Peugeot 308 R HYbrid – absurd?

Peugeot 308 R HYbrid

Na początek zasadnicze pytanie: „Czy hatchback dysponujący mocą 300, 350 lub 400 KM jest wyjątkowo nudnym i pozbawionym elementu zaskoczenia samochodem?” Pełen odpowiedzialności śmiem twierdzić, że zdecydowanie nie i potwierdza to francuska wariacja na temat hybrydowych emocji od Peugeota, ale coś się tutaj nie zgadza…


Do pełnych ikry, dynamiki tudzież odrobiny nieokrzesanego charakteru hatchbacków, projektowi znad Sekwany brakuje niewiele, choć to najmniej racjonalny pomysł w danym segmencie od kilku dobrych tygodni. Nie czarujmy się – 308 R HYbrid jest prototypem, więc nie można go kupić, wygląda jak pomysł na zabójczo skutecznego resoraka z napędem odrzutowym, więc na co dzień byłby trudny w użytkowaniu (a poza tym nie można go kupić) i jest hybrydą czyli ewenementem wśród tzw. hot hatchy… i nie można go kupić. Zresztą ile miałoby kosztować francuskie 308 z litowo-jonowym akumulatorem, dwoma silnikami elektrycznymi (jeden i drugi mają po 115 KM i 200 Nm momentu obrotowego), 6-biegową przekładnią, napędem na cztery koła i 1.6-litrowym motorem THP z modelu RCZ R o mocy 270 KM i 330 Nm maksymalnego momentu obrotowego? 275-konne Renault Megane RS, 360-konny Mercedes A 45 AMG tudzież 367-konne Audi RS 3 Sportback znaczą tutaj niewiele – opisywany Peugeot ma bowiem w sumie 500 koni mechanicznych, sprint do 100 km/h to kwestia 4 sekund, a prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona do 250 km/h. Ale tak chyba ma być…

308 R HYbrid to pomysł wręcz absurdalny jak na zwykłego hatchbacka. Brzmi to oczywiście znakomicie – praktyczność 470-litrowego bagażnika połączona z niepohamowaną chęcią do zrobienia kierowcy krzywdy. Czy motoryzacyjna świadomość wielu majętnych ludzi jest gotowa na tak szalone wcielenie dotychczasowego kompromisu? Jasne, że tak!

Patryk Rudnicki