsensownego gwałtownego hamowania i przyśpieszania, tylko komfortowo się poruszamy. Dodatkowo, oszczędzamy na częściach eksploatacyjnych, takich jak klocki i tarcze hamulcowe. Niektórzy twierdzą, że wadą tej metody jest nadmierne zużywanie się sprzęgła. Oczywiście, jeśli nieumiejętnie redukujemy biegi czy też jeździmy na półsprzęgle to w efekcie zepsujemy sprzęgło bardzo szybko, ale jeśli wiemy jak to robić to zużycie będzie tylko minimalnie większe. Redukcja to nic innego jak zmiana biegu. Dodatkowo hamowanie silnikiem wraz z hamulcem jest skuteczniejsze niż hamowanie samym hamulcem nożnym i wciśniętym sprzęgłem.

Wracając do wstępu, na trasie 3200 km, 460 z nich pokonałem hamując silnikiem. Zakładając że paliwo kosztuje 4 zł i 50 gr, a moje średnie spalanie wyniosło 4,7 litra, to zaoszczędziłem przynajmniej (4,7 * 4,6 *4,5) 97 zł i 29 gr (gdyby nie jazda z hamowaniem silnika, to spalanie wyniosło by 5.5 l, a wtedy oszczędność to już ponad 113 zł!). Moim zdaniem to ogromna oszczędność, a za te extra 100 zł można pójść na naprawdę dobry obiad i to dla 3 osób.

Jazda na luzie to nie hamowanie silnikiem

Dojeżdżanie na luzie to nie to samo co hamowanie silnikiem. Podczas jazdy na luzie samochód pali nam od 0.5 do 2 litra paliwa na każdą godzinę. Dodatkowo samochód potrzebuje wtedy mocniejszego użycia hamulca, bowiem prędkości nie wytraca silnik tylko opory powietrza. No i na koniec to, o czym już pisałem czyli brak możliwości zapanowania nad samochodem w przypadku nagłej utraty przyczepności, np. na zakręcie. Ogólnie sprzęgło powinno służyć tylko do ruszania i zmieniania biegów.

Techniki rajdowe a hamowanie silnikiem

W sporcie motorowym bardzo znaną techniką jest „heel and toe” (z angielskiego pięta i palec) czyli tak zwane hamowanie z międzygazem (niektórzy mówią przygazówką). Polega to na jednoczesnym użyciu hamulca nożnego oraz hamowania silnikiem. Ze względu na typ skrzyni biegów, które nie mają synchronizatorów (urządzenie mające na celu wyrównaniu prędkości obrotowych wałka głównego i osadzonego na nim koła zębatego danego biegu), w momencie redukcji należy dodać gazu, aby bieg wszedł gładko i bez zgrzytów. W cywilnym seryjnym aucie taka metoda jest, po pierwsze, niepotrzebna, ponieważ mamy synchronizatory, a po drugie, utrudniona, ponieważ przeszkadza nam w tym układ pedałów, gdzie gaz jest zazwyczaj osadzony za głęboko oraz za blisko hamulca.

Poniżej pokaz umiejętności legendy Formuły 1, Ayrtona Senny:

Hamowanie silnikiem z automatyczną skrzynią biegów

Teoretycznie hamowanie silnikiem z automatyczną przekładnią nie różni się zupełnie niczym od używania go z manualem. Praktycznie wszystkie skrzynie dwusprzęgłowe działają tak samo, a jedyna różnica będzie w przypadku zwykłego automatu. Tutaj ze względu na mały poślizg przekładni hydrokinetycznej paliwo zostanie podane szybciej niż w przypadku przekładni ręcznej. Z automatem może być nawet prościej, bowiem większość konstrukcji po odpuszczeniu gazu, sama będzie redukowała biegi w dół, jeśli obroty spadną poniżej określonej wartości. Większość skrzyni zautomatyzowanych ma też możliwość manualnej zmiany biegów za pomocą lewarka czy też dodatkowych manetek. Ja wiem, że to się kompletnie mija z celem posiadania automatu – nie po to płaciłem extra za skrzynię automatyczną, żeby ręcznie zmieniać! Jednak jeśli ma to przynieść realne korzyści w postaci zaoszczędzonych pieniędzy? Trzeba tylko uważać na nowe samochody z trybem tak zwanego „żeglowania”, kiedy po odpuszczeniu gazu samochód sam ustawia luz w skrzyni, przez co pokonamy większy dystans bez ingerencji gazu. Zazwyczaj jednak wystarczy musnąć hamulec, aby wbił się niższy bieg, a my dalej hamujemy silnikiem.

