Aktualności

Infiniti Q50 – japoński wyznacznik

Infiniti Q50

Tytuł niniejszego artykułu może dziwić – nie tyle ze względu rzekomej dominacji japońskiego samochodu co jego nazewnictwa będącego rychłym początkiem zupełnie nowego „życia” marki Infiniti. Włodarze tytułowej firmy zdecydowali się bowiem na odważny krok – modyfikację dotychczasowych „przydomków” ustabilizowanych w świadomości europejskiego społeczeństwa jako „alternatywa niemieckiego luksusu”, a efekt nr 1 wspomnianej operacji zaprezentowano „przed chwilą” na salonie motoryzacyjnym w Detroit. Panie i Panowie, oto następca ciekawego M37 – model Q50 …


Licząca 4783 mm długości, 1824 mm szerokości oraz 1443 mm wysokości „salonka” (rozstaw osi to 2850 mm) jest idealnym potwierdzeniem kreatywności azjatyckich inżynierów luksusowej firmy – w końcu zaprojektowanie eleganckiego samochodu dla prezesa okraszonego dynamicznymi liniami, a także znakomitym współczynnikiem oporu aerodynamicznego (0,26) jest nie lada wyzwaniem. Spójrzcie chociażby na te przetłoczenia, zadziorną i jednocześnie „przyczajoną” sylwetkę nawiązującą do świeżej Mazdy 6 czy też nowoczesne wnętrze kontynuujące dewizę „sport i przepych gwarantem ogromnego sukcesu” – może i ciche wątpliwości dotyczące pospolitego jak na XXI wiek charakteru są tutaj uzasadnione, ale z drugiej strony: „Czy limuzyna, niekoniecznie klasy Premium, może wyglądać jeszcze lepiej?” Tak naprawdę wszystko jest możliwe, choć design oraz ciężka praca azjatyckich stylistów to dopiero 50% omawianego Infiniti.


Zwróćcie uwagę na jego „skomplikowanie” techniczne (m.in. system Active Lane Control monitorujący pasy ruchu, bogate wyposażenie oraz zawieszenie wykorzystujące aluminiowe komponenty i współpracujące z technologią Direct Adaptive Steering gwarantującą cztery tryby pracy układu kierowniczego) oraz dostępne silniki na rynku amerykańskim (3.7-litrowe V6 produkujące 328 KM i 364 Nm momentu obrotowego, a także 3.5-litrowe V6 o mocy 302 KM i 349 Nm połączone z jednostką elektryczną generującą 67 KM oraz 269 Nm maksymalnego momentu obrotowego) – brzmi ciekawie? Nie wątpię, podobnie zresztą jak 7-biegowa skrzynia automatyczna z łopatkami przy kierownicy bądź 17-calowe opony typu runflat (opcjonalnie 19-calowe) – tytułowe Infiniti jest prawdziwą limuzyną i chyba żadna osoba czytająca dany artykuł nie ma ku temu jakichkolwiek wątpliwości.


Q50 – przetestowany na japońskim torze Tochigi oraz „germańskim” Nürburgringu samochód, któremu Sebastian Vettel oraz jego imienny odpowiednik Buemi nadali sportowego sznytu – czy tak moglibyśmy podsumować najnowszego reprezentanta zmienionej „linii” Infiniti? Absolutnie i nie chodzi tutaj o personalne „widzimisię”, a o fakt, że komfortowa limuzyna rzeczywiście została dopracowana pod kątem właściwości jezdnych i nie tylko. Oczywistym wydaje się zatem pytanie traktujące o „doskonałości” rywala m.in. bawarskiej serii 5: „To auto łączące wszystkie sfery motoryzacyjnego życia?” No cóż, pozostawmy dany aspekt w zawieszeniu, bo jak powszechnie wiadomo – samochodów idealnych nie ma, a wybredna klientela i tak znajdzie skuteczny kontrargument świadczący o wyższości …, innej limuzyny …

Patryk Rudnicki