BMW M135i xDrive – AUTO TEST

20 czerwca 2013
tekst: Patryk Rudnicki, zdjęcia: Bartłomiej Urban i autor
BMW M135i xDrive

Samochód z „m” w nazwie

Budzić szacunek, pełnić funkcję „ważnej” persony wśród najbliższych przyjaciół, stanowić „ludzki obiekt”, z którym warto utrzymywać bliski kontakt oraz być synonimem człowieka jedzącego ryż ze złotej misy – myślę, że każdy z nas chciałby się kiedyś poczuć jak celebryta na wakacjach. Te ciągłe spojrzenia w kierunku naszej osoby, nieustający podziw dodatkowo wsparty jakże istotnym pytaniem o sekret całego sukcesu oraz wymowne poklepywanie po plecach – to wszystko można osiągnąć różnymi drogami, choć nie ma co ukrywać, że najszybszą metodą jest wyrobienie odpowiedniego image’u tudzież zakup sportowego auta będącego w naszym kraju substytutem szeroko pojętej „fajności”. Skąd wobec tego tak beznamiętny i pozbawiony jakichkolwiek emocji tytuł niniejszego artykułu? W końcu nie na co dzień jesteśmy świadkami tak znakomitych parametrów i opisu godnego reprezentanta firmy M GmbH – w tym przypadku BMW M135i z napędem xDrive …


Moc, której nie widać …

Stając „oko w oko” z najmocniejszą serią 1 byłoby wielką ignorancją powiedzieć, że wywiera ona porównywalne do zwykłej sadzonki wrażenie, jednak kontrowersyjna stylistyka obejmująca przednie reflektory (tutaj z LED-owymi „ringami” do jazdy w dzień), srebrne lusterka zewnętrzne i odrobinę nadmuchaną karoserię sprawiają mało agresywne wrażenie czego po samochodzie z literką M raczej byśmy się nie spodziewali. Oczywiście „jedynka” zyskała charakterystyczny pakiet ospojlerowania, 17-calowe, grafitowe obręcze skrywające niebieskie zaciski hamulcowe z logo „germańskiego” tunera, dwie końcówki układu wydechowego o słusznej średnicy i czarnej barwie, a także stosowne emblematy, ale wyobraźcie sobie sytuację, w której potencjalny nabywca zamawia swojego hatchbacka bez specjalnego oznaczenia na klapie bagażnika (a istnieje taka możliwość) – znakomitej większości nawet by do głowy nie przyszło, że ich „ulubiony” sąsiad kupił sportowe BMW.


W skrajnych przypadkach może i jest to dobra wiadomość, ale, nie zrozumcie mnie źle, wyciągając z banku prawie 240 000 nowych złotych można by oczekiwać czegoś więcej. M135i prezentuje się ciekawie i w sposób szalenie delikatny zdradza swoje nobliwe pochodzenie w efekcie czego właściciel takiego BMW pozostaje z mylnym wrażeniem całego społeczeństwa, że ulokował ciężkie pieniądze w tradycyjnej serii 1 z efekciarskim pakietem wątpliwego przeznaczenia …

Moc, którą widać …

Zupełnie inaczej wygląda dana sytuacja w chwili otwarcia „smukłych” drzwi – pomijając efektowne i przyjemne dla oka podświetlenie zewnętrznych klamek tudzież charakterystyczną nakładkę progową z hasłem „M135i”, środek omawianego hatchbacka przywita nas ciemną, acz naszpikowaną stylistycznymi detalami oraz świetnej jakości materiałami wykończeniowymi aurą. Stonowany, uporządkowany i doskonale znany projekt całego „interioru” nie zaskoczy już raczej nikogo (wszak BMW stosuje daną formułę od bardzo dawna i jakoś nie zapowiadają się szybkie zmiany), choć przyznać należy, iż bardziej od jego „formy ogólnej” liczą się tutaj smakowite dodatki – metalowe wstawki (które faktycznie są metalowe), skórzane przeszycia, niebieski motyw biegnący przez całą deskę rozdzielczą oraz znakomite fotele „wyłożone” materiałem i alcantarą (delikatne skrzypienie przy ostrzejszych zakrętach zrzucam na karb intensywnej eksploatacji).


