Hyundai i20 Comfort 1.2 MPI 84 KM – AUTO TEST

2 sierpnia 2015
tekst: Patryk Rudnicki, zdjęcia: Bartosz Kowalewski
Hyundai i20 Comfort 1.2 MPI 84 KM

Zagwozdka kursanta

Pamiętasz swój egzamin na – bez wątpienia – długo wyczekiwane prawo jazdy? Kawałek plastiku, a tyle nerwów, wytężania umysłu celem zapamiętania absurdalnie czasami brzmiących pytań i godzin spędzonych na szlifowaniu umiejętności przyszłego kierowcy tudzież przekonywaniu instruktora, że Wasze kolano to nie dźwignia zmiany biegów. Generalnie wykupiony czas za kierownicą prawdopodobnie pierwszego samochodu, każdy wspomina inaczej – mniej lub bardziej zróżnicowanie, ale inaczej, dlatego mam pewną informację dla tych, którzy nowy dokument (najprawdopodobniej) odbiorą z wydziału komunikacji dopiero za jakiś czas: istnieje prawdopodobieństwo, że Wasze wspomnienia będą jeszcze mocniej zaakcentowane i całkiem przyjemne. Oczywiście nie mówię o nadnaturalnych warunkach jazdy czy magicznym przycisku, za pomocą którego aktywujecie dodatkowych 50 koni mechanicznych – to byłoby zresztą skrajnie nieodpowiedzialne. Jako nowe osoby ubiegające się o wspomniany kawałek plastiku, być może otrzymacie bowiem sposobność do poznania nowego Hyundai’a i20, który w dość sporej ilości „wysypał się” w ostatnim czasie na stołeczne ulice z charakterystycznym L na dachu…


Pytanie nr 1: Hyundai i20 jest babski czy męski?

Tak, obgryzający paznokcie kursant nie ma absolutnie żadnego wpływu na pojazd, jakim przyjdzie mu walczyć z trudnościami zakorkowanego miasta i zapaszkiem spoconej od nerwów koszuli, ale to jedyna okazja, by szczerze wyrazić opinię i podsumować pracę koreańskich inżynierów (zapraszamy do komentarzy). Przedstawiciel segmentu B od Hyundai’a – analizując krągłości Forda Fiesty, Peugeota 208, Renault Clio czy surową aurę Suzuki Swifta – nie mógł być nudny i na szczęście taki nie jest. Znamienne wydają się tutaj liczne przetłoczenia, LED-owe światła do jazdy dziennej (dostępne od testowanej wersji Comfort) czy też mleczne pasy przednich reflektorów służące jako oświetlenie postojowe – Koreańczycy nie zawiedli i jest bez wątpienia ciekawie, jednak pewne elementy mogą budzić mniejsze lub większe wątpliwości. Słupki C w postaci czarnego plastiku, tylne światła o dość wysokim stopniu skomplikowania czy bryła całego nadwozia podatna na rozmiar felg (testowany egzemplarz posiadał przyzwoicie wyglądający wariant 16-calowy, jednak syndrom „małej obręczy” może szybko spowodować, że i20 będzie wyglądać jak skorupa żółwia słoniowego postawiona na cegłach) – prezentowany Hyundai to interesująca, acz nieco rozlazła całość budząca trochę mieszane uczucia. Zadaniem niełatwym jest więc powiedzieć o ewentualnych preferencjach – i20 będzie bowiem „uroczo” wyglądać zarówno na parkingu centrum handlowego z torbą Hello Kitty w bagażniku, jak i pod siłownią… której instruktorzy będą jednak ubodzy w wiedzę o ostrzejszych anabolikach…


Pytanie nr 2: Obsługa poszczególnych elementów wnętrza jest prosta czy trudna?

