Nissan GT-R FL i GT-R Nismo (2014)

Nissan GT-R FL (2014)

Budzi zainteresowanie, ogromny podziw dla jego inżynierów i nieodpartą chęć zasmakowania technicznego, japońskiego, dopracowanego niemalże do perfekcji charakteru rozjuszonego samuraja – czy od niesamowicie szybkiego Nissana GT-R można wymagać jeszcze więcej? Trochę niegrzecznie byłoby absolutnie bez żadnych skrupułów odpowiedzieć twierdząco, jednak lata obecności tytułowego coupe nie tylko na europejskim rynku nauczyły nas myślę pewnej bardzo istotnej rzeczy – miarę oceny danego samochodu stanowią dla ambitnej skądinąd klienteli wymagania jego twórców wobec samych siebie, a te (jak doskonale wiemy) potrafią przybrać czasami niebagatelne rozmiary …


Wydawać by się mogło, że Nissan GT-R (bohater niniejszego artykułu) to pojazd skończenie dobry, dzięki 550 KM i rozległej wiedzy skośnookich pracowników zakładu w Tokio niesamowicie sprawny oraz podporządkowany pod każdym możliwym względem szeroko pojętej efektywności i choć świadomość „mocy” użytych tutaj słów może budzić pewne kontrowersje, włodarze japońskiego Nissana ponownie zrobili krok naprzód. Zmodyfikowane, LED-owe reflektory, zwiększona sztywność podwozia i karoserii, oferowane w standardzie ogumienie Dunlop SP Sport Maxx GT 600 DSST CTT, skórzana tapicerka foteli oraz poprawiona (mówiąc trochę ogólnikowo) praca zawieszenia, układu kierowniczego i hamulcowego – zmiany na pierwszy rzut oka symboliczne, ale jakże istotne biorąc pod uwagę tytułowego GT-R’a jako całość …, a to jeszcze nie wszystko …


Amortyzatory Bilstein DampTronic, specjalnie zaprojektowane ogumienie również firmy Dunlop (rozmiar kół to 255/40 z przodu i 285/35 z tyłu), jeszcze większa sztywność nadwozia, zmieniony nieco wystrój kabiny pasażerskiej z kubełkowymi fotelami od Recaro na czele, a także nowy pakiet aerodynamiczny generujący dodatkowe 100 kg docisku przy 300 km/h – czyżby zestaw koszmarnie drogich akcesoriów dedykowanych Nissanowi GT-R po liftingu? Nie do końca – efektywnym coupe postanowiła się bowiem zająć też firma Nismo przesuwając granicę jego możliwości odrobinę dalej. Jakiekolwiek słowa mogłyby się tutaj okazać zbędne toteż nie będę owijał w przysłowiową bawełnę: szereg mniejszych lub większych modyfikacji (montaż nowych turbosprężarek wzmocnił 3.8-litrowy silnik V6 do 600 KM i 652 Nm maksymalnego momentu obrotowego) zaowocował w danym przypadku nie tylko efektywnością, ale również efektownymi możliwościami (udokumentowanymi swoją drogą znakomitym czasem okrążenia toru Nürburgring – 7 minut i 8,679 sekundy).


Historia już zaawansowanego Nissana GT-R trwa dalej i co najistotniejsze – jej fabuła wcale nie nudzi, a wręcz przeciwnie – mimo niezbyt spektakularnych czasami „zwrotów akcji” zaczyna nabierać prawdziwych rumieńców. Miejmy tylko nadzieję, że końcówka naprawdę zwali nas z nóg, choć odmianie Nismo niewiele brakuje …

Patryk Rudnicki