Abarth 595 Turismo – AUTO TEST

4 lipca 2014
tekst: Bartłomiej Urban, zdjęcia: Bartłomiej Urban
Abarth-595-Turismo-2014-1

Abarth Rozrabiaka

Największy z najmniejszych czy najmniejszy z największych? A może największy z największych? Czego byśmy o tym samochodzie nie napisali, to jedno jest pewne: on już za życia stał się legendą. Dziś chcemy ją uczcić testując odmianę Abarth 595 Turismo.


Bądźmy szczerzy, Fiat 500 nie jest męskim samochodem. Filigranowe autko, występujące bardzo często w dość odważnych kolorach typu majtkowy niebieski, słonecznikowy żółty czy nawet różowy. Do tego cherlawe silniczki o mocy ekspresu do kawy, które po prostu wielkiego chłopa ledwo by pociągnęły. Tak było przez ponad rok od zaprezentowania modelu w 2007. Potem, na szczęście, auto trafiło do tajnego laboratorium legendarnej marki Abarth, w której dostało szkołę życia. Przed spotkaniem z tunerem można by rzec, że Fiat 500 był metroseksualnym chłopcem, który chciałby być dziewczynką. Od Abartha wrócił prawdziwy mężczyzna, który ma gdzieś maniery, jest głośny, hałaśliwy i lubi rozrabiać. Ooooj, lubi rozrabiać i to bardzo.


Samochód został całkowicie przestylizowany, intensywny pobyt na siłowni zaowocował bardziej napompowanymi zderzakami, licznymi wlotami, dodatkowymi progami, spojlerem oraz dużo większymi 17-calowymi felgami. Ponadto dla lepszego balansu nadwozia, zawieszenie zostało utwardzone i obniżone, a na tylnym zderzaku świecą się dwie pokaźne końcówki wydechu oraz dyfuzor. Jakby tego było mało, Rozrabiaka dostał nowe emblematy, zamiast loga FIAT jest piękny znak ABARTH, a w przypadku specjalnych wersji na karoserii są „tatuaże” z symbolem 595 Turismo. Auto wygląda przegenialnie.

Zapytacie się czymże jest odmiana 595 Turismo? Cóż, niczym innym jak kolejną specjalną wersją. Fiat wie jak przyciągnąć uwagę i podnieść unikatowość swojego bestsellera. Jeśli dobrze liczę, to jest już prawdopodobnie 10 odmiana specjalna, te bardziej znane to np. 695 Tirbuto Ferrari, 695 Tributo Maserami, 695 Competizione czy 500 Asetto Corse. Odmiany różnią się od siebie malowaniem, rodzajem wykończenia, no i oczywiście tabliczkami znamionowymi. Za kilka-kilkanaście lat, Abarth z emblematami Ferrari czy nawet Turismo może być naprawdę mocno poszukiwany. Nasza odmiana została pomalowana na dwie barwy Pista/Officina, a rozdzielono je białym paskiem. W zasadzie to wszystko…


A przepraszam, producent jeszcze mówi, że odmiana Turismo, jak nazwa sama może wskazywać jest bardziej „ucywilizowany” to znaczy mocniej ukierunkowany na komfort. Nie wiem kto to wymyślił, ale jestem ciekaw co według pracowników Abartha jest niekomfortowe. Po pierwszych 100 metrach przejechanych w 595 Turismo dowiedziałem się, że nawet przejazd przez pasy może być bolączką i poznałem idealnie ich strukturę. Obawiam się, że na zawsze odcisnęły swój ślad na moich plecach… Może troszkę przesadzam, ale auto jest naprawdę twarde i nie ma mowy o jakimś super komforcie. Fiat jest sztywny, rozstaw kół mały, a nadwozie niemal w ogóle się nie wychyla.

Oczywiście, środek względem cywilnej Pięćsetki też przeszedł zamiany. Znajdziemy tam między innymi świetnie wyglądające półkubełkowe fotele obite czerwoną skórą, świetną małą kierownicę ze spłaszczonym dołem, metalowe nakładki na pedały i dodatkowy wskaźnik od Turbo. Dodatkowo, podsufitka została obita na czarno, a w środku również ukryto kilka emblematów mówiących o specjalnej odmianie. Całość wygląda naprawdę nieźle i pasuje do zawadiackiego charakteru auta. Jest niestety kilka wpadek ergonomicznych, o których nie omieszkam napisać.


Na pierwszy ogień pójdą wspaniałe czerwone, półkubełkowe fotele. Mają niezłe trzymanie boczne, jednak przez brak poprawnej regulacji nie sposób usiąść w nich wygodnie. Problem zaczyna się dla osób powyżej 180 cm, gdzie będziemy siedzieli naprawdę wysoko. Do tego wszystkiego kierownica jest regulowana tylko w jednej płaszczyźnie, więc znalezienie wygodnej pozycji jest bardzo trudne. Kolejna kwestia to zamontowanie regulacji fotela zbyt blisko hamulca ręcznego, gdzie podczas sytuacji kryzysowej, kiedy będziemy musieli posiłkować się hamulcem awaryjnym możemy zmienić położenie siedziska… Ostatnią kwestią jest zbyt ciasno zamontowana stacyjka, po włożeniu kluczyka, ciężko jest włożyć rękę i przekręcić kluczyk…


