Volkswagen Golf VII od firmy ABT – wątpliwy profesjonalizm

Volkswagen Golf VII by ABT

Volkswagen Golf – niepisana legenda prywatnych modyfikacji, które usilnie „próbują” zapewnić produktowi niemieckiej myśli technicznej bardziej atrakcyjny design. Wspomniane zabiegi kończą się przeważnie spektakularną klęską, choć jakakolwiek dokładniejsza analiza późniejszego efektu takich działań winna raczej pozostać indywidualną sprawą każdego z nas. Jedna rzecz to mimo wszystko tzw. pewniak – nawet profesjonalnej firmie tuningowej ciężko jest dzisiaj zaufać …


Cel danej operacji był jasno nakreślony – upiększyć siódmą generację wzbudzającego dyskusje Golfa i nadać jej bardziej wyrazistego charakteru, a co zdołali osiągnąć inżynierowie firmy ABT – widać na powyższych fotkach. „Germański” hatchback zyskał mianowicie nakładkę przedniego zderzaka, specjalne obudowy lusterek dysponujące napisem „ABT”, boczne progi, delikatną nakładkę „w grillu” oraz element bardzo często nazywany potocznie „brewkami”, który zaaplikowano frontowym reflektorom. Na domiar tego popularna firma stacjonująca u zachodniego sąsiada naszego kraju dorzuciła tytułowemu Volkswagenowi zawieszenie o innych ustawieniach, 18- lub 19-calowe felgi (w zależności od tego jaki rozmiar zażyczy sobie klient) oraz cztery końcówki układu wydechowego zwiastujące istną burzę na podwórku świeżego właściciela. Cóż, gwałtowna nawałnica z piorunami okazuje się jednak leciutkim deszczykiem w momencie, kiedy rzucimy okiem na silniki prezentowanego Golfa. W porządku – ABT oferuje kurację wzmacniającą dla wszystkich jednostek popularnego hatchbacka, ale czy 105 KM wykrzesanych z silnika 1.2 TSI lub 125 KM z motoru 1.6 TDI jest godnych takiej operacji mechanicznej? 165 koni z jednostki 1.4 TSI czy też 184 lub 210 KM uzyskanych z wysokoprężnego motoru 2.0 TDI brzmi już znacznie lepiej, ale to wciąż oferta przypominająca Bentley’a z silnikiem Suzuki Alto …

Czy efekty działań tytułowej „placówki” spełniają Wasze oczekiwania? To rzecz jasna kwestia mocno wysublimowanego gustu, jednak analizując pomysł firmy ABT na „kultowego” już Volkswagena Golfa można odnieść wrażenie, że takowych zmian mógłby dokonać nawet pan Kowalski w obrębie swojego garażu uprzednio kupując odpowiednie części. Dlaczego „siódemkę” pozbawiono jakiegokolwiek elementu charakterystycznego? Odpowiedź mogłaby zabrzmieć prosto – bo nigdy takowego nie miała, ale w nadziei na mocne postanowienie poprawy liczmy, że kolejne dzieło tytułowej firmy będzie dużo bardziej oryginalne – w pozytywnym tego słowa znaczeniu …

Patryk Rudnicki