Ford Ka 1.2 Trend+ – AUTO TEST

28 maja 2014
tekst: Bartłomiej Urban, zdjęcia: Bartłomiej Urban
Ford Ka 1.2 Trend+

Wielki Powrót

Jaki jest najbardziej zapomniany współczesny model Forda? Scorpio? Bzdura. Escort? Ależ skąd. Najbardziej zapomniany jest najmniejszy przedstawiciel rodziny czyli Ford Ka, który w nowej odsłonie jest już obecny na rynku przez dłuższą chwilę, jednak bez większych sukcesów. Kilka miesięcy temu producent postanowił o nim przypomnieć, powołując się na jedną niepodważalną zaletę: cenę. Sprawdźmy czy zależność cena/jakość ma swoje odwzorowanie w najtańszym samochodzie na polskim rynku.


Wygląd

Na początek krótka lekcja historii. Ford Ka został zaprezentowany światu w 1994 roku podczas międzynarodowych targów samochodowych w Genewie. Filigranowy samochód został bardzo ciepło przyjęty przez publikę, dlatego dwa lata później pojawił się już na drogach. W roku 1997 otarł się nawet o zwycięstwo w plebiscycie Europejski Samochód Roku, gdzie przegrał tylko z Renault Megane Scenic. Produkcja najmniejszego Forda odbywała się w Hiszpanii i trwała nieprzerwanie aż przez 12 lat, do roku 2008, w którym to została zaprezentowana obecna generacja. Co ciekawe, Ka (pierwszej generacji) był również produkowany w Brazylii w okresie 1997-2013, czyli długo po pojawieniu się następcy.


Wystarczy. Przejdźmy do nie najnowszego już konstrukcyjnie (6 lat) Forda Ka, z którego powinniśmy być dumni, bowiem jest produkowany w Polsce, w zakładach Fiata w Tychach. Mała Kaczka jest bratem bliźniakiem Fiata 500 (I Lancii Ypsilon), z którym dzieli podwozie i większość podzespołów mechanicznych. W żadnym wypadku nie jest to wadą, a wręcz przeciwnie, można uznać to za zaletę, w końcu Fiat 500 to sprawdzony hit. Ale jak to się stało, że 500 stał się hitem, a Ka został zapomniany? O tym, porozmawiamy pod koniec testu, a póki co skupmy się na wyglądzie.

To co odróżnia te dwa auta, to oczywiście zupełnie inne nadwozie. Podczas gdy włoski producent postawił na styl i nawiązania do swojego protoplasty z lat 60 XX wieku, Niemcy postawili na nowoczesność i prostotę bez zbędnego przepychu. Muszę przyznać, że takie autko dużo bardziej do mnie przemawia niż standartowa 500. Mały, filigranowy samochód, który dzięki zastosowaniu podobnych reflektorów jak w większej Fieście czy Focusie, idealnie pasuje do rodziny Forda. Mimo upływu lat Ka wygląda wciąż nowocześnie i świeżo.


Wnętrze

Czekałem na moment, aby otworzyć drzwi i zobaczyć to samo wnętrze co praktycznie w każdym nowym Fordzie. Błąd! I to błąd, z którego jestem niesamowicie zadowolony, bowiem natłok przycisków z Fiesty czy Focusa potrafił przyprawić o ból głowy. Tutaj jest zdecydowanie lepiej, wszystko wydaje się być dobrze rozplanowane, a wstawki z kolorowego plastiku rozweselają wnętrze. Jedynym minusem ergonomii środka są mikroskopijne przyciski do obsługi radia, które naprawdę ciężko obsłużyć podczas jazdy. Co prawda można dokupić wielofunkcyjną kierownicę, ale ta, nie dość że dodatkowo kosztuje, to nie wygląda już tak świetnie jak bez nich. Pod względem jakości materiałów nie ma się co oszukiwać, plastik, plastik i jeszcze raz plastik, i to o twardości porównywalnej z płytą podłogową. Na szczęście, producent nieco to ukrył używając różnych faktur do wykończenia deski jak i boczków. Niemniej jednak, za takie pieniądze nie ma się naprawdę czego czepiać, zwłaszcza że spasowanie stoi na naprawdę dobrym poziomie. Elementem, który z pewnością ucieszy płeć piękną jest możliwość zamówienia tapicerki np. w kwiatuszki.


