Mercedes S600 (2015) – kolejno odlicz …

Mercedes S600 (2015)

Niemiecka firma ze Stuttgartu okraszona dumnie prężącą się gwiazdą dała swoim klientom pewne pole manewru – osoby, które dogłębnie zdążyły poznać zapach i możliwości dużych pieniędzy, biją się najprawdopodobniej z myślami która wersja Mercedesa Klasy S najlepiej odpowiadałaby ich (bez wątpienia) wysokim wymaganiom. Ewentualności jest kilka – niezmącony zawiłymi dywagacjami o koniach mechanicznych charakter standardowej i przede wszystkim luksusowej limuzyny „gwieździstego” koncernu, „łechtające” (w mniejszym lub większym stopniu) pragnienie wielkiej mocy odmiany AMG (lub ego zapalonego obrońcy środowiska hybrydowa wersja S500 Plug-in), szalone propozycje sygnowane emblematami Brabusa …, i nowa, przytłaczająca wręcz bogactwem nie tylko wyposażenia odmiana S600 …


Choć łatwo się pogubić w nazewniczej ruletce Klasy S to prezentowany samochód nie powinien budzić jakichś większych wątpliwości – to bowiem wolna od „aftermarketowych” znaczków (nie licząc wymownego „V12” na przednich błotnikach), flagowa odmiana niemieckiego produktu o wysokich aspiracjach. Porównując S600 do zwykłego Mercedesa zwieńczonego wiadomo jaką literą, różnic jest naprawdę niewiele – cztery końcówki układu wydechowego (teoretycznie), inaczej zaprojektowany frontowy zderzak, trudno w to uwierzyć, ale bogatsze wyposażenie (S600 posiada m.in. wyświetlacz head-up, podgrzewaną przednią szybę, prawdziwą armię nie tylko systemów bezpieczeństwa czy dostępną od marca bieżącego roku funkcję sterowania „urządzeniami pokładowymi” za pomocą gestów samego palca) i parametry jednostki napędowej, o których śmiało można powiedzieć, że są więcej niż tylko wystarczające. Trudno się dziwić – podwójnie doładowane i zmodyfikowane względem poprzednika V12 (silnik otrzymał m.in. kute tłoki, nowy sterownik, dwa zawory dolotowe i jeden wylotowy czy też kuty wał korbowy) legitymuje się bowiem pojemnością sześciu litrów, zwiększoną do 530 KM mocą, momentem obrotowym o wartości 830 Nm i …, funkcją Start-Stop …


Kolejna wersja i kolejne wątpliwości dotyczące różnorodności nowej Klasy S. Dla kogo tak naprawdę Mercedes zbudował obrzydliwie luksusowe i mocne S600 (notabene debiutanta tegorocznego salonu motoryzacyjnego w Detroit)? Dla ludzi, którzy pozycjonują go wyżej od standardowej „S-ki”, ale niżej od 630-konnego S65 AMG i propozycji niemieckiego Brabusa …, czyli mniej więcej w okolicach 585-konnego S63 AMG? W momencie dokładnego zrozumienia aktualnej oferty flagowego Mercedesa będziecie chyba musieli sami się zmierzyć z tą ekstrawagancją liczb, tylko co w danym przypadku oznacza słowo „flagowy”?

Patryk Rudnicki