Aktualności
2017 BMW M550d – Aż cztery turbiny! (Kwiecień 26, 2017 5:33 pm)
Zabytkowe czy sportowe auto? (Kwiecień 24, 2017 9:05 am)
Niezwykłe Ferrari 308 trafi na sprzedaż (Kwiecień 22, 2017 4:01 pm)
Audi S3 Cabriolet od firmy ABT (Kwiecień 16, 2017 12:27 pm)
Audi R8 Coupe w barwach Audi Sport (Kwiecień 14, 2017 2:37 pm)

Europejskie wojaże: jak poruszać się po drogach Słowenii?

Flaga Słowenii

Funkcjonuje w NATO od 29 marca 2004 roku, prezydent nosi imię Danilo, a obowiązującą walutą jest euro – zgadniecie które państwo będzie tematem świeżutkiej części „Europejskich wojaży”? Owszem, łatwo nie jest, choć motoryzacyjne życie tamtejszego kraju do strasznie ciężkich zaliczyć nie wypada. Po swawolnej Turcji, zaskakującej Rumunii oraz niezbyt emocjonującej Słowacji przyszedł czas na tytułową republikę. Ładujcie manatki i odpalajcie pachnące samochody – ruszamy do Słowenii …


Jeśli myślicie, że teraz zaczniemy wymienianie poszczególnych elementów niezbędnego wyposażenia auta to śmiało powiemy: „Brawo!” Nawijając kilometry w tym stosunkowo małym państewku radzimy zapakować absolutnie oczywiste rzeczy: apteczkę, trójkąt ostrzegawczy i komplet zapasowych żarówek co by uniknąć mundurowego konwoju na pobliską stację benzynową. Oprócz tego warto również zaaplikować do swojego auta kamizelkę odblaskową, gdyż jej używania na drogach ekspresowych oraz autostradach (swoją drogą płatnych) wymagają słoweńskie przepisy (w razie braku danego elementu mandat oscyluje wokół 40 euro). Niemniej istotnym ustaleniem tamtejszego prawa jest oczywiście limit alkoholu we krwi, choć jego zaksięgowany parametr może spowodować kręcenie w głowie (dosłownie i w przenośni). 0,5 promila – ukazujący taką wartość balonik, jeśli oczywiście mógłby cokolwiek powiedzieć, na pewno rzuciłby hasłem: „Jest dobrze obywatelu.” Sytuacja uległaby pogorszeniu gdyby nasz organizm „wchłonął” ponad 0,5 promila, bowiem miły policjant zaśpiewałby od 180 do 570 euro grzywny (więcej niż 0,11 groziłoby mandatem 950 euro czyli jakichś 3990 zł i zatrzymaniem uprawnień). Chyba jednak nie warto …

Kwestia szalenie istotna – dopuszczalna prędkość. W zasadzie omawiany aspekt nie będzie czymś strasznie odkrywczym, gdyż „pionowe” ustalenia słoweńskiego rządu ujawniają identyczne (prawie) wartości co u nas. Teren zabudowany jest więc rewirem sławetnej pięćdziesiątki, niezabudowany 90 km/h, asfalty szybkiego ruchu 100 km/h, zaś wszelkiej maści autostrady 130 km/h. Źle więc nie jest, choć „lustrując” dogłębnie taryfikator naszego bohatera o powierzchni całkowitej 20 273 kilometrów kwadratowych radosny wyraz twarzy ekspresowo może zniknąć. Pomiędzy zabudowaniami, jeśli oczywiście nie będziemy przestrzegać danych wymogów, zubożejemy o co najmniej 80, a maksymalnie o 1000 euro (ewentualnie stracimy uprawnienia), poza miastem zapłacimy 60 – 380 euro, zaś na autostradzie maksymalnie 300 euro. Oprócz tego pamiętajcie co by nie używać komórek bez zestawu głośnomówiącego (120 euro), dobrze parkować (za nieprawidłowe ustawienie wozu grożą, symboliczne, ale jednak, 42 euro) i używać pasów bezpieczeństwa (za bezpodstawne tłumaczenia o srogich zaleceniach lekarza grozi również 120 euro).

O Słowenii mówimy na co dzień niewiele, a to spory błąd. Któż nie chciałby zobaczyć okazałych „mamutów” jak pieszczotliwie są określane wyjątkowo duże skocznie narciarskie, atrakcyjnej stolicy o nazwie Lublana czy bogatego zaplecza historycznego danego kraju? To wszystko stoi przed Wami otworem, ale na Boga pamiętajcie, że droga nie jest torem kartingowym i odgórnych ustaleń należy przestrzegać.

Patryk Rudnicki