BMW i3 – AUTO TEST

8 lipca 2014
tekst: Bartłomiej Urban, zdjęcia: Bartłomiej Urban
BMW i3

Elektryzujące doznania

Warszawa, rok 2049. Na całej Ziemi skończyły się wszelkie płynne surowce będące paliwem do pojazdów spalinowych. Chaos? Przygnębienie? Żałoba? Nic z tych rzeczy, przecież mamy auta elektryczne!


Wiem, że brzmi jak najgorszy sen motomaniaka, ale z tą opinią wstrzymałbym się dopóki nie przejedziecie się najnowszym, w pełni elektrycznym dzieckiem BMW: i3. Dzieckiem, które wygląda niczym przedmiot, przysłany przez kosmitów z przyszłości. Nieregularne kształty, futurystyczna linia, dziwne elementy i do tego te koła… Średnica felgi to aż 19 cali, natomiast szerokość opony to zaledwie 155! Przecież to koła z roweru, a nie do samochodu… BMW i3 to jeden z najciekawszych projektów obecnych na rynku, o ile nie najciekawszy. Auto przyciąga wzrok jak magnes, poważnie jak magnes. Miałem okazję zaparkować koło Lamborghini Gallardo i z oddali patrzeć na reakcję ludzi. Zdecydowana większość przyglądała się, ba nawet fotografowała elektryczną Beemkę. Reakcje na drodze są tylko pozytywne, kciuki w górze, uśmiechy czy uchylone okna i pytanie ile to pali. To chleb powszedni. Wygląda świetnie.


Równie dobrze jak system otwierania drzwi, podobny do tego zastosowanego w Mazdzie RX-8 czy Toyocie FJ Cruiser. Przednia para otwiera się konwencjonalnie, natomiast tylne to tak zwany „łapacz kur”. Oczywiście, w aucie nie mamy też słupka B. Producent mógł sobie pozwolić na takie rozwiązanie, ponieważ do usztywnienia nadwozia użył tworzyw sztucznych wzmocnionych włóknem węglowym. Zastosowanie kompozytu nie dość że jest bardzo innowacyjnym rozwiązaniem, to dodatkowo pozwoliło bardzo mocno zredukować masę. Auto waży zaledwie 1195 kg i to wliczając w to akumulatory. Nieźle.


Szpanerskie drzwi to jeszcze nie koniec. Zapraszam do kokpitu, bo chyba taka jest oficjalna nomenklatura statków kosmicznych… Tutaj jest równie ciekawie jak na zewnątrz. Dwa duże kolorowe wyświetlacze, cienka, duża kierownica, nieregularne kształty, brak środkowego tunelu. Jest fantastycznie. Ale najciekawsze są tak naprawdę materiały jakie zdobią cały środek. Są to tak wyszukane surowce, że ich nazwy musiałem wcześniej wygooglować, aby wiedzieć z czym mam do czynienia. Mowa tutaj o roślinie kenaf, nazywanej też hibiskusem, z której włókna wykonano część boczków drzwi. Tworzywo jakim obito siedzenia składa się w 100 % z recyklingowanych materiałów. Tak samo jak i część plastików, które są przetopione z popularnych butelek PET. I co najlepsze, to wszystko pasuje do całej wizji elektrycznego auta premium. Brawo BMW.

Wrócę jeszcze na chwilę do tych niespotykanych drzwi. Owszem, opcja bardzo fajna, niestety ma swoje wady. Po pierwsze, aby wypuścić czy wpuścić kogoś do tyłu należy odpiąć nasze pasy (są przymocowane do tylnych drzwi), następnie otworzyć nasze wrota i dopiero wtedy jesteśmy w stanie dostać się do klamki. Trochę kłopotliwe, choć nie powiem cały spektakl jaki przy tym robimy może zrobić na innych wrażenie. Gorzej jak pada deszcz, a wy nie bardzo macie ochotę zmoknąć. Cóż, życie to nie wieczny lans. Mimo iż auto na takie nie wygląda, w środku zmieszczą się spokojnie 4 dorosłe osoby. I to bez najmniejszego problemu. Szkoda, że Ci z tyłu nie mają możliwości otwierania okien…