Całkiem wygodne fotele (nawet na dłuższej trasie), przyzwoite spasowanie materiałów wykończeniowych (jakościowo już rewelacji nie ma, choć powierzchnię twardego plastiku pokrywa jeszcze fragment miękkiego materiału), wystarczająca ilość miejsca do wygodnego podróżowania (choć w przypadku testowanego i20 brzmi to jak koszenie trawnika golarką) i dobre wyciszenie kabiny pasażerskiej – zapowiada się obiecująco, tak dla potencjalnego kursanta jak i trzeźwo myślącego instruktora jazdy, a może być jeszcze przyjemniej. Automatyczna klimatyzacja efektywnie schładzająca wnętrze, elektrycznie ustawiane i składane lusterka zewnętrzne, cztery elektryczne szyby, asystent zmiany pasa ruchu, złącze AUX i USB czy też wygodny system Bluetooth – początkującej osoby chyba nie warto przyzwyczajać do tego typu ułatwień codziennego życia (pomijając może zestaw głośnomówiący oraz klimatyzację), choć z drugiej strony mamy XXI. wiek, a Hyundai i20 (m.in. w wersji Comfort z opcjonalnym Pakietem Zimowym [podgrzewana kierownica oraz przednie siedzenia]) takowymi elementami może dysponować, więc dlaczego nie uczyć od razu złotowłosej Jadzi motoryzacji w wydaniu nowoczesnym?


Aha, czy nowe i20 jest proste w obsłudze? Właściwie można by zakończyć błahym stwierdzeniem, że tak, niemniej jednak przyszli użytkownicy samochodu z Korei chcieliby zapewne usłyszeć jak dokładnie rozplanowane zostało całe „instrumentarium” przedstawiciela segmentu B. Otóż czytelnie, prosto, przystępnie dla użytkownika, a z niebieskim podświetleniem przycisków całkiem ciekawie po zmroku. Punkt dla Koreańczyków.

Pytanie nr 3: Czy Hyundai i20 jest odporny na brak umiejętności?

Na brak umiejętności logicznego myślenia z pewnością nie, jednak wiele wskazuje na to, że stosunkowo prosta konstrukcja samochodu będzie dzielnie służyć celom zawodowym swoich właścicieli (i zapewne nie tylko im). W testowanym egzemplarzu pracował tandem prosty, teoretycznie bezawaryjny i przyzwoicie brzmiący jeżeli chodzi o zatłoczone miasto (oczywiście nie mówię o układzie wydechowym czy tym podobnych rzeczach). 1.2-litrowy, czterocylindrowy silniczek MPI bez jakiegokolwiek doładowania, o monstrualnej wręcz sile 84 koreańskich rumaków, połączono bowiem z pięciobiegową, przyzwoicie działającą skrzynią biegów, która na większą dawkę emocji może i nie pozwoli, ale będzie pracować w dość płynny i wystarczająco precyzyjny sposób bez jakiegoś większego haczenia (pomijając wrzucanie biegu wstecznego). Zresztą prostota wykonania i brak niesamowicie wyglądających „wodotrysków” o skomplikowanych nazwach, okazują się w przypadku nowego i20 sporymi zaletami. Mocnym nadużyciem byłoby stwierdzenie, jakoby prezentowany Hyundai „obdarowywał” swoich klientów jakością na poziomie drewnianej altany, zaś wrażenia z jazdy przypominały popołudniowe koszenie działkowego trawnika – i20 jest dobrze wyciszone, czterocylindrowego silnika na wolnych obrotach praktycznie nie słychać, a zawieszenie w sposób kulturalny filtruje poszczególne nierówności, choć jego charakterystyka jest raczej dość twarda.


Czy koreański przedstawiciel segmentu B jest zatem odporny na pierwsze kroki potencjalnych kierowców? Wspomniana solidność zdaje się odpowiadać twierdząco, niemniej jednak warto pamiętać, że dynamika 1.2-litrowego silniczka wystarczy głównie do miasta, kiepskiej jakości skóra pokrywająca kierownicę jest podatna na zarysowania, a bieg czwarty to nie to samo co drugi…

Pytanie nr 4: Czy Hyundai’em i20 pojedziemy 90 km/h?

