SsangYong Rexton W 4WD Sapphire – AUTO TEST

28 kwietnia 2014
tekst: Bartłomiej Urban, zdjęcia: Bartłomiej Urban
SsangYong Rexton W 4WD Sapphire

Kolejny atak

„Nigdy się nie poddawaj” – to motto idealnie pasuje to koreańskiej marki SsangYong, która mimo niepowodzeń wróciła na europejskie rynki i postanowiła ponownie powalczyć o klienta. Oczywiście, bogatsza w doświadczenie z odświeżonymi rozwiązaniami zaprezentowała nową gamę modelową. Do naszego laboratorium testowego wjechał najdroższy przedstawiciel tej marki, model Rexton W.


Wygląd

„To nie może być SsangYong” – to była pierwsza myśl po ujrzeniu Rextona W. Muskularny, zgrabny, wielki, a nawet ładny, epitety przelatywały mi przez moją głowę, a ja nie mogłem wyjść z podziwu jak duży postęp zrobili Koreańczycy. Przecież pierwsze modele tej marki były tak brzydkie, że ludzie uciekali przed nimi jak przed zombie. Najnowszy Rexton W to idealne przeciwieństwo, jeżdżący przykład jak powinno się projektować od początku. Dokładnie tak wyobrażałem sobie flagowy pojazd SsangYonga: elegancko, prosto i muskularnie.

Teoretycznie jest to już trzecia odsłona modelu Rexton, choć na pierwszy rzut oka tego nie widać. Z zewnątrz to odświeżona i dopieszczona poprzednia generacja, co wcale nie jest wadą. Poprzednik miał zadatki to bycia ładnym, dlatego Koreańczycy odrobili lekcję i powstał bardzo ładny projekt jakim jest Rexton W. Do twarzy mu zwłaszcza w metalizowanym brązowym lakierze Royal Brown (+ 3000 zł) i ładnych 18-calowych aluminiowych felgach. Producent zadbał też o kilka stylistycznych smaczków, jak napisy Rexton ukryte w przednich reflektorach, świetne emblematy z literką W na boku karoserii oraz chromowane progi będące jednym z elementów najwyższej wersji wyposażeniowej Sapphire. Brawo SsangYong.


Wnętrze

Wnętrze na pierwszy rzut oka również jest niemal identyczne jak w poprzedniku, z jednym wielkim ale. Otóż największą bolączką poprzednika nie był projekt deski rozdzielczej, a jej momentami fatalne materiały użyte do wykończenia. I tu po raz kolejny Korea mnie zaskoczyła, bowiem w najnowszej odsłonie środek został naprawdę solidnie wykonany, a plastiki i skóra są na naprawdę przyzwoitym poziomie. Oczywiście, do czołówki jest jeszcze daleko, ale SsangYong nie ma się czego już wstydzić. Zdarzają się jeszcze niedoróbki, jak np. przyciski przy drążku zmiany biegów pamiętające Pewexy, jednak innym producentom też to się zdarza. Spasowanie elementów oceniłbym na mocne 4, ponieważ nawet podczas terenowej przeprawy w środku nic nie skrzypiało.

Sam wygląd wnętrza, tak jak już wspominałem, nie zmienił się mocno. Nowością są nowe zegary, które są teraz dużo czytelniejsze oraz nieco przemodelowane przyciski na konsoli środkowej. Wciąż mamy tę samą, nieco przydużą kierownicę, taki sam drążek zmiany biegów oraz podobne ulokowanie funkcji. Jak już przy nich jesteśmy to testowany egzemplarz był maksymalnie doposażony czyli posiadał takie udogodnienia jak podgrzewane fotele z przodu i z tyłu, dwustrefową automatyczną klimatyzację, 3 gniazda do ładowania, bluetooth, odtwarzacz CD/MP3/AUX/USB czy tempomat. Można powiedzieć, że wyposażenie jest pełne. Szkoda, że jego obsługa jest dosyć mocno skomplikowana, zwłaszcza jeśli chodzi o podłączenie telefonu. Dane na małym monochromatycznym wyświetlaczu zmienia się za pomocą pokrętła, które normalnie służy do regulacji głośności. Przycisk potwierdzenia to znowu opcja, która normalnie jest zarezerwowana jako włączenie lub wyłączenie audio… To jeszcze nie koniec, bowiem na desce jest też jeszcze przycisk AMB, pod którym kryje się temperatura na zewnątrz…

