Volvo S80 T6 AWD Executive – AUTO TEST

21 sierpnia 2013
tekst: Bartłomiej Urban, zdjęcia: Bartłomiej Urban
Volvo S80 T6 Executive

Konserwatywny młodzieniec

Kiedy się coś poprawia zawsze należy uważać, żeby nie przedobrzyć. Prawie zawsze ulepszając coś samemu, kończy się to katastrofą, a wystarczyłoby w odpowiednim momencie powiedzieć dość. W świecie motoryzacji też niekiedy dochodzi do sytuacji gdy producenci bezgranicznie pochłonięci są wyścigiem stylistycznym nie patrząc na konsekwencje. Tyczy się to również niestety limuzyn, które przecież powinny uchodzić za przykład harmonii i elegancji, bez zbędnej ekstrawagancji. Tutaj z pomocą przychodzą Szwedzi.


Wygląd

Kiedy w 1998 roku Volvo po raz pierwszy pokazało model S80 wszyscy byli zachwyceni jego wyglądem. Mimo iż zrywał on z kanciastym wizerunkiem firmy, czuć było w nim tego prawdziwego szwedzkiego ducha. Przy S80, konkurencja w postaci Audi A6 czy Mercedesa Klasy E wyglądało blado i po prostu staro. A jak to wszystko wygląda dzisiaj, 15 lat po premierze, kiedy to na rynku jest już odświeżona druga generacja modelu? Cóż, na pierwszy rzut oka Volvo S80 wciąż jest takie same…

Jednak to tylko pozory. Szwedzi odmłodzili limuzynę, ale poszli w zupełnie inną stronę niż konkurencja z Niemiec czy Japonii. Volvo postawiło na stonowane unowocześnienie, a nie na kompleksową przebudowę. I bardzo dobrze im to wyszło. Wystarczy spojrzeć na zdjęcia, a wszelkie wątpliwości co do starej konstrukcji zostaną rozwiane. Idealne linie, ładne proporcje, czego chcieć więcej? Nie znajdziecie tutaj żadnego kontrowersyjnego elementu, nawet dwie rury wydechowe wyglądają dostojnie i na miejscu. S80 wygląda jeszcze lepiej ze sportowym obniżonym (o 10 mm) zawieszeniem oraz na pięknych 19-calowych kołach. Biały perłowy kolor również podnosi prezencję auta. Warto dodać, że wraz z najnowszym liftem (przeprowadzonym w marcu tego roku) samochód dostał nowe reflektory, które są w końcu wyposażone w LEDowe światła do jazdy dziennej.


Wnętrze

Środek również przeszedł małe odświeżenie, które wyszło szwedzkiej limuzynie tylko na dobre. Najważniejszą zmianą było zamontowanie 7-calowego dotykowego wyświetlacza oraz nowych cyfrowych zegarów. Co ciekawe, wyświetlacz można obsługiwać nawet w rękawiczkach (u Szwedów zawsze zimno), a zegary posiadają zmienne style (mamy do wyboru 3 różne wzory w zależności od naszych upodobań). Dobrze, omówiliśmy już nowości, ale jak się prezentuje nowe wnętrze? Moim zdaniem fantastycznie. Jest proste, eleganckie, idealnie pasuje do stylistyki zewnętrznej. O dziwo, nawet natłok przycisków na środkowej kolumnie nie sprawia problemów w obsłudze ani nie przeraża. Każda najważniejsza funkcja ma swój przycisk dzięki czemu nie musimy przechodzić przez setki podkategorii, żeby coś uaktywnić. Oczywiście, w kabinie nie mogło zabraknąć znaku charakterystycznego dla wszystkich nowych Volvo, czyli cienkiej konsoli środkowej, za którą znajduje się schowek. Jedyna rzecz, która mi się nie podoba we wnętrzu to zegarek, który jest zamontowany w bardzo dziwnym miejscu… Jeśli już tak bardzo producent upiera się że musi on być, to wolałbym aby znajdował się on na środku deski, a nie gdzieś na boku.


Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Volvo może i wygląda konserwatywnie, jednak kryje w sobie więcej gadżetów niż posiadają dzieci z gimnazjum. Jednym z fajniejszych jest multimedialny system pozwalający podłączyć go do Internetu za pomocą modemu USB albo telefonu. Pozwoli nam to na surfowanie po Internecie (tylko na postoju), słuchanie radia internetowego czy ściąganie aplikacji. Możemy pobrać np. internetową nawigację iGO czy GoogleMaps albo zainstalować program Spotify pozwalający nam słuchać każdego rodzaju muzyki. Poza tymi rzeczami S80 posiada wbudowaną nawigację, system bluetooth, bezkluczykowe otwieranie i odpalanie czy radio CD/MP3/DVD i złącza USB/AUX/Video. Ciekawostka dla prawdziwych gadżetomaniaków – Volvo wyposażone w osobisty kluczyk elektroniczny (PCC) w połączeniu z aplikacją Volvo on Call pozwala na sprawdzenie Twojego pojazdu. I tak na przykład możemy sprawdzić czy zamknęliśmy zamki albo szyby oraz ile paliwa pozostało w zbiorniku.


