Aktualności

Jeep Grand Cherokee SRT – AUTO TEST

11 lipca 2014
tekst: Bartłomiej Urban, zdjęcia: Bartłomiej Urban
Jeep Grand Cherokee SRT

Ósmy grzech główny

Pycha, chciwość, nieczystość, gniew i łakomstwo. Dorzućmy do tego nienawiść do wszystkiego co go otacza i mamy idealny obraz. Nie, to nie jest typowy Polak na wakacjach. To są cechy główne Jeepa Grand Cherokee SRT. Jeżdżącej nienawiści na kołach.


Nie chcesz go spotkać na swojej drodze. Jest głośny, narwany i ma gdzieś wszystkie maniery. Tak naprawdę to strach oblatuje Cię jak już na niego spojrzysz. Wygląda jak najgorszy zakapior chowający się w najciemniejszej bramie na mieście. Ogromne 20-calowe felgi z oponami o szerokości 295 mm, dwa kominy z tyłu czy wloty na masce, które spokojnie wciągnęły by małe dzieci. Do tego prawie wszystko pokryte jest czarnym lakierem, a jedynymi elementami odbiegającym od tej konfiguracji są olbrzymie czerwone zaciski hamulcowe Brembo. Auto jest wielkie, wściekłe, mocarne. Ideał rodzinnego SUVa.


468 KM w spektakularny sposób budzi się do życia, pięknie mrucząc już od jałowych obrotów. Muśniecie gazu powoduje obudzenie połowy miasta. Jest potwór. Wdepnięcie pedału do podłogi powoduje niewielkie, acz wyczuwalne bujanie się całej karoserii. Przepraszam, to nie potwór, to monstrum. W najnowszej odsłonie, wszystkie Grand Cherokee dostały nową 8-stopniową przekładnię automatyczną ZF (BMW też z niej korzysta). Świetne posunięcie, w końcu auto ma cywilizowaną skrzynię, swoją drogą bardzo dobrą i szybką. Ustawiam tryb D, lekko ruszam, a 2,5-tonowa puszka Pandory już nerwowo rusza do przodu. Ten typ tak ma, nim praktycznie nie da się toczyć powoli. Ma być szybko głośno i wściekle.


Dlatego po uruchomieniu proponuję wybrać tryb Track (skrzynia pozwala wybrać kilka trybów: Sport, Track, Auto, Snow, Tow), który ustawia Jeepa do pełnej gotowości, dezaktywując przy tym kontrolę trakcji. Następnie uruchamiamy przycisk Launch Control, lewa noga wciska pedał hamulca do ziemi, prawa robi to samo z gazem, czekamy aż obroty się ustabilizują i puszczamy hamulec. To co się potem dzieje jest wbrew wszystkim prawom fizyki. Teoretycznie to auto przyspiesza do 100 km/h w czasie 5 s. Tak przynajmniej twierdzi broszura reklamowa. W teorii dzieje się to znacznie szybciej. Dzięki wbudowanej aplikacji do mierzenia czasów możemy dowiedzieć się, że da się to zrobić w czasie 4.6 s (osobisty rekord)!! Niemal 2,5tonowe auto z bakiem zatankowanym w ¾ i z dwoma osobami na pokładzie przyspiesza do setki w 4.6 s! Niesamowite. Robi to w sposób nieziemsko brutalny, a wszyscy wokół wiedzą, że mają się nawet do was nie zbliżać. Prawdziwy brutal.


Tak dobry sprint to zasługa wspomnianej wcześniej nowej 8-stopniowej przekładni oraz napędu na cztery łapy. Auto niesamowicie wgryza się w asfalt. Co ciekawe, jeśli tego chcecie, to nawrotki na skrzyżowaniach możecie robić pełnym bokiem. Widok auta o gabarytach domu, które idzie slajdem: bezcenny. Podobnie jak widok pieniędzy, które uciekają z konta przy każdym tankowaniu. Pojemność baku to aż 93,5 l, co przy obecnych cenach paliw będzie oznaczało około 500 zł za zalanie do pełna. A auto lubi sobie wypić, oj lubi. Nawet producent nie mydli nam oczu i w danych katalogowych możemy przeczytać, że auto pali nieco ponad 20 l w mieście. Rzeczywiście, normalne obchodzenie się z gazem, skutkuje zapotrzebowaniem na poziomie 22-24 litrów. Szkoda, że tym autem nie da się jeździć spokojnie. To jak walka z uzależnieniem, chce się więcej i więcej. Pragnie się wsłuchać w ten ryk, poczuć to uderzenie, delektować się lotem. Właśnie w takich momentach spalanie w mieście spokojnie przekroczy 30. Na trasie byłem w stanie osiągnąć wynik 15 litrów. Duży chłop to i wypić musi.