Na szczęście, jak już to zrobimy, a do życia obudzi się turbodoładowany silnik 1.4 zapominamy o wszystkich bolączkach, mankamentach i tak dalej. W samochodzie powinien być zakaz montowania zestawu audio. Inżynierowie odpowiedzialni za doznania słuchowe powinni dostać Nobla, albo chociaż Oscara. Samochód już na wolnych obrotach groźnie bulgocze, co tylko zachęca do mocniejszego wdepnięcia pedału gazu. Genialne! Auto ma wyczuwalną turbo dziurę i tak naprawdę pełne przyspieszenie dostaniemy dopiero przy 2500 obr/min, ale to wystarczy. Dla lepszej reakcji na gaz od razu należy aktywować przycisk Sport. Efekt dźwiękowy w połączeniu z przyspieszeniem i bardzo małym nadwoziem jest niesamowity. Ma się wrażenie jakbyśmy teleportowali się do innej galaktyki. Gwarantuję, że uśmiech z twarzy wam nie będzie schodził.


Co ciekawe samochód wcale nie jest jakiś piekielnie szybki. 7,4 s do setki to nie mega imponujący wynik, ale tak jak już pisałem, wrażenia są zupełnie inne. Problemem jest trakcja, której ciężko szukać przy ostrym starcie. Abarth, mimo iż jest malutki, wcale tak bardzo mało nie waży, bowiem 1110 kg. To sporo jak na samochód o długości tylko niewiele przekraczającej 3,5 metra. Z drugiej strony moc 160 KM – ma się wrażenie że rozerwie samochód na pół…

Autko dzięki sztywnemu zawieszeniu prowadzi się niemal jak gokart. Sprzęgło chodzi dosyć ciężko, tak samo jak biegi, a układ kierowniczy jest precyzyjny. Dokładnie tak jak sobie tego wyobrażamy w aucie o sportowych aspiracjach. Podoba mi się, że to samochód nie jedzie sam, tutaj trzeba czasami powalczyć o trakcję o utrzymanie się w koleinach i tak dalej. Nie ma udziwnionych systemów jest tylko czysta przyjemność z jazdy, a ta jest naprawdę ogromna.


Szkoda, że co jakieś 300 km ta przyjemność nieco przemija, bo musimy się zatrzymać… Dlaczego? Otóż producent zamontował mikroskopijny bak paliwa o pojemności 35 litrów, który w ruchu miejskim starczy na niewiele ponad 300 km szaleństwa. W miejskiej dżungli auto pali 9-10 litrów, a na trasie da się zejść do 6-7. Są to wyniki przy dość energicznej jeździe. Jadąc ekonomicznie można w trasie zbić z tych wyników ponad litr. Tylko po co? W tym aucie, cała przyjemność to przyspieszanie i szybkie pokonywanie zakrętów.

Ostatnim minusem mechanicznym jaki udało nam się zaobserwować to duży promień skrętu, który wynosi 11,4 metra. Zawsze myślałem, że takie wypierdki zawracają w miejscu… Jeszcze na chwilę wrócę do wnętrza. Testowany egzemplarz miał przebieg ponad 45 000 km. Dla auta testowego to powinna być już dawno śmierć kliniczna. Nawet dwukrotna. Nic to jednak nie robi na Abarthcie, który gwarantuje wam lekkiego żywotu nie miał. Środek wygląda wciąż jak nowy! Nic nie skrzypi nie stuka, a skóra na fotelach nie ma żadnych przetarć. Materiały może nie są najlepszej jakości, ale jak widać trwałość i solidność stoi na bardzo wysokim poziomie. Brawo.


Zakup Abartha, zwłaszcza w limitowanej edycji można potraktować jako dobrą inwestycję. Wystarczy rzut oka na internetowa aukcje żeby to zrozumieć: używane egzemplarze z początku produkcji to jest roku 2008/2009 kosztują około 33 000 zł. Nowy Abarth 500 kosztuje 71 500 zł, czyli przez 6 lat stracił niewiele ponad 50 % wartości. Nieźle. Aby stać się posiadaczem odmiany 595 Turismo trzeba wyłożyć na stół 88 500 zł. Dużo, ale zabawki dla dorosłych nigdy nie należały do tanich. 500 Abarth jest kapitalnym samochodem. Koniec kropka.

Bartłomiej Urban

DANE TECHNICZNE Abarth 595 Turismo
Silnik / Pojemność benzyna / 1368 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 / 16
Moc maksymalna 117 kW (160 KM) / 5750 obr/min
Moment obrotowy 230 Nm / 3000 obr/min (tryb sportowy)
Zawieszenie przód kolumna MacPhersona
Zawieszenie tył belka skrętna
Napęd przedni
Skrzynia biegów manualna, 5 biegów
Prędkość maksymalna 211 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 7,4 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 9 / 6,3 / 7,2 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 3657 / 1627 / 1488 mm
Rozstaw osi 2300 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1110 / 1500 kg
Bagażnik w standardzie 185 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń -
Pojemność zbiornika paliwa 35 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy co 15 tys. km lub co rok
Cena wersji podstawowej 71 500 zł (1.4T 135 KM)
Cena wersji testowanej 88 500 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!