Chrysler 200 Super S od firmy Mopar

Nie rozumiem ludzi, którzy na siłę próbują „upiększać” swoje samochody. Na naszych drogach niestety nie brakuje kierowców, którzy z Fiata Uno chcą zrobić sportowego mieszczucha ze spojlerem wielkości ogrodowej ławki, ale to w zasadzie ich indywidualna sprawa. Oczywiście tuning to nic złego i absolutnie nie jestem jego przeciwnikiem, ale trzeba znać umiar oraz tą magiczną granicę, która oddziela wyczucie dobrego smaku od łatwo osiągalnego kiczu. Firma Mopar wzięła sobie najwyraźniej moje słowa mocno do serca…

Chrysler 200 Super S od firmy Mopar Chrysler 200 Super S od firmy Mopar

Spokojnie – nie jestem tajnym wysłannikiem amerykańskiego tunera, a zwykłym Polakiem oceniającym podobnie jak Wy dołączone do artykułu zdjęcia.

Inżynierowie zza Wielkiej Wody postanowili mianowicie przygotować pakiet zmian dla schludnego Chryslera 200, a efekt ich prac będzie można zobaczyć już niedługo na salonie samochodowym w Detroit. Przyjrzyjmy się zatem tytułowemu „bieluchowi” (nie mylić z popularnym serkiem warzywnym) nieco bliżej.

Modyfikacje samochodu obejmują dwa etapy co jest myślę dobrą wiadomością dla tych, którzy nie lubią zbytnio rzucać się w oczy. Pierwszy z nich obejmuje zmiany nadwoziowe, a więc nowy pakiet ospojlerowania, 18-calowe aluminiowe felgi, zmieniony nieco grill oraz wpływające na bardziej nobliwy charakter pojazdu chromowane wykończenia.

Drugi z wymienionych stopni zaś odnosi się do strony technicznej wozu. Mowa w tym przypadku o zmienionym układzie dolotowym, obniżonym zawieszeniu, a także nowym układzie wydechowym, które niestety nie idą w parze z jednostką napędową. Na tym polu amerykańska firma trochę zawiodła, gdyż nie ma mowy o jakimkolwiek tuningowanym silniku (podobnie zresztą sprawa się ma z wnętrzem opisywanego Chryslera).

Już za kilka dni targi samochodowe w Detroit powitają naprawdę ciekawy wóz. Nie da się ukryć, że bohater niniejszego artykułu to dosyć schludny pojazd, który otrzymał delikatny retusz przy obsłudze chyba wadliwego programu. Z pełną świadomością chciałbym powiedzieć, że „Amerykanin” nie ma na swoim honorze żadnej skazy, ale niestety sprawia wrażenie „niedorobionego”. Szkoda, ale szczerze mówiąc nie ma co narzekać, bo i tak jest z milion razy ładniejszy od wypchanych styropianem projektów „pseudotunerów”.

źródło: wł / Patryk Rudnicki