Siedząc za niewielką kierownicą M135i ma się wrażenie idealnej spójności z maszyną. Fakt – sam proces wsiadania i opuszczania kabiny do najwygodniejszych nie należą, bowiem przypominają raczej gimnastykę korekcyjną aniżeli wstęp do ogromnych możliwości i potrafią obnażyć kolor bielizny Waszej partnerki, która właśnie postanowiła ubrać nową sukienkę, ale czego się tutaj spodziewać? Mamy do czynienia z autem sportowym gwarantującym fantastyczne osiągi, znakomicie wyprofilowane siedziska oraz, jakby nie patrzeć, 320 KM …

Moc, którą słychać …

Inżynierowie firmy M GmbH dołożyli wszelkich starań, by środek transportu dla przeciętnego Kowalskiego odznaczał się wybitnym charakterem. O ile niemieckie samochody ze śmigłem na masce i okraszone wiadomo którą literą alfabetu możemy w jakimś stopniu nazwać niesamowitymi, o tyle serię 1 dysponującą 3-litrowym motorem R6 określić mianem auta dla przeciętnego zjadacza chleba już raczej nie wypada i wcale nie mówię o mało przystępnej cenie, a o kompromisach na jakie musi być gotów pójść przyszły nabywca 5-drzwiowego hatchbacka.


Po naciśnięciu magicznego przycisku „Start Stop Engine” BMW rozpoczyna swoją pracę głębokim basem dobywającym się z układu wydechowego, który może i jest przyjemny, ale po dwóch godzinach nieustannej jazdy z włączonym tempomatem, prędkością 120 km/h i obrotami w okolicach liczby 2100 nawet dobre wyciszenie kabiny nie będzie w stanie powstrzymać odczucia delikatnej natarczywości. Oprócz tego zdecydowanie warto domówić przednie i tylne czujniki parkowania wsparte dodatkową kamerą (dlaczego umieszczono ją na zderzaku, a nie np. pod znaczkiem BMW?), bowiem widoczność ze środka jest stosunkowo kiepska, roślejsi pasażerowie tylnej kanapy mogą narzekać na brak pomysłów co robić z nogami, natomiast kierowca (wiem, czepiam się) na brak stosownego komunikatu o głośności radia, którego znaleźć mnie się nie udało. To jednak błahostki, mało ważne aspekty, na które osoba żywo zainteresowana M135i xDrive nie zwróci raczej szczególnej uwagi …


Moc, którą czuć …

Największy atut prezentowanego samochodu, co nie jest myślę wielkim zaskoczeniem, to jednak sam układ napędowy – benzynowy motor o sześciu cylindrach ustawionych w rzędzie sparowany z automatyczną, 8-biegową przekładnią ZF oraz znakomicie skalibrowanym układem kierowniczym. Obsługa intuicyjnie działającego systemu iDrive, rozbudowanego komputera pokładowego informującego o wszystkich najważniejszych kwestiach, wydajnej, dwustrefowej i automatycznej klimatyzacji czy też funkcji Bluetooth schodzą w tym przypadku na dalszy plan – świetnie leżąca w dłoniach, wielofunkcyjna kierownica, szybko zmieniająca poszczególne biegi i dostosowująca się do stylu jazdy kierowcy przekładnia, a także wydajne hamulce – to są elementy, których faktycznie oczekujemy po samochodzie z literą M, choć wydajność ich działania poznamy dopiero w trybie SPORT lub SPORT+ (COMFORT służy do zwykłej jazdy codziennej, natomiast ECO PRO do oszczędzania …, choć w przypadku dzisiejszego bohatera to i tak pojęcie mocno abstrakcyjne) …


Usiądźcie wygodnie w kubełkowym fotelu, złapcie obiema rękami skórzaną kierownicę, włączcie tryb manualny niewielkim „sterownikiem” automatycznej przekładni ZF, muskajcie opuszkami palców łopatki do zmiany biegów, by czuć je w każdej sekundzie i móc jak najszybciej dokonać zmiany przełożenia oraz wciśnijcie do samej podłogi pedał przyspieszenia. Efekt? Cudowny ryk „poganianego” do 6,5 tysiąca obrotów na minutę silnika, nieustający ciąg, który bezkompromisowo wbija ciało w fotel oraz malutkie kropelki potu skrzące się na czole „drivera” – wykorzystywanie absolutnych stu procent mocy skutkuje w danym przypadku niesamowitymi emocjami, horrendalnie wysokim spalaniem (w mieście nawet 18 – 19 litrów) i niecenzuralnymi frazesami Waszego pasażera. Jeżeli stać Was na tak drogą jazdę – zdecydowanie warto pozwolić silnikowi na osiąganie pułapu 6 tysięcy obrotów (w trybie automatycznym skrzynia również zmienia swoją charakterystykę utrzymując auto w średnich i górnych rejestrach obrotomierza), warto poczuć niesamowitą więź między kierowcą a samochodem, uszytą na miarę kabinę, a nawet poświęcić (w polskiej rzeczywistości) zerowy dorobek punktowy i zasmakować agresywnej jazdy w zakrętach z prędkością znacznie przekraczającą dozwolone limity – to auto jest tego warte.


