Abarth Panda – rozczarowanie?

Mały skorpion przebudził się w swojej zasypanej piaskiem norze. Powoli wytoczył lekkie ciało na powierzchnię, po cichu zazgrzytał szczypcami i z charakterystyczną dla siebie werwą ruszył przed siebie – tą krótką historyjkę można rozumieć dwojako. Z jednej strony faktycznie mamy niebezpieczne zwierzę z jadowitym kolcem, a z drugiej Abartha 500 wyjeżdżającego z garażu. W podobny sposób można spojrzeć na plany Fiata dotyczące nowej Pandy.

[center] [img]/photos/old/news/samochody/nowa_panda_abarth_2012_1.jpg[/img] [/center]
Włoski koncern zapowiedział, że w 2013 roku uzupełni swoją ofertę właśnie o tytułowego bohatera. Trzeba przyznać, że zrobienie z popularnego „wozidełka” miejskiego rasowego sportowca to dosyć odważny zabieg, ale firma podobnie uczyniła z przytoczoną we wstępie 500-tką i efekt po dziś dzień jest naprawdę ekscytujący. Co prawda Fiat nie pokazał jeszcze ani jednego zdjęcia nowego „skorpiona”, ale podał za to garść istotnych informacji.

Samochód otrzyma przede wszystkim charakterystyczne malowanie, przeprojektowany body kit (podobny do tego z 500-tki), a także 16-calowe aluminiowe felgi. Gdyby tego było mało, przyszły właściciel będzie mógł się pochwalić zmodyfikowanym zawieszeniem, sportowymi, kubełkowymi fotelami, nową kierownicą oraz skróconym drążkiem skrzyni biegów.

Cały projekt wydaje się zatem interesującym pomysłem, więc skąd taki dziwny tytuł? Przechodzimy teraz do clou programu czyli jednostki napędowej. Fiat nie potwierdził jeszcze tej informacji na sto procent, ale pod maską będzie prawdopodobnie pracował silnik Twinair o pojemności zaledwie 0.9-litra i mocy 110 KM. Auto ma przyspieszać do pierwszej setki w 8,5 sekundy i osiągać prędkość maksymalną rzędu 177 km/h. W porównaniu do seryjnej Pandy przytoczone wyniki są wprost rewelacyjne, ale biorąc pod uwagę 180-konnego Abartha 500 oraz Abartha Grande Punto o tej samej mocy powiedzmy sobie szczerze – jest trochę mizernie …

Niby wszystko dobrze się zapowiada i już sobie wyobrażamy śmigającą po górskich serpentynach doprawioną na ostro Pandę, ale szczerze mówiąc pod maską tego „mieszczucha” jest niejako drugie życie. Odnoszę wrażenie, że na zewnątrz będzie to pełen emocji i wigoru samochodzik, a w szarej rzeczywistości zostanie pokonany na światłach przez nudnego Passata. Oby moje przewidywania się nie sprawdziły, bo zarówno wszyscy fani Abartha jak i niewielki skorpion z początkowej historyjki, mocno się obrażą na włoskich inżynierów.

źródło: wł / Patryk Rudnicki