Jazda motorem i hamowanie silnikiem

Każdy kto jeździ motorem wie, że hamowanie silnikiem to obowiązkowy styl jazdy. Skrzynie biegów w motorach działają bardzo podobnie jak przekładnie sekwencyjne w rajdówkach czyli nie możemy powiedzmy z piątego biegu wbić od razu luzu tylko musimy kolejno redukować, aby w końcu wbić wyczekiwany luz. Dlatego też dojeżdżanie na wciśniętym sprzęgle, a dopiero podczas postoju kopanie w skrzynię aż nam się uda wbić upragnioną jedynkę nie dość, że wygląda głupio to jest nie efektywne. W motorze dodatkowo należy dodać gazu przy redukcji, bowiem w przekładni nie ma synchronizatorów czyli musimy korzystać z metody „heel and toe” opisanej parę akapitów wyżej. Oczywiście, można to zrobić bez tego, jednak to niepokojące stukanie nie bierze się z niczego, więc jeśli nie chcemy odwiedzać mechanika zbyt często, warto stosować międzygaz.

Hamowanie silnikiem obowiązkowe w górach!

O ile w trasie czy w mieście jest to dobra rada, tak w górach hamowanie silnikiem jest OBOWIĄZKOWE. W terenach górzystych, gdzie drogi często prowadzą długimi serpentynami w dół naszym jedynym rozwiązaniem jest hamowanie silnikiem. Powtarzam, to nie jest rada, to jest rozkaz. Spróbujcie zjeżdżać kilka kilometrów w dół na ciągle wciśniętym hamulcu – to jest katorga dla całego układu. O ile macie dobre klocki i tarcze hamulcowe, tak przy takim stylu zagotujecie płyn hamulcowy, a to już krok od tragedii.

Nie dla każdego silnika

Niestety, hamowanie silnikiem nie będzie efektywne dla każdego samochodu. Wszystkie starsze pojazdy wyposażone w typ silnika gaźnikowego nie mają zaworu hamowania silnikiem, dlatego też ta technika się nie sprawdzi (co nie oznacza żeby nie hamować tak, ponieważ oszczędzimy hamulce, tylko nie wpłynie to na mniejsze spalanie). Nowe konstrukcje automatyczne przestają podawać paliwo do silnika w momencie kiedy puścimy gaz i oczywiście nie wbijemy luzu na przekładni. Na szczęście, silniki gaźnikowe to dziś już przeszłość i nie stosuje się ich w nowych samochodach, a jedynie trafimy na nie w przypadku jednośladów (np chińczyki do 125 ccm).

Hamowanie silnikiem w mieście

Pozostaje jeszcze kwestia hamowania silnikiem w mieście. O ile w trasie jest to naprawdę proste i łatwo przewidzieć i zwolnić, tak w mieście wystarczy, że zrobimy lukę dłuższą niż 5 metrów, a już wjedzie w nią kilka samochodów, zmuszając nas oczywiście do użycia hamulca. Jest nawet bardziej niż pewne, że taki ktoś wjedzie i od razu nam zahamuje przed maską, ponieważ zorientuje się, że za szybko jechał. Taka prawda, że pęd w jakim żyjemy nie pozwala nam płynnie się poruszać. Nie raz już miałem sytuację, że dojeżdżając do świateł płynnie dohamowując silnikiem, widziałem jak zdenerwowany pracuś siedzi mi na dupie tak blisko, że nie widziałem nawet jego świateł… W lusterku wstecznym widzę jak macha rękami myśląc że za pomocą ich mocy przesunie mnie do przodu. Tylko nigdy nie rozumiem po co, skoro i tak pali się czerwone światło? Przecież czy będę jechał szybko i w ostatniej chwili zahamuję szybko, czy też będę płynnie używał silnika, to zatrzymam się dokładnie w tym samym miejscu!

Podsumowanie

Na koniec małe podsumowanie. Chcesz jeździć bezpieczniej, płynniej i oszczędzać pieniądze? Używaj metody hamowania silnikiem. Chcesz być królem szos, siedzieć każdemu na zderzaku, robić gwałtowne ruchy, wydawać więcej na paliwo, częściej odwiedzać mechanika oraz być może spowodować wypadek? Nie korzystaj z tej metody.

Wynik spalania widoczny na zdjęciu i wspomniany a materiale został uzyskany za pomocą TEGO SAMOCHODU.

