Subaru Impreza WRX STI tS Type RA – kunszt azjatyckiej inżynierii

Subaru Impreza WRX STI tS Type RA

Błahe, acz wymagające chwili zastanowienia pytanie (tak na dobry początek): „Czy sportowe auto koniecznie musi dysponować wielkim jak zakład energetyczny silnikiem, trudną do ujarzmienia mocą i płaskim jak blat kuchennego stołu nadwoziem?” Poddane wątpliwościom zagadnienie, jak się pewnie domyślacie, jest okraszone odpowiedzią negatywną, choć wymowne słowo „NIE” raczej nie powinno być w danym przypadku jakimś spektakularnym zaskoczeniem – wszak ogromne możliwości udowodniło już nieraz chociażby azjatyckie Subaru Impreza WRX STI. Teraz granica przyczepności, szaleństwa i bezkompromisowego charakteru aut (na pozór) cywilnych, została przesunięta jeszcze dalej – przed Wami tytułowy bohater w specyfikacji tS Type RA …


Fakt – nazwa omawianego „Japończyka” łatwa do zapamiętania raczej nie będzie, ale fanów szybkiej jazdy, pisku opon tudzież urywania setnych części sekundy na profesjonalnie przygotowanym do tego celu torze i tak będzie to najmniej obchodziło. Co w takim razie jest godne odnotowania i głębszego przemyślenia? Oczywiście modyfikacje japońskich inżynierów – prezentowane Subaru otrzymało bowiem delikatnie zmieniony body kit (mówimy o m.in. czarnych elementach nadwozia i lusterkach posiadających teraz LED-owe kierunkowskazy), wnętrze o jeszcze bardziej sportowym charakterze (plakietki „tS”, kubełkowe fotele Recaro oraz skórzana kierownica) i tak naprawdę najważniejsze – zmodyfikowane „paramtery” samego prowadzenia co ni mniej ni więcej oznacza, iż dana Impreza powinna jeździć niczym Bóg zakrętów. Hamulce sygnowane przez Brembo, nowe sprężyny i amortyzatory, utwardzone zawieszenie i opcjonalny pakiet NBR Challenge (spojler wykonany z włókna węglowego, 18-calowe felgi BBS, a także „ogumienie” Bridgestone Potenza RE070) – to musi, a przynajmniej powinno zdać trudny egzamin o nazwie „wymagający klient” …


Subaru Impreza WRX STI tS Type RA (można się pogubić) to pewnego rodzaju niespodzianka – w obliczu nowej generacji tytułowego samochodu azjatycki koncern proponuje swoim zwolennikom „hardcorową” wersję poprzednika o niezmienionej mocy charakterystycznego Boksera, która zapewne potrafiłaby dać lekcję niejednemu, na wskroś ostentacyjnemu coupe i wiecie co – to bardzo dobra wiadomość. Szkoda tylko, że odmiana tS będzie dostępna w trzech kolorach nadwozia (Tangerine Orange Pearl, Blue Mica oraz Satin White Pearl), limitowana do 300 egzemplarzy (w tym 200 ma dysponować pakietem NBR Challenge) i oferowana wyłącznie na rynku japońskim …

Patryk Rudnicki