W dziedzinie komfortu Volvo S80 daje swoim pasażerom praktycznie wszystko, czego dusza zapragnie, a podróżowanie nim to prawdziwa przyjemność. Masz zmęczone plecy? Zapraszam na przednie fotele, tam czeka Cię dwustopniowy masaż. Zimno Ci? Wszystkie miejsca są podgrzewane łącznie z kierownicą. Gorąco Ci? Dwustrefowa klimatyzacja i przednie fotele wentylowane załatwią sprawę. Spragniony? W tylnym podłokietniku jest lodówka, która spokojnie zmieści szampana i koszyczek truskawek. A może Ci nudno? Zakładaj słuchawki na uszy i delektuj się filmem na jednym z trzech ekranów zamontowanych na pokładzie (dwa w zagłówkach i jeden na desce rozdzielczej). Miejsca w środku jest dokładnie tyle samo ile u konkurencji, nikt nie może narzekać. Bagażnik o wielkości 480 litrów to również standard w tej klasie. Niestety, lodówka nieco zmniejsza jego pojemność.

Niestety, wnętrze i wyposażenie ma kilka wad. Brakuje takich rzeczy jak otwierany elektrycznie bagażnik, regulowana elektrycznie kolumna kierownicy czy klimatyzacja 3 lub 4-strefowa. Nic z tych rzeczy nie jest dostępne nawet jako opcja. Nie podoba mi się tez to, że drewno na desce rozdzielczej to tak naprawdę plastik imitujący drewno. Szkoda. Poza tym nie ma się do czego przyczepić. Jakość wykonania i spasowanie pozostałych materiałów na najwyższym poziomie.


Silnik i właściwości jezdne

T6. Każdy znawca motoryzacji widząc to oznaczenie na klapie Szweda powinien z szacunkiem pokiwać głową. Od zawsze symbolizowało ono benzynową moc, czyli najmocniejszą jednostkę w ofercie Volvo. W najnowszej odsłonie, 3-litrowa turbodoładowana rzędowa szóstka, generuje 304 rasowe konie mechaniczne. Razem z nimi produkuje się 440 niutonometrów. Takie parametry gwarantują prawie 2-tonowej limuzynie przyspieszenie do 100 km/h w czasie 6.4 sekundy. Tutaj duża zasługa napędu na cztery koła, który jest w standardzie wraz z silnikiem T6. Najmocniejsze S80 będzie przyśpieszać dopóki nie osiągnie 260 km/h. A uwierzcie mi, ta wartość pojawia się na wyświetlaczu bardzo szybko. Liczba byłaby jeszcze większa, jednak ze względu na bezpieczeństwo, producent postanowił zastosować elektroniczny „kaganiec”.


Wraz z silnikiem współgra 6-biegowy automat Geartronic, który mimo iż nie jest dwusprzęgłowy to zmienia biegi zaskakująco szybko i płynnie. Przełączenie na tryb sport, zamienia dostojną limuzynę w prawdziwego sprintera, wystarczy musnąć pedał gazu, a S80 wyrywa do przodu jak poparzone. Producent daje możliwość też zmiany biegów za pomocą łopatek przymocowanych za kierownicą. Niesamowitą zaletą benzynowej jednostki jest jej dźwięk. Motor na niskich obrotach pięknie mruczy, a po dodaniu mocniej gazu, mruk przeradza się w bardzo przyjemną dla ucha ścieżkę dźwiękową. Wszystko to słychać bardzo subtelnie, ze względu na bardzo dobre wyciszenie kabiny. Na zewnątrz jest jeszcze lepiej, S80 T6 naprawdę brzmi rasowo. Nie jest to oczywiście gang V8, ale ma w sobie coś, co może się podobać.


Niestety posiadanie takiego stada koni pod maską wiąże się z jego wyższym utrzymaniem. Jak się domyślacie, im więcej koni, tym więcej potrzeba wody, aby je napoić. Cóż, gdyby to była tylko woda to wszystko byłoby w porządku, jednak Volvo aż tak ekologiczne nie jest i do jego zalania potrzebujemy bezołowiowej benzyny. I to w dużych ilościach. Spokojna jazda po mieście skutkuje wynikiem na poziomie 15 litrów, a w trasie ciężko jest osiągnąć wynik niższy niż 9.5 litrów… Pełne wykorzystanie osiągów S80 T6 wiąże się z wynikami jeszcze o 5 litrów większymi. Niestety, świetne osiągi kosztują.


Testowany egzemplarz został wyposażony dodatkowo w sportowe zawieszenie, które jest niższe od standardowego (o 10 mm) oraz twardsze. O ile sprawdza się ono idealnie na gładkim asfalcie, o tyle w połączeniu z 19-calowymi kołami na naszych drogach nie jest dobrym rozwiązaniem. Każdy większy ubytek odczujemy bardzo boleśnie, dlatego proponuję dokupić opcjonalne zawieszenie, które pozwala na regulację jego sztywności. Oczywiście, sportowe zawieszenie ma ten olbrzymi plus, jakim jest świetne prowadzenie i czucie w zakrętach, jednak w tego typu limuzynie postawiłbym nieco większy nacisk na komfort.