Tekst i zdjęcia Bartłomiej Urban

  • moro

    Artykuł ok, ale nie zgadzam się z teorią nie dodawania między gazu przy redukcji,
    Zawszę redukuję z małym między gazem.
    Przy redukcji bez miedzy gazu przyśpieszenie zespołu napędowego jest ujemne po rozsprzęgleniu (silnik zwalnia) a my puszczając sprzędło po redukcji dajemy mu na wyjściu większe obroty niż miał poprzednio i niejako „wymuszamy” gwałtowne przyśpieszenie obrotów silnika. Cała operacja odbywa się kosztem zespołu sprzęgła, które musi pokonać spadające obroty silnika i zmusić go do ich zwiększenia.
    (Wyhamowanie spadku obrotów). Jeśli jesteśmy tacy EKO, to nie powinniśmy w oczywisty sposób narażać silnika i zespołu sprzęgła na ciągłe przenoszenie bezsensowne dużych przeciwstawnych sił. Bardzo łatwo ten problem wyeliminować.
    W po wykonaniu redukcji, puszczając sprzęgło równocześnie bardzo delikatnie muskamy pedał gazu tak by silnik delikatnie zwiększał obroty w momencie puszczania sprzęgła. W ten sposób pomagamy wyrównać obroty od strony silnika bez przenoszenia dodatkowych sił przez zespół sprzęgła.
    Zdecydowanie lepsze rozwiązanie.

    • barturban

      zgadzam się ale! Nauczenie się międzygazów nie jest już tak łatwe jak sama metoda hamowania silnikiem. Powiem więcej, żeby dobrze nauczyć się tej techniki, to jest podbijać gaz odpowiednio do prędkości to prawdziwa sztuka, którą posiadają nieliczni…

  • Michał Kulbat

    Ja to sie zastanawiam, skad sie wziela wartosc srednia spalania 4,7 oraz 5,5. Zarowno wartosc liczona przez komputer samochodu, a takze liczona ‚recznie’ w postaci obserwowania ilosci tankowanego paliwa zawiera w sobie ilosc przejechana ‚za darmo’ w postaci hamowania silnikiem

    • barturban

      a już tłumaczę:
      -na odcinku 3200 km mieliśmy spalanie 4,7 czyi zużyliśmy 152,4 litry paliwa
      -w tym odcinku jest 460 km, które pokonaliśmy bez zużycia paliwa
      -z tego wynika, że na odcinku 2740 km (3200 – 460) również zużylibyśmy 152,4 litry paliwa, gdyby nie hamowanie silnikiem
      -gdyby tak było to spalanie wyniosło by właśnie 5,5 l (wystarczy podzielić litry przez dystans)

      mam nadzieję że teraz jaśniej :) Oczywiście zakładamy że nie używalibyśmy w ogóle hamowania silnikiem, co tak naprawdę jest niemożliwe, bo wystarczy puścić gaz i już nam naliczy jakiś dystans

      • ziolkovskas

        Takie rozumowanie moim zdaniem nie oddaje rzeczywistości, skoro te 460km hamowałeś silnikiem, to gdybyś tego nie robił to jechałbyś na luzie, a wtedy spalanie jest dużo mniejsze niż 5 l/100 km

        • barturban

          no ciężko wtedy stwierdzić, mógłbym jechać na luzie owszem, a mógłbym też po prostu więcej hamować i przyśpieszać, co w rezultacie by jeszcze mocniej zwiększyło spalanie. Hamowanie silnikiem to nie tylko oszczędność paliwa, ale też bardziej płynna jazda

  • TR

    Panie Bartłomieju, są jeszcze dwie istotne kwestie, smarowanie i chłodzenie. Większość silników (prawie każdy) w zależności od prędkości obrotowej motoru dostarcza odpowiednio większą ilość płynu chłodzącego czy oleju do silnika, turbo. Właśnie dlatego nie należy gasić diesla zaraz po jeździe szybkiej czy ostrej, turbina rozpędzona do tysięcy obrotów na minutę nagle otrzymuje zero oleju X_0. Czasami wystarczy zrobić tak raz czasami nasze autko wytrzyma więcej ale końcowy efekt w postaci $ jest ten sam. Z mojego doświadczenia wynika, że w mieście redukuję max 2 biegi np. do czerwonego, przy prędkości 30km/h nie ma sensu redukować dalej, szarpnięcia są mocniejsze a zysk już prawie żaden.

    • barturban

      Smarowanie i chłodzenie to temat na oddzielny artykuł, który jak tylko znajdę chwilę to z miłą chęcią napiszę :) Co do redukowania poniżej 30 km/h, cóż oczywiście że nie ma sensu bo powinniśmy byśmy wbić 1, a na niej jak wiemy nie jeździmy!