Yamaha FZ8 ABS – MOTO TEST

Yamaha FZ8 (2013)

Yamaha FZ8 to motocykl dobrze znany miłośnikom jednośladów od 2010 roku, kiedy Japończycy wprowadzili go do seryjnej produkcji. Kilka tygodni temu nasza redakcja otrzymała propozycję bliższego przyjrzenia się tej maszynie, z której z ogromną przyjemnością skorzystaliśmy.


Jak go sklasyfikować?

Testowany sprzęt to typowy naked. Jest bezpośrednim konkurentem bardzo popularnych na drogach Suzuki GSR 750 czy Hondy CB 600F. Popularność tych modeli wynika ze stosunkowo niewielkich rozmiarów pozwalających na sprawne poruszanie się w gęstym ruchu miejskim. Yamaha także nie potrzebuje wiele miejsca by przecisnąć się pomiędzy sznurami aut w porannym korku czy zawrócić „na raz” na wąskiej drodze. Nie jest to jednak główna zaleta FZ8 – do tego lepiej nadają się skutery. Motocykl wręcz rewelacyjnie składa się w szybkich łukach, prowadzi się bardzo pewnie, odnosi się wrażenie, że nie tylko czuje balans ciała swojego Pana w siodle, ale wręcz przewiduje jego ruchy. Prowadzący ma również wpływ na pracę zawieszenia, które jest regulowane i pozwala dostosować się do oczekiwań motocyklisty. Wspomniane wcześniej siodło, z początku bardzo twarde, z czasem wydaje się być coraz bardziej wygodnym, ale mimo wszystko uważam, że do dalszych podróży lepiej wybrać modele turystyczne, gdzie również pasażer poczuje się bardziej komfortowo. Szybkim podróżom nie sprzyja również brak owiewki, przez co pęd powietrza próbuje zepchnąć jeźdźca z grzbietu wierzchowca i sponiewierać go na asfalcie. Kulenie się i ściskanie udami zbiornika paliwa na dłuższą metę jest bardzo meczące… A przecież aż kusi by mocniej odkręcić manetkę gazu…


Chudy ale Byk

FZ8 odziedziczył sporo genów serii R. Jest to nie tylko lekka i sztywna rama aluminiowa Deltabox, ale przede wszystkim silnik. Rzędowa czwórka o pojemności 779 cm sześciennych generuje moc 106 KM i stanowi o przewadze Yamahy w sprintach spod świateł, bo mało kto spodziewa się po niej takich parametrów. Jednostka lubi wysokie obroty, ale niestety w parze z nimi pojawia się nijaki dźwięk, za sprawą zbyt cichego tłumika. Przy stosunkowo niewielkiej pojemności zużycie paliwa jest nieco za wysokie – około 7 litrów na 100 km sprawia, że na 17-litrowym zbiorniku przejedziemy tylko około 250 km. Mogłoby być lepiej.

Wyprzedzanie zazwyczaj nie wymaga redukcji biegu, bo wysoki moment obrotowy (82 Nm przy 8000 obr/min) pozwala się nie stresować. Uważać tylko trzeba na nagłe podmuchy wiatru, bo potrafią wytrącić z równowagi. Przyspieszenie do 100 km/h zajmuje zaledwie 3.8 sekundy, ale jak wspomniałem wyżej, właściwie najlepiej zaraz to przyspieszanie przerwać aby nie zostawić motocykla w samotnym rajdzie do najbliższej przeszkody… :-)


Ostry start to jedno, ale równie ważne jest wytracanie prędkości. Hamulce są tu rewelacyjne, w czym spora zasługa ABS-u i dużych tarcz (z przodu o średnicy 310 mm).

Z salonu do garażu

Nie chodzi mi bynajmniej o mój salon, w domu nie jeżdżę nawet jednośladem, ale o salon dilerski. Wyjazd Yamahą FZ8 kosztuje wg cennika 38900 złotych. W moim przekonaniu będą to świetnie wydane pieniądze, choć konkurenci są z reguły tańsi. Płacimy jednak za wyjątkową jakość i bezawaryjność, solidny serwis w rozbudowanej sieci dilerskiej. Jeśli jednak ktoś planuje odbywać dłuższe podróże może powinien zerknąć na Fazera 8, przyjaznego, bardziej aerodynamicznego, z owiewką…