Ja wiem, że to pewnie was mało interesuje, ale samochód jest nafaszerowany elektroniką pod sam dach. Internet, Bluetooth, Nawigacja, biksenon, kamera cofania, automatyczne wycieraczki i światła, tempomat, automatyczna klimatyzacja czy świetne granie Harman Kardon to tylko początek. Choć to ostatnie to pewnego rodzaju paradoks, bowiem wsiadając do tego auta pierwsze co należy zrobić to wyłączyć wszelkiego rodzaju źródła dźwięku. Ja nawet wyłączałem nawiewy(wyłączenie klimatyzacji zwiększa zasięg o 10 km!), aby delektować się błogą ciszą, a uwierzcie mi, ta jest wręcz nieziemska, nieskazitelna, idealna! Tutaj wielki pokłon dla BMW i spasowania elementów. Nie ma nic gorszego niż jakiś skrzypiący element, w aucie które nie wydaje żadnych dźwięków. Tutaj nawet sławne na cały świat „polskie dziury” nie sprowokowały żadnej rośliny czy tam tkaniny to trzeszczenia.

Przekręcamy kluczyk (a raczej naciskamy przycisk startera), wbijamy pierwszy bieg (a raczej przekręcamy wajchę od skrzyni biegów znajdującą się tuż za kierownicą) i wciskamy gaz. Nie dzieje się absolutnie nic. Zero, nada, null, nic! I nawet kiedy wciśniemy pedał do podłogi, jedyne co będzie słyszeć to cichutki odgłos podobny do tego towarzyszącego w nowoczesnych tramwajach czy pociągach podmiejskich. Z tym że dużo cichszy. Wrażenia z jazdy są niezapomniane. Jeszcze lepiej jest jak maksymalnie przyspieszymy. Elektryczny silnik generuje moc 170 KM, co w przypadku nie za ciężkiego auta musi robić wrażenie. BMW i3 wręcz katapultuje się do przodu i robi to z każdej prędkości, bez zbędnego opóźnienia. Chcemy przyspieszyć, ledwo naciśniemy gaz, a samochód już bezszelestnie mknie do przodu!


Uwierzcie mi, niejeden może się zdziwić jak dużo potrafi ten elektryczny przybysz z przyszłości. Zresztą nikt się tego nawet nie spodziewa po samochodzie z kołami z roweru. A powinien. Sprint do pierwszej setki trwa zaledwie 7,2 s, czyli szybciej niż np. testowany na łamach naszego portalu mały i wściekły Abarth 595 Turismo. Tak naprawdę ważną wartością w mieście jest sprint do 60 km/h, który wynosi 3,6 s, czyli wyśmienicie. Kto by pomyślał, że bezszelestne przyspieszanie potrafi sprawić tyle przyjemności! Prędkość maksymalna to 150 km/h, co w zupełności wystarczy.

No dobra, auto jest szybkie i stosunkowo lekkie, a to pozwala przypuszczać, że zasięg maksymalny będzie wynosił pewnie z 50 km? Błąd! Zwykła jazda po mieście na pełnym naładowaniu wystarczy nam spokojnie na 130-140 km. W trasie zasięg wzrasta do realnych 180-190 km. Oczywiście, jak będziemy się non stop wściekać to zasięg zmniejszymy o jakieś 30 %, ale to i tak wystarczy. Po mieście więcej niż 100 km dziennie raczej mało kto wykonuje. Dla osób koniecznie potrzebujących większych zasięgów BMW oferuję opcję dokupienia Range Extendera, czyli malutkiego spalinowego silnika, który będzie ładował baterię. Niestety zwiększa to masę auta, a co za tym idzie osiągi. Poza tym wtedy jest już raczej autem hybrydowym, co mi się w ogóle nie podoba. Zostańmy przy naszej odmianie w pełni elektrycznej.


Teraz najlepsza część, czyli koszt „zatankowania”. Podczas kilkudniowego testu, średnie spalanie na 100 km samochodu wynosiło 13 kWh. Pojemność akumulatora to 18,8 kWh. Gdyby to przeliczyć na złotówki, to wybierając nawet najdroższego operatora, w taryfie dziennej, za pokonanie 100 km, zapłacimy około 6 zł. Jeśli dobrze się rozejrzymy to w taryfie nocnej za to samo zapłacimy nieco ponad 3 zł. Trzy złote za przejechanie 100 km! Imponujące.

