Właściwie po co?

Rolls-Royce Ghost Spec V

Sens ostentacyjnej modyfikacji jakiegokolwiek Rolls-Royce’a można by przyrównać do jedzenia kaszy gryczanej za pomocą wykałaczki – jedna i druga czynność są go właściwie pozbawione. A gdyby tak eleganckiemu, nobliwemu, obrzydliwie drogiemu i chętnie skądinąd modyfikowanemu Ghostowi zaaplikować kilka sportowych elementów udając, że to efektywny sposób na pokonanie „germańskiego” Nürburgringu bez przykrej w skutkach „wywrotki”? Pomysł odrobinę szalony, może i nawet niesmaczny, ale znajdujący swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości – brytyjski koncern postanowił bowiem zaoferować szalenie wymagającej klienteli 21-calowe, pochodzące z modelu Wraith felgi, lakier nadwozia o nazwie Sapphire Black (między innymi), czarne przeszycia we wnętrzu, specjalne oznaczenia na drzwiach, progach, tylnym podłokietniku i w bagażniku, nowy zestaw zegarów oraz „podkręcony” do 601 KM silnik V12 dysponujący pojemnością 6.6-litra – jednym słowem Ghosta o końcówce Spec V. Całość wygląda bardzo brytyjsko, dostojnie, luksusowo i praktycznie w ogóle niesportowo – właściwie to po co ta odmiana?

Patryk Rudnicki