Dodge Durango FL – postrach miejskiego życia

Dodge Durango FL (2014)

Przeprowadzka do wielkiego miasta była dla Was istotnym etapem usłanego licznymi przeciwnościami życia – w końcu zrealizowaliście swoje dziecięce marzenie o gigantycznych biurowcach, symbolizującym tętniących pozytywnymi emocjami ludzi wielkomiejskim zgiełku oraz adekwatnych do „tamtejszej” rzeczywistości pieniądzach. Świat mimo wszystko nie jest usłany czerwonymi różami (o czym pewnie mówiła zatroskana mama), dlatego rachunki za wodę okazały się znacznie wyższe aniżeli faktycznie miały być, wymarzona posada za biurkiem przekształciła się w brudnego mopa na siódmym piętrze firmy oponiarskiej, zaś Wy – zdruzgotani okrucieństwem bieżącej sytuacji – wysyłacie listy do rodziców z jedną kluczową myślą: „Dzisiaj rano mój wstrętny sąsiad znowu próbował mnie przestraszyć swoim odświeżonym Dodge’em Durango” …


Tytułowy bohater ma sylwetkę amerykańskiego twardziela – dane stwierdzenie nie ulega raczej żadnym wątpliwościom, choć inżynierowie koncernu z Auburn Hills postanowili dodatkowo wzmocnić efekt grozy montując LED-owe światła do jazdy w dzień „od frontu”, zmodyfikowany grill, przeprojektowany tylny zderzak, nowe wzory 18-, 19- i 20-calowych, aluminiowych obręczy i LED-owe reflektory umieszczone w tej mniej szlachetnej (przynajmniej teoretycznie) części samochodu. Efekt końcowy, jakby to zgrabnie określiła dzisiejsza młodzież, wygląda grubo i faktycznie odświeżone Durango niemal z każdej strony może budzić respekt. Powiedzmy sobie szczerze – najlepiej ma kierowca opisywanego Dodge’a, bowiem analizując drogę niejako z góry akceptuje swojego „Amerykanina” i przyjmuje go z całym dobrodziejstwem inwentarza – bogatym wyposażeniem, totalnie przebudowaną konsolą centralną z 5- lub 8,4-calowym wyświetlaczem multimedialnego systemu Uconnect, cyfrowymi zegarami, nową kierownicą i opcjonalnym zestawem posiadającym dwa, 9-calowe monitory, a także odtwarzacz Blu-ray. Lepiej być już chyba nie może …


Okazuje się jednak, że może – no bo jak inaczej określić motory zasilane tylko i wyłącznie „konwencjonalną” etyliną? Fakty są oczywiste – Dodge pozostaje wierny mocarnym jednostkom napędowym (tutaj 3.6-litrowemu V6 o mocy 294 KM i 353 Nm oraz 5.7-litrowemu V8 HEMI generującemu 364 KM oraz 528 Nm – oba silniki „zespolone” z 8-biegowym automatem) co nie jest raczej pozytywną wiadomością dla statystycznego mieszkańca bogatej aglomeracji. Wasz list do zafrasowanych bezpieczeństwem swojej pociechy rodziców nadal będzie wyglądał jak skarga 8-letniego dziecka, a pomyślcie tylko ile rzeczy uległoby zmianie gdybyście to Wy dysponowali odświeżonym Durango. „Mamo, tato – wczoraj po odpaleniu swojego „Amerykanina” spłoszyłem(łam) dzieci sąsiada” …

Patryk Rudnicki