SsangYong Rodius FL – odświeżenie niemożliwego

Istnieją na świecie auta, których powstanie uważane jest za ogromny błąd firmy-matki. Do tego iście znamienitego grona należałoby również wrzucić „koreański pasztet motoryzacyjny”, „totalnie niezrozumiałego dziwoląga” czy „samochód z wodogłowiem” jak pieszczotliwie określa się Rodiusa – najbardziej kontrowersyjny wóz jaki zbudował SsangYong. Azjatyccy inżynierowie nadal jednak próbują unaocznić klientom, że to mimo wszystko dobry samochód i przeprowadzili ostatni lifting tego, jakże dyskusyjnego wozu. Rzućcie okiem co uległo zmianie …


SsangYong Rodius FL

SsangYong Rodius FL

SsangYong Rodius FL

SsangYong Rodius FL

Ludzi, którzy oczekują tutaj diametralnej modyfikacji wyglądu zewnętrznego niestety rozczaruję – SsangYong postanowił zostawić auto właściwie nietknięte. Jedynymi modyfikacjami, które nasze wprawne oko zdoła uwiecznić w pamięci, będą światła do jazdy dziennej, a także nowe wzory kołpaków dedykowanych podstawowym odmianom Rodiusa. Niewiele i zapewne większość czytających dany artykuł spodziewała się bardziej konwencjonalnego podejścia do tematu, jednak azjatycka firma (chyba) wie co robi, gdyż jej priorytet brzmi klarownie – zwerbować do salonów przede wszystkim Koreańczyków (niniejsze auto będzie oferowane póki co na tamtejszym rynku, a w Europie zagości najprawdopodobniej trochę później). Zostawmy jednak marketingowe obietnice na boku i spójrzmy co firma SsangYong dokonała w środku …

Tutaj modyfikacji jest znacznie więcej co oczywiście stanowi powód do radości i rzeczywiście koreański van ma się czym pochwalić. Dyskusyjnie wyglądającej kabinie zaaplikowano nowe rodzaje tapicerek, odrobinę zmodyfikowane czujniki parkowania, manualną klimatyzację, fotochromatyczne lusterko wsteczne, a także znacznie lepszej jakości (obietnice SsangYong’a) materiały wykończeniowe.

Ostatnią, choć niemniej ekscytującą modyfikacją równie pobudzająco działającego Rodiusa jest świeżutki motor wysokoprężny, który uzupełni jego ofertę. Szumne zapowiedzi mówią, że jednostka spełnia wymagające normy Euro 5, oferuje dwa litry pojemności, 155 KM, 360 Nm i zużywa średnio 6 litrów oleju na każde 100 przejechanych kilometrów (150 g CO2/km). Całkiem nieźle, a to dopiero półmetek znakomitych informacji. Odmianę 200XDi (tak będzie nazywany Rodius z prezentowanym „śmierdziuchem”) będzie można ponadto zestawić z 6-stopniową, ręczną przekładnią lub 4-biegowym automatem 4E-Tronic, natomiast sumienie szczęśliwego właściciela będzie muskał fakt, że jego motor to absolutna świeżynka oferowana w najnowszym Actyon Sporcie i jego sąsiad z pewnością takim nie dysponuje.

Rodius Anno Domini 2012 to odświeżenie starych przyzwyczajeń i niezbyt korzystnej opinii. Jego aparycja wielokrotnie była obwoływana najbardziej szkaradnym przykładem współczesnego samochodu i cóż – taka decyzja wcale dziwna nie była. Auto zrobione typowo dla Koreańczyków otrzymało jednak ślad europejskiej naleciałości i wybrednych głosów czego SsangYong’owi szczerze możemy pogratulować. Kłopot tylko jak przełknąć to wodogłowie …

Patryk Rudnicki