Producent popisał też się niesamowitym poczuciem humoru. Otóż w samochodzie, który posiada wolnossący silnik 6.4 litra, który chleje niezliczone ilości paliwa zamontował przycisk Eco. ECO! Kojarzy mi się to z grubasami stołującymi się tylko w fastfoodach, którzy do powiększonego zestawu proszą dietetyczną colę. Tak, od tego na pewno nie będziecie grubi. Wracając do wstrętnego SRT, nie wiem do czego służy ten przycisk ECO. Po jego naciśnięciu samochód jedzie tak samo, wciąż warczy i przyśpiesza równie mocno. Według producenta „modyfikuje schemat skrzyni biegów” czyli że rozumiem że ma być bardziej leniwa. Cóż SRT już tak ma, że można o nim powiedzieć wiele złego, ale na pewno nie to że jest leniem. Co to, to nie. Zresztą, kogo obchodzi ekologia w odmianie SRT?


Jeep Grand Cherokee prawdopodobnie czuje się nielubiany przez innych braci, czy nawet inne wersje silnikowe. Każdy z nich potrafi poradzić sobie z terenem i to nawet bardzo grząskim, a ten musi uważać na byle krawężnik. Ale wiecie co? On i tak z zasady nienawidzi wszystkich i wszystkiego co się rusza, a docinki nic na nim nie robią. Co najwyżej ryknie raz a porządnie, co rozwieje natychmiast wszelkie spekulacje. Ja tylko po cichu dodam, że rzeczywiście auto kompletnie nie nadaje się w offroad. Jego żywioł to asfalt.


Jazda Grand Cherokee SRT przypomina niekończącą się walką z prawą nogą i portfelem. Z jednej strony ten piekielny ryk i niesamowite przyspieszenie. A z drugiej strony obserwujemy jak wskaźnik paliwa tyka niczym sekundnik w zegarku. Sama jazda jest naprawdę przyjemna, choć co prawda trzeba się przyzwyczaić do ogromnych wymiarów auta. SRT charakteryzuje się też dość małym promieniem skrętu, dlatego manewrowanie tym kolosem na parkingu jest nieco trudne. Co prawda są czujniki parkowania i kamerka tylna, ale i tak trzeba się ciągle rozglądać żeby nie rozjechać jakiejś Pandy, czy MX-5. Układ kierowniczy jest precyzyjny, choć nieco odbiega od standardów niemieckiej konkurencji. Zawieszenie jest oczywiście twarde, ale nie tak, że wypadają nam plomby na pasach namalowanych na drodze. Jest w sam raz. Podczas jazdy autostradowej z prędkością 130/140 km/h w kabinie panuje cisza, a ryk silnika nie jest męczący dzięki 8-stopniwej skrzyni. O dobre wyhamowanie tego piekła na kołach dbają hamulce Brembo, które kolosa wyhamują ze 100 km/h na dystansie 35m. Imponujące.


