Miał 31 lat kiedy w styczniu 1916 roku tragicznie popełnił samobójstwo. Co po sobie pozostawił? Nazwisko, które wpisało się do historii motoryzacji po wsze czasy, wspomnienie jego umiejętności rzeźbienia zwierząt w brązie (najbardziej znaną jest statuetka tańczącego słonia) i fakt pokrewieństwa z samym Ettore Bugattim – założycielem francuskiego przedsiębiorstwa, które wypuściło na rynek taki model jak chociażby szalone EB 110. Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Powód jest ważny, a nawet chwytający momentami za serce – na tegorocznym salonie motoryzacyjnym w Genewie Bugatti postanowiło bowiem zaprezentować czwarty ze specjalnej serii Les Légendes de Bugatti samochód czyli brązowego Veyrona Grand Sport Vitesse poświęconego niejakiemu Rembrandtowi Bugatti. Czyżby kolejny sposób na szybką sprzedaż ponad 1000-konnego supersamochodu, na którego popyt i tak nie jest zbytnio rewelacyjny? Bez wątpienia, niemniej jednak to limitowany do zaledwie trzech egzemplarzy wóz za 2 180 000 euro każdy, który dysponuje dość nostalgicznym charakterem – takim pojazdom warto poświęcić chwilę uwagi …

Patryk Rudnicki