Dodge Charger SRT Hellcat (2014) – za pierwszym razem

Dodge Charger SRT Hellcat (2014)

To jak powiedzieć komuś znienacka, że się go już nie kocha, jak wejść niezauważonym do pokoju i śmiertelnie przestraszyć swoje rodzeństwo czy z pewnością godną doświadczonego prezentera telewizyjnego oznajmić, że w kręgu naszych zainteresowań nie istnieją kobiety, mimo że stawaliśmy jakiś czas temu na komisji WKU. Krok amerykańskiego Dodge’a był raczej do przewidzenia, z czego my – fani czterech kółek niemalże pod każdą postacią – cieszymy się, jak mniemam, ogromnie, ale co teraz powie konkurencja i czy w ogóle zdecyduje się podnieść przysłowiową rękawicę? 707 KM może onieśmielać …


Koncern zza Oceanu Spokojnego – jak się zapewne domyślacie – niebezpośrednio rzucił wyzwanie głównie „porządnym” i mocnym „Niemcom”, tylko czy BMW M5 tudzież Mercedes E 63 AMG uniosą taki ciężar odpowiedzialności? Pod względem dość szeroko pojętych osiągów może być problem – Charger SRT Hellcat dysponuje bowiem mocą wspomnianych 707 KM, przyspiesza do 100 km/h w 3,7 sekundy (z napędem na tylną oś i 8-biegową, automatyczną przekładnią) i pokonuje ¼ mili w 11 sekund. Przy zmodyfikowanych zderzakach, 20-calowych, kutych felgach, oponach Pirelli P Zero w rozmiarze 275/40, mówiącym co nieco wlocie powietrza na masce tudzież tylnym dyfuzorze omawiany Dodge zdaje się wymagać respektu, choć posiadając 6.2-litrowy, benzynowy motor V8 i 390-milimetrowe, podwójne tarcze hamulcowe od Brembo na przedzie (z sześciotłoczkowymi zaciskami – z tyłu są czterotłoczkowe), ma do tego prawo …


Amerykański koncern ustawił poprzeczkę bardzo wysoko, tylko czy również znakomicie wyposażeni rywale będą widzieli sens, by do niej równać? Niekoniecznie – wszak zaaplikowanie rodzinnemu, jakby nie patrzeć, sedanowi ponad 700 koni mechanicznych może być uważane za szalone, ale takie właśnie pomysły motywują piękno motoryzacji, czyż nie?


Patryk Rudnicki