Z racji, że jest to auto elektryczne, ma też wiele mobilnych udogodnień. Możemy np. zaprogramować je, że będzie zaczynało ładowanie dopiero po godzinie 23, kiedy to mamy w domu tańszy prąd i wyłączy się automatycznie powiedzmy o 5 nad ranem. Pełne ładowanie baterii z gniazdka 230V trwa 8 h, więc spokojnie zrobimy to w nocy, bądź w pracy. Za niewielką dopłatą (2500 zł) możemy dokupić ładowarkę BMW, która skróci ładowanie do 6h. Kolejnym fajnym rozwiązaniem jest aplikacja BMW I Remote oraz strona internetowa BMW Connected Drive. Dzięki nim możemy obserwować poziom naładowania auta, jak i np. zapalić światła, otworzyć zamki czy uruchomić klakson. Można też zaplanować podróż i przesłać bezpośrednio do naszej nawigacji, tak aby była jak najbardziej optymalna pod kątem spalania. Przydatne i wciągające.


Wróćmy jeszcze na chwilę do dziwnych kół, których rozmiar początkowo mnie trochę przerażał. Nie wiedziałem jak to będzie wpływało na właściwości jezdne, na szczęście moje obawy były zbędne. Nic nie zdradza tego, że jedziemy autem opartym na dwóch rowerach. BMW i3 zachowuje się stabilnie zarówno przy prędkości 150 km/h, jak i podczas mocnego hamowania czy ostrego zakrętu. Dodatkowym plusem jest bardzo, ale to bardzo mały promień skrętu. Sama jazda oczywiście różni się od jazdy konwencjonalnym pojazdem, ale tylko jeśli chodzi o doznania. Sam komfort jest dokładnie taki sam. Należy się tylko przyzwyczaić do tego, że hamulec, ze względu na mocno odzyskiwaną energię podczas puszczania gazu, jest nam praktycznie niepotrzebny. Po chwili można nauczyć się jeździć używając tylko jednego pedału i przewidując kolejne ruchy innych uczestników. Bardzo ciekawe przeżycie.


Jestem absolutnie zachwycony BMW i3. Bezszelestne, bardzo, bardzo szybkie i do tego wygląda jak samochód koncepcyjny. Mistrzostwo świata. Boli trochę fakt, że Polska absolutnie nie jest jeszcze gotowa do elektrycznej przyszłości. Po pierwsze, właściciel elektryka nie ma żadnych udogodnień tak jak to jest w innych cywilizowanych krajach. Tam kierowcy mogą np. korzystać z bus pasów, czy parkować w centrum miasta za darmo. Niekiedy rząd też potrafi dofinansować zakup pojazdu, płacąc np. za 30-40% wartości auta. Kolejna sprawa to infrastruktura: gniazdek szybkiego ładowania jest dosłownie kilka i to nawet w stolicy. Owszem, są takie stanowiska w galeriach handlowych, ale bardzo często zajęte przez bogatych ludzi myślących że są pępkami świata i parkujących swoje Lambo na środku 2 miejsc (patrz zdjęcie na końcu testu). Jeszcze trochę wody musi upłynąć, aby takie samochody się przyjęły. Ale po jeździe BMW i3 coś czuję że to może się udać.


Na koniec słów kilka o żywotności, gwarancji i cenie. BMW gwarantuje, że akumulatory przetrwają 8 lat lub 100 000 km i w tym czasie ich wydajność nie spadnie poniżej 80 %. Dla mnie to wystarczy. Cena niestety nie jest już tak różowa. 146 400 zł, to dużo, naprawdę dużo jak na miejski samochód. Z drugiej strony konkurencji to auto nie ma. Elektryczny samochód premium to klasa w której znajdziemy tylko i3. Świetne, futurystyczne i szybkie BMW i3.

Bartłomiej Urban

DANE TECHNICZNE BMW i3
Silnik / Pojemność elektryczny (hybrydowy synchroniczny z magnesami trwałymi)
Układ / Liczba zaworów -
Moc maksymalna 125 kW (170 KM)
Moment obrotowy 250 Nm / od 1700 obr/min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył wielowahaczowe
Napęd tylny
Skrzynia biegów automatyczna, bezstopniowa
Prędkość maksymalna 150 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,2 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 13 kWh / 100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 3999 / 1775 / 1578 mm
Rozstaw osi 2570 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1195 / 1620 kg
Bagażnik w standardzie 260 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1100 l
Pojemność zbiornika paliwa 18,8 kWh pojemność akumulatora
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata (8 lat lub 100 tys. km na akumulatory)
Przeglądy według wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 146 400 zł
Cena wersji testowanej 189 856 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!

  • jamesBOND

    Elektryczne Gallardo ? :) Fajnie wyszło to rysowanie światłem

    • barturban

      taaaa elektryczne :) swoją drogą warto zwrócić uwagę na pięknie przetłumaczony napis „Punkt ładowania pojazdów” :) Chyba google translator pomagał :)