Aston Martin V12 Vantage S – efektowna zmiana warty

Aston Martin V12 Vantage S

Poprawność, skrupulatne dopasowywanie każdego elementu pod szeroko rozumianą ekologię i mordercza batalia ze skutecznie oddziałującymi na ludzkość hasłami – tak, w telegraficznym skrócie, przedstawia się dzisiejszy rynek motoryzacyjny i choć to dla nikogo specjalna nowość, warto zwrócić uwagę na ten szaleńczy bieg określany metaforycznie „postępem”. Rzecz jasna oszczędność każdego litra benzyny tudzież emisja szkodliwego dwutlenku węgla do atmosfery zmniejszona o dwa gramy cieszy świadomego elektrowni wiatrowych kierowcę, ale nie dlatego, że pomarańczowa Holandia zyska kilka charakterystycznych tulipanów, a z powodu finansowej oszczędności oraz niższego rachunku przy dystrybutorze i właśnie dlatego powstał niniejszy artykuł …, między innymi. Prezentacja tego modelu jest niczym bezczelna kpina ze starań światowych ekologów usilnie próbujących doprowadzić do elektryfikacji naszej infrastruktury, jednak Aston Martin pewnie doskonale o tym wie …


Poznajcie samochód, którego nazwa brzmi równie groźnie co jego podrasowany design – to V12 Vantage, ale wzbogacony o jedną i czyniącą kolosalną różnicę literkę „S”. Zewnętrznie mamy do czynienia z budzącą ogromny szacunek stylistyką – angielscy inżynierowie wstawili zupełnie nowy grill „doprawiony” obramowaniem z włókna węglowego i siateczką wykonaną z tytanu bądź tożsamego karbonu, zaaplikowali ciemne, aluminiowe oraz 19-calowe felgi z dziesięcioma ramionami, a także (co jest zabiegiem odrobinę dyskusyjnym) polakierowali dach i fragment klapy bagażnika na czarno. Efekt jest co najmniej porażający i wyraźnie zapowiada emocje jakie dany Aston powinien zagwarantować, a skoro V12 Vantage S jest nie tylko mentalnym, ale kompleksowym następcą „zwykłej” odmiany posiadającej dwunastocylindrowy motor, zmiany muszą robić wrażenie …, i chyba robią …


Środek dwudrzwiowego „Brytyjczyka” wyłożono najwyższej jakości materiałami – uwzględniając rzecz jasna sportowe fotele z włókna węglowego pokryte skórzaną (w opcji dany materiał jest również łączony z alcantarą) tapicerką, przeszycia o innej barwie, a także opcjonalny „zestaw” Carbon Fibre Interior gwarantujący, jak nietrudno się domyślić, wykończenia z jakże szlachetnego i kilkukrotnie tutaj wymienianego materiału – karbonu. To jednak nie wszystko, bowiem w obliczu zmniejszania pojemności silnika, dodawania turbosprężarek i oszczędności na masie każdego samochodu, Aston Martin wybrał drogę pod prąd – z 6-litrowej jednostki V12 wykrzesał 573 KM i 620 Nm maksymalnego momentu obrotowego (wcześniej – 517 KM i 570 Nm) gwarantując tym samym 100 km/h w jakieś 4 sekundy, prędkość maksymalną rzędu 330 km/h i aplikując zautomatyzowaną skrzynię Sportshift III AMT oraz adaptacyjne zawieszenie posiadające trzy tryby jazdy: Normal, Sport i Track …

Drwić z ekologii można na wiele sposobów, jednak metoda Aston Martina – korzystająca z rozwiązań szalonego One-77 (układ wydechowy i hamulcowy) oraz afiszowana jako najszybszy (obok wspomnianego modelu One-77 rzecz jasna) Aston w historii – uderza w samo serce zapalczywie broniących naszego środowiska ludzi i wiecie co? Dobrze, że firma z Gaydon opracowała taki właśnie samochód – w przeciwnym razie nasza codzienność byłaby dalej szarym i poprawnym politycznie ciągiem kilku zwykłych czynności …

Patryk Rudnicki