Duże auto z zewnątrz musi być również przestronne w środku. Dokładnie taki jest Rexton W, gdzie spokojnie wygodnie zmieści się 5 dorosłych osób. Dodatkowo tylna kanapa posiada regulację oparcia, dzięki czemu jeszcze mocniej zwiększa się komfort podróżowania. Co więcej, Rexton W posiada trzeci rząd siedzeń, który niestety nie do końca został dobrze rozplanowany. Po pierwsze, aby go złożyć należy zdjąć ogromne zagłówki, z którymi nie mamy co potem zrobić. Po drugie, aby wygodnie zająć tam miejsce trzeba mieć maksymalnie metr wzrostu, bowiem miejsca na nogi tam praktycznie ma wcale. Co gorsza podłoga w tamtym miejscu jest już praktycznie na równi z nogami, co absolutnie wyklucza wygodną pozycję. Kolejna sprawa to fakt, że przez ten trzeci rząd mocno zmalał bagażnik, który posiada teraz wysoki próg załadunkowy. Moim zdaniem albo producent powinien lepiej pomyśleć nad tymi extra fotelami, albo całkowicie z nich zrezygnować. Nie ma co kombinować na siłę.

Silnik i właściwości jezdne

Producent do Rextona W proponuje tylko jeden silnik, który jest autorską konstrukcją Koreańczyków. Mowa o dwulitrowym turbodoładowanym silniku, który generuje 155 KM. Mało? No to zapraszam na przejażdżkę. 360 Nm dostępnych już od 1500 obrotów gwarantuje naprawdę niezły start ze świateł. Oczywiście nie liczcie na sprint do setki w czasie poniżej 10 sekund, ale ruszanie i jazda tak do 60 km/h naprawdę nie jednego zaskoczy. Właśnie, jak już jesteśmy przy wynikach, to SsangYong jest jednym z niewielu producentów, którzy mają w swoim zwyczaju nie informować ile trwa sprint do pierwszej setki. Dziwna ideologia.. Z własnych wyliczeń na podstawie niezawodnego stopera w telefonie, wyszło mi około 12 sekund. Ale uprzedzam, że margines błędu może wynosić nawet i 2 sekundy…

Jeśli chodzi o kulturę pracy to jest naprawdę nieźle, ale tylko jeśli są szczelnie zamknięte okna, w innym przypadku do kabiny dociera charakterystyczny klekot. Wyciszenie kabiny stoi naprawdę na bardzo wysokim poziomie. Motor również słychać podczas gwałtownego przyspieszania, na szczęście auto nie zachęca do takiej jazdy.

Wraz z motorem do wyboru mamy 6-biegowy manual bądź 5-stopniowy automat (+ 8500 zł). W naszym egzemplarzu zastosowano tę drugą opcję, która wydaje się być odpowiednim wyborem do tak dużego samochodu. Co prawda czuć, że jest to konstrukcja stara i lubi się śpieszyć powoli, jednak poza tym większych zastrzeżeń do niej nie mam. No, może poza śmieszną manualną zmianą biegów za pomocą przycisków na kierownicy lub małego wystającego „dynksiku” przy lewarku. Kto na to wpadł? Zresztą, tak samo działanie skrzyni w trybie ręcznym pozostawia wiele do życzenia, dlatego nie warto nawet z niego korzystać. Lepiej ustawić na D i spokojnie przeć do przodu.

