TATA Indigo SW 1.4 – AUTO TEST

Przybysz ze Wschodu

czas trwania testu: 13-17.10.2008

test na dystansie: 671 km

Obecna od niedawna na polskim rynku indyjska marka Tata udostępniła naszej redakcji do testu model Indigo z benzynowym silnikiem o pojemności 1.4 litra. Jest to, w założeniu importera, auto budżetowe, które m.in. dzięki niskiej cenie ma się stać atrakcyjną propozycją dla niezamożnych i nie wymagających luksusu klientów poszukujących rodzinnego, funkcjonalnego i wszechstronnego samochodu.

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

Czy Tata spełni te oczekiwania? Czy koncern będący właścicielem takich legendarnych marek jak Jaguar czy Land Rover będzie w stanie przekonać coraz bardziej wybrednych polskich i europejskich nabywców do zakupu Indigo? Przekonajmy się wspólnie czy warto się nim zainteresować.

STYLISTYKA

Pierwsza myśl po ujrzeniu auta, które otrzymaliśmy do testu to skojarzenie, że podobną sylwetkę gdzieś już widzieliśmy, że linia boczna nieco przypomina Fiata Palio Weekend. Oczywiście bliższe zapoznanie z Tatą uświadamia, że to zupełnie inne samochody choć założenia producentów chyba były podobne. Miały to być tanie i popularne pojazdy dla przeciętnego klienta, a przy okazji funkcjonalne i niebrzydkie. Trzeba przyznać, że Indigo z zewnątrz prezentuje się nieźle.

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

Może stylistyka nie jest zbyt nowoczesna, ale nie można jej wiele zarzucić. Przód z dużymi, ładnymi reflektorami, duży grill z chromowaną listwą, zderzak ze światłami przeciwmgielnymi sugeruje dbałość producenta o szlachetny wizerunek. Również kierunkowskazy zintegrowane w lusterkach bocznych, relingi dachowe i aluminiowe obręcze kół wskazują, że nie jest to najuboższa wersja wyposażenia prezentowanego modelu. Z tyłu dominują duże, pionowe zintegrowane lampy, sięgające od zderzaka, aż do dachu. Klapa wyposażona jest w spojler dachowy ze światłem stopu oraz chromowaną listwę, która nieco rozjaśnia dużą, czarną powierzchnię blachy.

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

Przyzwoity obraz jaki przedstawia Tata Indigo zakłócony jest nieco przez proporcje nadwozia. Sprawia ono wrażenie zbyt wysokiego i wąskiego. Wnęki kół także wydają się być zbyt duże, albo 14-calowe koła są byt małe. Jeśli chodzi o jakość wykonania, to można mieć zastrzeżenia do szczegółów takich jak np. kiepsko przyklejona listwa ozdobna na grillu, ogólne wrażenie jest jednak pozytywne.

WNĘTRZE

Dopóki nie zajmiemy miejsca w kabinie i nie dotkniemy materiałów jakich użyto do wykończenia wnętrza, wydaje się nam, że wszystko jest w porządku. Choć szarości nieco przytłaczają, to jednak srebrne wstawki na konsoli centralnej, klimatyzacja, w którą wyposażono Indigo, zapowiadają niezły poziom jakości i wyposażenia. Bliższy kontakt jednak rozwiewa momentalnie te nadzieje. Wszystkie plastiki są bardzo twarde i kiepsko spasowane, szczeliny pomiędzy nimi są znacznie szersze niż u konkurencji.

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

Podobnie niekorzystne wrażenie wywierają fotele. Ich obicia wyglądają na bardzo tanie i cienkie, siedziska są krótkie i niewygodne, siedzi się jak na taborecie. Oprócz tego bardzo trudno znaleźć w miarę wygodną pozycję siedzącą, gdyż nawet przy maksymalnym odsunięciu siedzeń miejsca na nogi jest zbyt mało dla kierowcy o wzroście 180 cm. Koło kierownicy jest bardzo cienkie i niewygodne do trzymania. Drążek zmiany biegów porusza się z dużymi oporami i nienaturalnie sprężynuje, jakby był z gumy. Zegary natomiast można uznać za ładne i udane, są czytelne, posiadają białe cyferblaty i metaliczne obwódki. Niestety ich obudowa a także reszta deski rozdzielczej już nie imponują designem. Zupełnie zabrakło tu polotu, poszczególne elementy wyglądają jak poskładane z klocków i to z kilku różnych zestawów.