Owszem, pojedziemy, ale przekraczanie wspomnianej prędkości nie będzie miało wielce ekonomicznego uzasadnienia (spalanie przy 110-120 km/h to ponad 6 litrów, gdzie podczas niespiesznej jazdy do wspomnianej dziewięćdziesiątki poza terenem zabudowanym jest możliwe osiągnięcie wyników nawet poniżej 5 litrów [w mieście będzie to około 7,8 l/100 km]), a poza tym rewirem wolnossącego Hyundai’a i tak pozostanie większa lub mniejsza metropolia.


Pytanie nr 5: Czy Hyundai’em i20 można łatwo manewrować?

O nowoczesnych ułatwieniach typu kamera cofania, asystent parkowania czy funkcja rozpoznawania hydrantów (swoją drogą – przydatna opcja dla straży pożarnej), nie ma co myśleć, ale tak – gabaryty samochodu, ich umiejętne wyczucie, tylne czujniki parkowania (które podczas testu nie przydały się właściwie ani razu) oraz przyzwoita widoczność, pozwolą w bezpieczny sposób zaparkować pod Castoramą, wcisnąć się w ostatnie miejsce nadmorskiego parkingu tudzież sprawnie zawrócić na skrzyżowaniu.

Pytanie nr 6: Nowy Hyundai i20 to wyłącznie atrakcyjna oferta czy przyjaciel zakręconego kursanta?

Druga generacja Hyundai’a i20 jest samochodem trochę przewidywalnym, można go obdarzyć ograniczonym zaufaniem, a on zaskoczy potencjonalnego właściciela stopniem swojego dopracowania, by finalnie stwierdzić, że koreańscy inżynierowie wykonali kawał przyzwoitej roboty. Niezłe wyposażenie, kultura jaką oferuje podróżnym azjatycki kompakt i dość charakterystyczna stylistyka – prezentowane i20 to bez wątpienia ciekawa pozycja na rynku motoryzacyjnym, delikatnie zasłonięta jednak popularnością swoich rywali; pozycja z drobnymi niedociągnięciami jak np. niewygodne oparcie na drzwiach czy radio, które przy każdorazowym gubieniu fal natychmiast zmienia stację (z jednej strony opcja wygodna – z drugiej nieco denerwująca), ale ciekawa.


Przyzwoita i całkiem porządna propozycja w segmencie B, a dla pełnego stresu kursanta? Wydaje się, że kluczowymi wartościami dla młodych adeptów ruchu drogowego powinny być: dość niski stopień skomplikowania, nie za duże gabaryty i łatwość w opanowaniu. Nowy Hyundai i20 spełnia raczej te kryteria, a – jak udało się dowiedzieć z dość pewnego źródła – specjalna oferta dla szkół nauki jazdy, powinna zapewnić koreańskiemu i20 stosunkowo aktywne funkcjonowanie na polskich drogach. Pomysł jest zatem ważny, ale czy to odpowiednia droga dla nowego i20?

Serdecznie dziękujemy Bartoszowi Kowalewskiemu za realizację sesji zdjęciowej.

www.bkfoto.carbonmade.com

Facebook

DANE TECHNICZNE Hyundai i20 Comfort 1.2 MPI 84 KM
Silnik / Pojemność benzyna / 1248 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 / 16
Moc maksymalna 62 kW (84 KM) / 6000 obr./min
Moment obrotowy 122 Nm / 4000 obr./min
Zawieszenie przód kolumny McPhersona
Zawieszenie tył belka skrętna
Napęd przedni
Skrzynia biegów manual, 5 biegów
Prędkość maksymalna 170 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 13,1 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) wg. producenta: 6,6 / 4,2 / 5,1 l/100 km
nasz test: 7,8 / 5,1 / 6,5 l/100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 4035 / 1734 / 1474 mm
Rozstaw osi 2570 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1040 / 1580 kg
Bagażnik w standardzie 326 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1042 l
Pojemność zbiornika paliwa 50 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 5 lat bez limitu kilometrów
Przeglądy wg. wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 45 300 zł (1.2 MPI 75 KM, Classic)
Cena wersji testowanej ok. 57 900 zł (1.2 MPI 84 KM, Comfort)

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!