Moc warta rozpatrzenia?

Z BMW M135i xDrive jest pewien problem – o jego autentycznym spokrewnieniu z legendarną literką M mówić raczej nie wypada, jednak warto pamiętać o tym, że nadal mówimy o zwykłym 5-drzwiowym hatchbacku pokroju Volkswagena Golfa, Renault Megane, Audi A3 tudzież Mercedesa Klasy A, za którego monachijski producent życzy sobie blisko 237 000 zł (cena modelu testowanego). Za taką sumę potencjalny klient mógłby teoretycznie wybrać np. rozmiar większą serię 3 z 306-konnym silnikiem benzynowym i zaoszczędzić jakieś 20 000 zł, jednak pozostając w klimacie szybkich hatchbacków – za około 210 000 zł można przykładowo zakupić podobnie wyposażonego Mercedesa A 45 AMG (nowego Audi RS3 jeszcze się nie doczekaliśmy). Warto zatem płacić więcej i każdego dnia gryźć się ze swoim sumieniem będąc świadomym faktu, że w klimatyzowanym garażu stoi kontrowersyjna seria 1?


Pozwólcie, że nie udzielę jednoznacznej odpowiedzi, bowiem byłoby to krzywdzące zarówno dla samochodu jak i czytających dany artykuł, ale warto wziąć pod uwagę jedną, myślę, że bardzo istotną sprawę – M135i xDrive nie jest wyłącznie bezkompromisowym, niepraktycznym i mało wygodnym środkiem transportu spalającym beczki śmierdzącej benzyny. To również auto, którego zawieszenie (w zależności od ustawionego trybu jazdy) potrafi komfortowo filtrować nierówności (uwaga na zupełnie nieodczuwalną prędkość, która może skutkować wysokimi mandatami), w trasie spalić 7 – 7,5 l/100 km (najniższe zanotowane to 6,8 l), przewieźć maksymalnie cztery osoby w komfortowych warunkach, zapewnić bezpieczeństwo dzięki adaptacyjnym, biksenonowym i rewelacyjnie świecącym reflektorom i jest mechanicznym odzwierciedleniem hasła „Radość z jazdy”, choć czegoś temu autu jeszcze brakuje …

DANE TECHNICZNE BMW M135i xDrive
Silnik / Pojemność benzyna / 2979 cm3
Układ / Liczba zaworów R6 / 24
Moc maksymalna 235 kW (320 KM) / 5800 obr/min
Moment obrotowy 450 Nm / 1300 - 4000 obr/min
Zawieszenie przód kolumny MacPhersona
Zawieszenie tył wielowahaczowe
Napęd 4x4
Skrzynia biegów automat, 8 biegów
Prędkość maksymalna 250 km/h
Przyspieszenie 0-100 km/h 4,7 s
Zużycie paliwa (miasto/trasa/mieszany) wg. producenta: 10,8 / 6,1 / 7,8 nasz test: 12,3 / 7,3 / 9,2 (przy spokojnej jeździe)
Długość / Szerokość / Wysokość 4324 / 1765 / 1421 mm
Rozstaw osi 2690 mm
Masa własna / Dopuszczalna 1375 / 1830 kg
Bagażnik w standardzie 360 l
Bagażnik po złożeniu siedzeń 1200 l
Pojemność zbiornika paliwa 52 l
EKSPLOATACJA I CENA
Gwarancja mechaniczna 5 lat lub 100 tys. km
Przeglądy wg. wskazań komputera
Cena wersji podstawowej 90,200 zł (114i, silnik 1.6 102 KM)
Cena wersji testowanej ~237 000 zł

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zastrzeżone!