Citroen Cactus M Concept – słoneczny patrol

Citroen Cactus M Concept

Z okazji właśnie odbywającego się, 66. salonu samochodowego we Frankfurcie, Citroen przygotował coś specjalnego – koncept Cactus M czyli współczesną interpretację modelu Mehari z 1968 roku.

Cactus M, jak nietrudno się domyślić, w dużej mierze bazuje na dobrze znanym C4 Cactusie. Nowy koncept Citroena to dwudrzwiowy, jeszcze bardziej uterenowiony Cactus. Lżejszy i w dodatku bez dachu. Z zewnątrz, oprócz ogromnych kół, znajdziemy przemodelowane zderzaki (przód oraz tył) i lusterka, które nawiązują do prototypu o nazwie Aircross. Przednia szyba została pochylona pod kątem 60 stopni oraz otrzymała grube, masywne słupki. Cenne kilogramy udało się zbić dzięki zastosowaniu drzwi z plastiku, które mają chronić przed uderzeniami, zarysowaniami, wodą morską, piachem, ale i nie tylko. Drzwi wykonane z tworzyw sztucznych to ukłon w stronę modelu Mehari, którego nadwozie w całości było wykonane z tworzywa ABS. Całkowicie otwarta konstrukcja umożliwia wsiadanie na tylne siedzenia przeskakując z boku nadwozia, niczym bohaterowie największych hollywoodzkich produkcji. Cactus M nie posiada żadnego ze znanych systemów rozkładania dachu. Pokrycie dachu znajduje się pod podłogą bagażnika i rozstawia się je ręcznie, po czym napina dzięki systemowi pompowania. Trzy wbudowane komory rurowe pozwalają utrzymać dach w odpowiednim położeniu. Do napełnienia komór służy kompresor, który został umieszczony z tyłu pojazdu. W razie potrzeby składany dach można przekształcić w… namiot.


Nie da się ukryć, że auto w każdym calu nawiązuje do świata surfingu. Wnętrze pojazdu w całości zostało przystosowane do mycia wodą – podłoga została wykonana z plastiku, a umieszczone we wnękach na nogi odpływy zapewniają ujście nagromadzonej wodzie. Siedzenia zostały pokryte barwnym tworzywem neoprenowym, znanym ze specjalnych kombinezonów, zapewniając tym samym komfort i wodoodporność. Dodatkowo siedzenia można przekształcić w kuszetki, które tworzą miejsce do spania dla dwóch osób. Oprócz wymienionych wyżej elementów, Cactus M zapewnia wszystkie technologie dostępne w seryjnym C4 Cactus.

Pod maską Cactusa M znajdziemy jednostkę znaną z seryjnego auta – silnik benzynowy PureTech o mocy 110 koni mechanicznych, połączony z 6-biegową skrzynią automatyczną. Niestety, Cactusa M trapi ten sam problem, co ostatnio opisywanego na łamach Autowizji DS4 Crossback. Brakuje napędu na cztery koła, który byłby wisienką na torcie. Producent co prawda chwali się, że auto zostało wyposażone w system Grip Control, który poprawia przyczepność, ale czy to pomoże w kopnym, plażowym piasku? Nie sądzę…


Cactus M pokazuje potencjał jaki tkwi w Citroenie C4 Cactus. Z pewnością nie jest to ostatni koncept bazujący na tym modelu. Niewiele wskazuje na to, żeby zaprezentowany prototyp miał kiedykolwiek zostać seryjnie produkowany, ale trzymam kciuki, by tak się stało!

tekst i zdjęcia: Bartosz Kowalewski