O bezpieczeństwie chyba nie muszę wspominać, w końcu słowo Volvo to jego synonim. Auto posiada każdy możliwy system dbający o to, żebyśmy nie zrobili krzywdy sobie ani innym. Z najciekawszych jest aktywny tempomat, który śledzi samochód poprzedzający nas. S80 będzie jechać równo za nim w ustalonej przez nas odległości i prędkości (od 0 do 200 km/h). Jak się zatrzymamy na dłużej niż 3 sekundy tempomat przejdzie w stan spoczynku i musimy go jednym przyciskiem aktywować. Świetna jest też sygnalizacja za pomocą lampki przy lusterku o aucie znajdującym się w martwym punkcie albo system wykrywający znaki drogowe. Część z systemów jest jednak lekko irytująca jak np. system ostrzegający nas przed kolizją. Otóż aktywuje się on czasami w momentach zupełnie niezrozumiałych, jakby chciał nas ostrzec przed jakimś duchem. To jeszcze da się wytrzymać. Ale spróbujmy tym autem szybciej poruszać się po mieście, a swoim piszczeniem i świeceniem doprowadzi nas do szału. Na szczęście, wszystkie systemy można wyłączyć.


Podsumowanie

Volvo S80 to fantastyczna alternatywa dla BMW, Audi, Lexusa, Infinity czy Jaguara. Fakt, posiada kilka niedociągnięć czy braków, jednak w żadnym wypadku nie są one dyskryminujące. Pod względem komfortu, wyposażenia czy prestiżu nie ma się czego wstydzić. No i te fenomenalne osiągi motoru T6 oraz bezpieczeństwo płynące z licznych systemów oraz napędu na wszystkie koła. Poza tym, ma ogromną zaletę w postaci ceny, bowiem za tak wyposażone auto z najmocniejszym silnikiem przyjdzie nam zapłacić 301 080 zł. Cena S80 T6 startuje już od 206 tyś. zł, co jest ceną od 30 do 50 tyś. zł. niższą od konkurencji z podobnym silnikiem. Nawet po doposażeniu okaże się, że Szweda kupimy o kilkadziesiąt tysięcy złotych taniej. A to już jest kolosalna różnica.

DANE TECHNICZNE Volvo S80 T6 AWD Executive
Silnik / Pojemność benzyna / 2953 cm3
Układ / Liczba zaworów R6 / 24
Moc maksymalna 224 kW (304 KM) / 5600 obr/min
Moment obrotowy 440 Nm / 2100 - 4200 obr/min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył wielodrążkowe niezależne
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automatyczna, 6 biegów
Prędkość maksymalna 260 km/h (ograniczona elektronicznie)
Przyspieszenie 0-100 km/h 6,4 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) 15/ 9,5 / 13
Długość / Szerokość / Wysokość 4854 / 1861 / 1493 mm
Rozstaw osi 2835 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1837 / 2290 kg
Bagażnik w standardzie 480 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń -
Pojemność zbiornika paliwa 70 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 2 lata
Przeglądy co 20 tys.km lub co rok
Cena wersji podstawowej 141 200 zł (D2 Kinetic, 115 KM )
Cena wersji testowanej 301 080 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!

  • Paweł G

    Dobre zdjęcia Bartku !

  • Jannn

    dobre auto to i dobre zdjecia :) Ale cena to istne szaleństwo. Za 20 tys mniej można mieć o 30 KM mocniejszą E-klasę i to w napedzie 4×4 oraz skrzynią 7-GTRONIC. Wiec sory Volvo, ale przegiąłeś i to mocno 😛 pozdrawiam

    • barturban

      aż sprawdziłem podstawa E-klasa 350 4Matic 7-GTRONIC kosztuje 273 000 PLN, a Volvo T6 AWD 206 000 zł :) co prawda różnią się wyposażeniem. Ale mamy 70 tys żeby Volvo pożądnie doposażyć :)

  • vvvv

    Zegarek na desce rozdz. wygląda jak pamiątka z Jasnej Góry 😀

  • Piotr

    Na pierwszych 4 zdjęciach kolor lakieru wygląda jak z niemieckiej taksówki :)

  • :)

    Piotrze, lepiej poprawnie skalibruj sobie monitor :)

  • Kopciuch

    zdjecia sztos ale tekst wymaga wielu poprawek, skladnia mi cos nie pasuje w wielu zdaniach. nie chce mi sie ich przytaczac ale wez to sobie do głowy (no chyba ze sie nie znam 😛 )

    • barturban

      dzięki za opinię!

      test ma już niemal rok, mam nadzieje że przy moich nowych produkcjach już jest lepiej :)