AutoCar Track Day 2014 – zagrywka

AutoCar Track Day 2014

W minioną sobotę 19 lipca na torze Poznań miało miejsce wydarzenie dość popularne w świecie motoryzacji, acz inspirujące do nieco głębszych przemyśleń oraz (czego nie da się ukryć) nadające życiu fana czterech opon tudzież niezrozumiale cudownych zapachów prawdziwego sensu. Firma AutoCar przy uprzejmości zarządzających wielkopolską nitką toru ludzi, postanowiła bowiem zorganizować imprezę otwartą niemalże dla każdego kto dysponował „odrobiną” gotówki, własnym sprzętem i odwagą do pokonania kilku wymagających zakrętów z przekraczającymi zasady kodeksu drogowego prędkościami. Redakcja Autowizji nie omieszkała się tam pojawić – w składzie jednoosobowym i bez 400-konnego potwora wywołującego adrenalinę, niemniej jednak z bagażem oczekiwań oraz kilku frapujących pytań …


Początek był obiecujący – znajdujący się tuż przed boksami poznańskiego toru plac (choć oczywiście nie tylko), sukcesywnie wypełniały kolejne samochody, profesjonalnie przygotowane załogi, lawety z gotowymi urywać sekundy pojazdami, a także „wolni strzelcy” łaknący najwyraźniej przedniej zabawy, emocji i odrobiny prawdziwej rywalizacji (nieśmiały ukłon w stronę m.in. kierowcy białej Toyoty MR2). Spektrum zaparkowanych maszyn, ich mocy oraz różnorodności potrafiło czasami wzbudzić zachwyt, choć każda z nich – w mniejszym lub większym stopniu – była przygotowana do naprawdę szybkiej jazdy …, no może oprócz jednego BMW serii 3 Touring i Peugeota 307. Dające z siebie absolutnie wszystko KIE Picanto tudzież Fiaty Seicento, zadziorne Renault Clio RS trzeciej generacji, gama różnorakich modeli Porsche, których było zdaje się najwięcej (m.in. starsze wersje modelu 911 i 911 GT2, Panamera „tylko” Diesel tudzież Porsche Boxster), dość ekstremalne i głośne Radicale SR3, dodatkowo zmodyfikowane Nissany GT-R, zwariowany Ariel Atom czy też dysponujący ogromnym wręcz dyfuzorem Lotus Elise – liczba zgromadzonych tego dnia koni mechanicznych znacznie przekraczała magiczny wydaje się tysiąc, ale o to właśnie chodziło. Miało być dużo, szybko, mocno, a jednocześnie bezpiecznie i tak raczej było …


Kolejne „sesje” przejazdów wielkopolskiego toru zawierały coraz więcej odwagi, zarówno kierowcy jak i samochody stopniowo przyzwyczajali się do niełatwych warunków jakie narzucała wymagająca pogoda, zaś rytm sportowego życia i dużych przeciążeń zaczynała rozumieć każda osoba będąca uczestnikiem (zwłaszcza czynnym) sobotniego wydarzenia. Po godzinie przeszywający ryk japońskich Nissanów, robiący mnóstwo hałasu, pucharowy Volkswagen Golf GTI tudzież dźwięk rozkręconego do maksimum, niemieckiego Boksera wciąż robiły wrażenie, choć zaczęły się wtapiać w codzienność „torowego” stylu życia, a zgromadzeni ludzie szukali schronienia przed 30-stopniowym upałem. Czas umilały dodatkowo (odpłatne rzecz jasna) przejażdżki udostępnionymi przez firmę AutoCar samochodami (m.in. Ferrari Californią, Mercedesem C 63 AMG Coupe, Mitsubishi Lancerem Evolution X [w rękach profesjonalisty niemal równie szybkim co sportowy motocykl – zapewniam Was] czy też Porsche 911 Turbo poprzedniej generacji), statyczna prezentacja Mercedesa A 45 AMG (na szybko: przyjemny, chrapliwy dźwięk układu wydechowego, świetnie trzymające ciało, kubełkowe fotele, robiący wrażenie zestaw ospojlerowania i wielka nadzieja na redakcyjny test …), stoisko marki Harley-Davidson czy też przyzwoicie wyposażony namiot.


Dlaczego 19 lipca, dzień w znakomitej większości wolny od pracy, warto było spędzić na rozgrzanym od słońca obszarze toru Poznań? Dla mnie jak i zapewne dla wielu oglądających nierzadko amatorskie zmagania kierowców, dymiące hamulce najnowszego Porsche 911 Turbo S (efekt niezwykle wymagającej jazdy profesjonalnego kierowcy rajdowego Leszka Kuzaja) i czujących smród katowanych opon powody były oczywiste, choć nie da się ukryć, że frekwencja pozostawiała jednak trochę do życzenia, szeroko pojętych „atrakcji” było jak na lekarstwo (choć może to i dobrze), zaś główny powód całej imprezy stanowiła chęć marketingowego „odbicia się” po zszarganej nieco opinii przez pewien biały, mocny samochód. Liczmy jednak na zapowiadaną przez organizatora cykliczność danego wydarzenia, bowiem bezpieczeństwo to jedno, zaś możliwość obcowania z prawdziwymi, motoryzacyjnymi emocjami to drugie.


Największe zaskoczenie? Zdecydowanie dość kompleksowo zmodyfikowany Volkswagen Caddy posiadający części od Audi (np. układ hamulcowy od RS6 Avant). Najciekawsza inicjatywa? Myślę, że porównanie „sił” starszego Porsche 911 Turbo z najnowszym 911 Turbo S …






Patryk Rudnicki