No, ale teraz najlepsze: spalanie. Otóż SsangYong Rexton jest chyba jednym z ostatnich albo i ostatnim autem, które nie posiada komputera pokładowego pokazującego nam średnie spalanie. Wyklikałem każdy przycisk na desce rozdzielczej i nie znalazłem opcji średniego czy chwilowego zużycia paliwa. Dlatego też wynik muszę oszacować, co i tu nie jest takie łatwe, bowiem producent nie podaje jaką dokładnie pojemność ma bak paliwa. Zakładam, że jest on taki sam jak w poprzedniku czyli ma 80 litrów. Autem zatankowanym pod korek, aż do momentu zapalenia się kontrolki rezerwy przejechałem 750 km, z czego 700 w trasie, a 50 w mieście. Zakładając że na rezerwie przejadę jeszcze około 50 km, pełen bak powinien starczyć na 800 KM, dając nam wynik 10 l/100 km. Spodziewałem się minimalnie lepszego wyniku jak na tak długą i spokojną trasę pokonywaną z prędkościami 110-120 km/h. Choć z drugiej strony masa i opory powietrza muszą robić swoje.

Sama jazda Rextonem należy raczej do przyjaznych, o ile nie cierpimy na chorobę lokomocyjną, bowiem auto ma tendencję do mocnego wychylania się na zakrętach. W zamian za to oczywiście samochód świetnie pokonuje nierówności, choć szczerze wolałbym nieco bardziej twarde zawieszenie. Wysoka pozycja za kierownicą gwarantuje nam świetną widoczność, bardzo przydatną podczas wyprzedzania. Podczas manewrowania na parkingu nieco denerwuje zbyt mocno wspomagany układ kierowniczy, który na szczęście na trasie nie doskwiera tak mocno. Jedyną jego wadą wtedy jest niezbyt duża precyzja.

Dużym zaskoczeniem były dla mnie właściwości Rextona W w terenie. Auto wyposażone w napęd na cztery koła wraz z reduktorem pozwala na naprawdę mocne zapuszczenie się w las bez obawy o ugrzęźnięcie. Oczywiście, przydałyby się lepsze opony, ale to auto i tak w 90 % będzie podróżowało po utwardzonych drogach, a nie po błocie. W ciężkim terenie nie przeszkadza też niezbyt precyzyjny układ kierowniczy oraz miękkie zawieszenie. Nic nie zastąpi wjechania w teren po ciężkim dniu pracy i ubłocenia naszego auta. Muszę przyznać, że początkowo szkoda mi było ubrudzić tak ładnie prezentujący się pojazd, jednak po fakcie moje obawy minęły. Rexton W ubłocony wygląda nawet jeszcze lepiej!

Podsumowanie

SsangYong mocno się stara, co do tego nie mam wątpliwości. Rexton W wygląda już naprawdę bardzo dobrze, jakość wykonania również jest już dużo lepsza, a silnik daje radę. Niestety, to wciąż ciut za mało dla europejskiego klienta. Rażą zwłaszcza takie głupie błędy jak brak komputera pokładowego, czy nie do końca pomyślana 3 kanapa. Można by też nieco popracować nad właściwościami jezdnymi. Niewątpliwie ogromnym plusem auta jest jego cena, która zaczyna się już od 99 000 zł. Za wyposażony praktycznie na maksa (nie ma tylko szyberdachu) egzemplarz taki jak testowy, trzeba zapłacić 140 500 zł. Mocno kusi też aż 5-letnia gwarancja (z limitem 100 tys. km), gdzie mamy 3 lata na auto oraz dodatkowe 2 lata na układ napędowy. W tej cenie ciężko o tak duży i tak wyposażony samochód.

Bartłomiej Urban

DANE TECHNICZNE SsangYong Rexton W 4WD Sapphire – AUTO TEST
Silnik / Pojemność turbodiesel / 1998 cm3
Układ / Liczba zaworów R4 / 16
Moc maksymalna 114 kW (155 KM) / 4000 obr/min
Moment obrotowy 360 Nm / 1500-2800 obr/min
Zawieszenie przód niezależne
Zawieszenie tył sprężyny śrubowe
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automatyczna, 5 biegów
Prędkość maksymalna 175 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h brak danych
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) około 10 l/100 km
Długość / Szerokość / Wysokość 4755 / 1900 / 1840 mm
Rozstaw osi 2835 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1985 / 2710 kg
Bagażnik w standardzie brak danych
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1338 l
Pojemność zbiornika paliwa 80 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 5 lat lub 100 tys. km
Przeglądy co 15 tys. km lub co rok
Cena wersji podstawowej 99 000 zł (2wd 2.0 155 KM Crystal)
Cena wersji testowanej 140 500 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!