Mały mankamentem jest za to regulacja foteli i nie chodzi tutaj o komfort. Otóż, jak fotel idealnie dostosujemy do naszego kręgosłupa, to może się okazać że pomiędzy oparciem pleców i naszych czterech liter, powstanie dość spora przerwa. Może dla większości osób nie jest to problemem, jednak ja jeżdżąc autem sam zawsze kładę wszystko co mam w kieszeniach na fotelu pasażera. Również w Fordzie Ka, tak robiłem i wszystko lądowało niestety na podłodze z tyłu. Jako że jest to niemal najmniejsze auto na rynku, nie powinniśmy się spodziewać nie wiadomo jak dużo przestrzeni. Jest akurat dla dwójki dorosłych ludzi i dwójki dzieci. Choć powiem szczerze, że podróżowałem przez chwilę na tylnej kanapie i o ile nie siedzi przed nami ktoś większy, to da się wytrzymać. Pod tym względem niemiecka konkurencja wydaje się mieć nieco więcej miejsca w środku i to mimo nieznacznie mniejszych wymiarów. Niemal identycznie jest pod względem bagażników, gdzie do wszystkich samochodów zmieścimy jedynie zakupy, bądź dwie małe torby. Trzeba też pamiętać, że Ford Ka, tak jak i bracia z fabryki z Tychów (500 i Ypsilon), występuje tylko w wersjach 3-drzwiowych. Tutaj pewną przewagę nad nim mają trojaczki VAG’a czyli Seat Mii, VW Up! i Skoda Citigo, które oferują dodatkową parę drzwi znacznie ułatwiająca nam np. przewożenie dzieci.

W kwestii wyposażenia Ka naprawdę daje nam duże możliwości, choć moim zdaniem 90 % z nich jest całkowicie zbędna. Dla mnie wyposażenie obowiązkowe, które bym dokupił to klimatyzacja i radio, a bez reszty można by się spokojnie obejść. Zresztą naszpikowanie auta elektronicznymi gadżetami, mocno podniosłoby jego cenę wkraczając w cennik Fiesty…


Silnik i właściwości jezdne

Ford pod maskę filigranowego Ka upakował sprawdzony wolnossący silnik 1.2 o magicznej mocy 69 KM. Mówiąc „sprawdzony” miałem na myśli fakt, że jest on od wielu lat stosowany również w modelach Fiata, który tę jednostkę stworzył i nie ma z nim problemów. Brak jakichkolwiek wspomagaczy typu Turbo oraz relatywnie prosta 8-zaworowa budowa zapewni nam długą żywotność. Co więcej, jednostka zapewni naprawdę wystarczające osiągi, (autko jest bardzo lekkie) w zamian za umiarkowane spalanie. W mieście przy rozsądnym operowaniu gazu można zejść nawet poniżej 7 litrów, a na trasie do niewiele ponad 5. Do niczego nie jest potrzebny silnik wysokoprężny, który swoją drogą jest montowany pod maskę Ka w innych krajach. Oczywiście, należy pamiętać, że Ka stworzony jest do jazdy miejskiej, dlatego na trasie przy prędkościach powyżej 100 km/h dają się we znaki słabe wyciszenie kabiny czy słaba elastyczność silnika. Choć z drugiej strony, nikt nie oczekuje po tym samochodzie sportowych osiągów.

