Bentley Bentayga – czysty zysk

Bentley Bentayga

Moda na SUV-y przeszła chyba najśmielsze oczekiwania. O ile Volkswagena Touarega, luksusowego Mercedesa Klasy M czy Infiniti QX70 jesteśmy w stanie zrozumieć, o tyle pomysł w postaci kontrowersyjnego Porsche Cayenne dla wielu stanowił trudno wytłumaczalną zagwozdkę. Dzisiaj, przy okazji premiery we Frankfurcie kolejnego SUV-a od marki, która się przełamała, wszystko jest tak naprawdę jasne – chodzi o czysty zysk. Cayenne okazało się strzałem w przysłowiową dziesiątkę – dlaczego więc Bentayga od Bentley’a nie miałaby znacząco zwiększyć zysków brytyjskiego koncernu? Inżynierowie postawili oczywiście na luksus, charakterystyczne dla Bentley’a „rysy” nadwozia i ogromne wręcz możliwości personalizacji samochodu (do wyboru ma być 7 rodzajów drewna, 15 rodzajów skóry czy dwa warianty konfiguracji wnętrza: 4- lub 5-osobowe), natomiast pod maską umieścili potężne, bo 6-litrowe W12 o mocy 608 KM i 900 Nm maksymalnego momentu obrotowego (przyspieszenie do 100 km/h ma zajmować 4,1 sekundy, a prędkość maksymalna to – uwaga – 301 km/h). Do tego 8-biegowa skrzynia automatyczna, napęd na cztery koła i pewne możliwości w terenie (choć wyobrazić sobie Bentaygę w trawie, to jak zobaczyć Głowę Kościoła Katolickiego w czapce z płaskim daszkiem) – SUV od Bentley’a jest gotowy, tylko czy pójdzie śladami niemieckiego Cayenne?



Patryk Rudnicki