Maserati GranCabrio MC by Novitec Tridente – problem, którego nie ma?

Maserati GranCabrio MC by Novitec Tridente

Niektóre samochody rzeczywiście potrafią budzić szacunek, stanowić bezpośredni powód zmoczenia nowej bielizny tudzież przyczynę głośnego oraz niemniej wyrazistego „wow”. Weźmy na ten przykład Maserati GranCabrio dysponujące „powerem” 460 KM (albowiem jest to szalona wersja MC) – auto wydawać by się mogło bezkompromisowe, na wskroś przepiękne (choć to kwestia gustu), powodujące „miękkie nogi” u każdego fana motoryzacji oraz dla niektórych właściwie kompletne – czy istnieje realny powód, dla którego zmiana takiego wozu miałaby jakikolwiek sens? Naturalnie – robić jeszcze większe wrażenie …


Obawy zbytniego przekoloryzowania mechanicznego projektu (o co w danym przypadku raczej nietrudno) istnieją zawsze, ale słysząc nazwę „Novitec Tridente” podchodzimy do całości sprawy jakby z większą dozą zaufania. I faktycznie – stylistyka zewnętrzna jest udanym potwierdzeniem powściągliwości inżynierów tytułowej firmy urzekając nową maską, aluminiowymi obręczami w rozmiarze 20, 21 bądź 22 cali, a także dwoma, 105-milimetrowymi końcówkami układu wydechowego. GranCabrio po delikatnej metamorfozie wygląda naprawdę okazale – problem zaczyna się dopiero w momencie, gdy rzucimy okiem pod maskę tytułowego „sportowca”, choć słowo „problem” to raczej za duże określenie …

Czy zaaplikowanie wolnossącemu, 4.7-litrowemu silnikowi V8 o charakterystyce zwalającej z nóg sprężarki, nowego intercoolera, większych wtryskiwaczy oraz zmodyfikowanego kolektora dolotowego jest zabiegiem na miejscu? Efekt wspomnianych działań robi oczywiście piorunujące wrażenie – 646 KM, 624 Nm maksymalnego momentu obrotowego, 100 km/h w zaledwie 3,9 sekundy (druga „setka” pojawia się po kolejnych 7,2 sekundy) i prędkość maksymalna rzędu 305 km/h, jednak „moralność” pozbawiania danego Maserati jego cechy charakterystycznej może się odbić ciężkim kacem …


Pytanie zasadnicze: „Czy Novitec Tridente po raz kolejny stanęło na wysokości zadania i opracowało samochód pod każdym względem znakomity? Głosy mogą być podzielone, ale warto się zastanowić nad ideą – tutaj mocne słowo – bezczeszczenia tradycyjnych silników pozbawionych doładowania – w końcu może się okazać, że 646-konne V8 nawet ze „wspomagaczem” okaże się bardziej atrakcyjne aniżeli wysokoobrotowe 460 koni …

Patryk Rudnicki