Kolejną mocną stroną po silniku są właściwości jezdne i skrzynia biegów. Ford od zawsze zachwycał nas świetnie zestopniowanymi przekładniami oraz zawieszeniami które dawały sporo frajdy z jazdy. Tutaj jest podobnie i jeśli chodzi o tę klasę aut, to moim zdaniem jest to numer jeden. Kaczuszka prowadzi się nawet lepiej niż bliźniacza konkurencja, a to za sprawą precyzyjniejszego i nieco ciężej pracującego układu kierowniczego. Lawirowanie tym maleństwem w mieście to sama przyjemność, również dzięki bardzo dobrze zestrojonemu zawieszeniu. Jest ono twarde, choć nie tak jak np. w Oplu Adamie, przez co mamy naprawdę przyzwoity komfort resorowania. Pod względem mechanicznym ciężko doszukać się jakichkolwiek mankamentów, widać, że przez te lata Ford nie próżnował i dopracował auto do perfekcji.


Podsumowanie

Na koniec najlepsze: cena. Szczęśliwym posiadaczem Forda Ka możemy stać wykładając na stół zaledwie 25 650 zł! W końcu Ford poszedł do rozum do głowy i wycenił model, tak jak powinien na samym początku. Szkoda, że robi to prawdopodobnie w ostatnim roku produkcyjnym modelu, bowiem następca jest już tuż, tuż… Teraz kolej, aby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Ka nie stał się hitem takim jak 500? Ze względu na cenę. W 2009 roku, kiedy to Ka zadebiutował na polskim rynku, jego cena wynosiła nieco ponad 34 tys. zł. Dokładając niecałe 4000 zł (trafiając na promocję jeszcze mniej) można było stać się szczęśliwym posiadaczem ikony małomiejskiego stylu, czyli kultowej już 500. A jak sytuacja wygląda dzisiaj? Diametralnie inaczej, bowiem podstawowy Fiat z tym samym silnikiem 1.2 kosztuje aż 37 900 zł! I to w promocji, bowiem bez niej cena to niesamowite 45 000 zł, co jest niemal o 20 000 zł wyższą kwotą niż za bliźniacze Ka! To samo tyczy się trojaczków VAGa, które są przynajmniej o 9 000 zł droższe.


Ja wiem, że jak kobieta sobie coś upatrzy i się uprze, to ciężko zmienić jej zdanie, ale na Boga, przecież Ka to jest Fiat 500 tylko w innym opakowaniu! Dobrym argumentem może być fakt, że zaoszczędzi minimum 12 tys. zł, będzie mogła wydać np. na ciuchy bądź kosmetyki! Ewentualnie na naprawy spowodowane nieumiejętnym parkowaniem, ale tego lepiej jej nie mówcie. No chyba, że chcecie jej całkowicie wybić z głowy pomysł kupna samochodu… Oczywiście żartuję i uważam, że kobiety są równie dobrymi kierowcami jak mężczyźni!

Ford Ka to małe świetne auto, idealnie nadające się do miasta i na małe wycieczki. Wystarczy, że dokupimy radio i klimatyzację i możemy cieszyć się z pełnowartościowego samochodu już za nieco ponad 28 000 zł. Jeśli potrzebujecie auta, aby tanio dojeżdżać do pracy bądź chcecie kupić mały samochodzik dla żony to Ford będzie do tego idealny.

Bartłomiej Urban

DANE TECHNICZNE Ford Ka 1.2 Trend+
Silnik / Pojemność benzyna / 1242 cm³
Układ / Liczba zaworów R4 / 8
Moc maksymalna 51 KM (69 kW) / 5500 obr/min
Moment obrotowy 102 Nm / 3000 obr/min
Zawieszenie przód kolumna MacPhersona
Zawieszenie tył belka skrętna
Napęd przedni
Skrzynia biegów manualna, 5 biegów
Prędkość maksymalna 159 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 13,4 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 7,2 / 5,7 / 6,4 (l/100 km)
Długość / Szerokość / Wysokość 3620 / 1658 / 1505 mm
Rozstaw osi 2300 mm
Masa własna / Dopuszczalna 940 / 1320 kg
Bagażnik w standardzie 224 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 747 l
Pojemność zbiornika paliwa 35 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy co 20 tys. km
Cena wersji podstawowej 25 650 zł (1.2 69 KM Trend:)
Cena wersji testowanej 34 950 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!