Aktualności

240 KM, 350 Nm maksymalnego momentu obrotowego, 250 km/h prędkości maksymalnej i przyspieszenie do 100 km/h w 4,5 sekundy – tak przedstawiające się emocje zamknięte we włoskim nadwoziu typu coupe kosztują na polskim rynku minimum 220 000 złotych. Po co właściwie o tym wspominam? Powód nie jest do końca oczywisty, ale wydaje się naprawdę atrakcyjny – z 90-procentową pewnością można bowiem stwierdzić, że za wersję Spider modelu 4C Alfa Romeo zażyczy sobie więcej aniżeli wspomniane (niecałe) ćwierć miliona złotych. Informacja to niezbyt pogodna, choć poparta niezłymi argumentami – „otwarty” wariant sportowego 4C dysponującego benzynowym silnikiem TBi o pojemności 1750 centymetrów sześciennych charakteryzuje się bowiem materiałowym dachem, wykonanymi z włókna węglowego, centralnie umieszczonymi końcówkami układu wydechowego firmy Akrapović (sam wydech jest tytanowy), tzw. windshotem, ramą frontowej szyby i nowymi (brak wątpliwie atrakcyjnych diod), przednimi reflektorami oraz nowym wzorem aluminiowych felg. Kilka mniej lub bardziej istotnych zmian to jedno, zaś ogólne odczucie dotyczące samochodu to drugie i właśnie ten czynnik pozwala myśleć o Alfie Romeo 4C Spider w tak teoretyczny, acz nieco podniosły sposób. Czy nie wydaje się Wam, że sportowa Alfa tak powinna wyglądać od samego początku, zaś jej inżynierowie wyciągnęli niemalże stuprocentowy potencjał z tego szerokiego skądinąd nadwozia? Czy wobec tego – czysto hipotetycznie rzecz jasna – cena około 250 000 zł byłaby wygórowana?

Patryk Rudnicki