Na zakończenie słów kilka o kabinie. Czarno, mrocznie i luksusowo. Czuć amerykańskie korzenie: spora kierownica, ogromne fotele i dużo przestrzeni. Producent zadbał oczywiście o kilka emblematów SRT, które podkreślają, że nie mamy do czynienia z cywilną odmianą. Jakość wykonania i materiałów stoi na bardzo wysokim poziomie, poza jednym małym szczegółem. Otóż srebrny plastik, którego użyto do wykończenia przestrzeni w okolicach drążka zmiany biegów jest tragiczny. Nie dość, że wygląda jakby był z pierwszej generacji Pandy (tak tej z lat 80) to przy dotyku potrafi zaskrzypieć… Wyposażenie jest kompletne, czyli mamy kamerkę cofania (trochę słaba jakość obrazu), nawigacja, bluetooth, automatyczna klimatyzacja, tempomat, wykrywanie kolizji i wiele, wiele więcej. Najlepszym gadżetem i tak jest aplikacja, w której możemy podejrzeć dane na temat naszego wściekłego Jeepa: temperatury, ciśnienia, przeciążenia boczne czy wreszcie czas sprintu do 100 km/g lub przejazdu 400 m. Świetne.


Grand Cherokee SRT to auto bezkompromisowe. Wściekłe, groźne, idealne. Nienawidzi wszystkich, łącznie z konkurencją. A ta nie jest wcale taka słaba. BMW X6M (555 KM, 4,7 s do 100 km/h), ML 63 AMG (557 KM, 4,7 s do 100 km/h), czy w końcu Porsche Cayenne Turbo (500 KM, 4,7 s do 100 km/h). Fakt, auta również szybkie, może niektóre z nich równie wściekłe, ale mają jedną wadę. Cenę. Otóż Jeep Grand Cherokee SRT to wydatek rzędu 338 500 zł, co przy osiągach które gwarantuje wydaje się być promocją. Ceny Mercedesa zaczynają się od 526 300 zł, Cayenne Turbo to wydatek około 610 000 zł (147 102 euro), a za Beemkę przyjdzie nam zapłacić 515 900 zł. Gołym okiem widać różnicę. Owszem, może i prestiż w przypadku BMW, Mercedesa i oczywiście Porsche jest dużo większy, ale czy wart jest aż takiej dopłaty? Poza tym wszelkie kompresory i turbo są dla małych dzieci, a prawdziwa pojemność zaczyna się dopiero powyżej 6 litrów. Ja bym kupił SRT i straszył ludzi. To auto z piekła rodem, a jak mawiają lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie…

Bartłomiej Urban

DANE TECHNICZNE Jeep Grand Cherokee SRT
Silnik / Pojemność benzyna / 6417 cm3
Układ / Liczba zaworów V8 / 32
Moc maksymalna 344 kW (468 KM) / 6250 obr/min
Moment obrotowy 624 Nm / 4100 obr/min
Zawieszenie przód Niezależne z układem tłumienia adaptacyjnego
Zawieszenie tył Niezależne z układem tłumienia adaptacyjnego
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automatyczna, 8 biegów
Prędkość maksymalna 257 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,5 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 25 / 15 / 21 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 4828 / 1943 / 1802 mm
Rozstaw osi 2915 mm
Masa własna / Dopuszczalna 2418 / 2949 kg
Bagażnik w standardzie 457 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1554 l (do lini dachu)
Pojemność zbiornika paliwa 93,5 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata lub 120 tys. km
Przeglądy co 12 tys. km lub co roku
Cena wersji podstawowej 338 500 zł
Cena wersji testowanej 342 200 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!

  • Addam44

    Ta roznica w cenie jest jeszcze wieksza bo Niemcow trzeba do poziomu SRT8 „nieco”doposazyc.

    • barturban

      Dokładnie! A i teraz już nie SRT8, tylko SRT :)

  • Oskar

    Fajny, ładny itd itp tylko ze pojemnośc baku powinna byc taka jak bagaznika :-/

    • barturban

      Hehe fajny tekst! A tak na poważnie to GC SRT i tak ma wielki bak :) niemal 100 litrow to jak ma dzisiejsze czasy ogromny bak. Producenci nie montuja wiekszych w obawie przed za duza masa, ktora juz i tak jest w wiekszosci samochodow zdecydowanie za wysoka. Wszystkie elektroniczne bajery, panoramy i tak dalej swoje waza :)

  • jozef

    mielismy okazje testowac jeepa grand cherokee wrazenia znajdziecie tutaj: http://samochody-jeep.com.pl/test-jeep-grand-cherokee-tradycja-powiazana-wizjonerstwem/ :) podrawiam