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

Najbardziej rzuca się w oczy poduszka powietrzna pasażera, którą ktoś jakby położył na półce. Schowek poniżej poduszki ma archaiczny system zamykania – nie da się go zatrzasnąć, żeby go zamknąć trzeba pociągnąć ręką za uchwyt tak jak przy otwieraniu… Podobnie nienowoczesne są daszki przeciwsłoneczne. Lusterka, które w nich umieszczono zasłonięte są kawałkiem miękkiego plastiku – ceraty, który trzyma się dzięki magnesowi.

Czy podróżujący Indigo mogą być z czegoś zadowoleni? Z pewnością pozytywnie należy ocenić bagażnik małego kombi. Jest naprawdę pojemny (670 litrów) i dość ustawny. Poza tym pod sufitem umieszczono dodatkowy schowek zabezpieczony siatką, w którym można przewieźć różne drobiazgi. Poza bagażnikiem najlepiej prezentował się radioodtwarzacz firmy Kenwood, niestety jakość dźwięku nie jest jednak rewelacyjna ze względu na bardzo słabe głośniki…

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

Podsumowując, trudno być zadowolonym z poziomu wyposażenia i wykończenia wnętrza Taty Indigo. Jakość materiałów pozostawia wiele do życzenia, rozwiązania techniczne są na poziomie aut sprzed 20-30 lat a przyjemność z jazdy właściwie w tym przypadku nie istnieje.

SILNIK, UKŁAD NAPĘDOWY

Pod maską Indigo znajduje się silnik benzynowy o pojemności 1405 cm sześciennych i mocy 85 koni mechanicznych. Pozwala on na osiągnięcie prędkości maksymalnej 160 km/h i przyspieszenie do 100km/h w około 12 sekund. Subiektywnie jednak wydaje się, że trwa to nieco dłużej. Podczas przyspieszania silnik jest bardzo głośny, a wyciszenie kabiny nie zachwyca. Jazda jest okupiona zużyciem paliwa na poziomie około 8-8,5 litra w cyklu miejskim i 6,5 poza miastem. Skrzynia biegów, jak już wcześniej wspomniano, jest dziwnie „gumowa”, poszczególne przełożenia załączane są z oporami.

TATA Indigo SW 1.4

TATA Indigo SW 1.4

Zawieszenie jest miękkie, na zakrętach lekko się wychyla, ale nierówności tłumi dość skutecznie. Jeśli trwałość będzie na zadowalającym poziomie, to na układ napędowy i zawieszenie klienci nie powinni narzekać, tym bardziej, że decydując się na samochód tani przymyka się oko na pewne niedogodności. Tylko czy jest wystarczająco tani?

PODSUMOWANIE

Trudno w tym momencie o obiektywne podsumowanie… Indigo jest autem, które z pewnością może zadowolić niewybrednych klientów, może być zarówno samochodem rodzinnym z dość dużym bagażnikiem, jak też autem do małej firmy. Bezpośredni konkurenci w tym segmencie oferują jednak znacznie więcej, lepszą jakość wykończenia, ciekawszą stylistykę a niejednokrotnie nawet bardziej atrakcyjne ceny. Kwota jaką trzeba zapłacić za testowane auto to 37.900 zł i jesteśmy zdania, że można ją ulokować znacznie korzystniej. Wersja z silnikiem diesla (70 KM) kosztuje już niemal 43.000 zł i wydaje się jeszcze bardziej niedorzeczna.

Sensacyjna reklama, którą koncern próbował niedawno zainteresować wszystkich swoimi produktami, czyli najtańszy na świecie model Nano (podobno ma kosztować około 10 tys. złotych) być może będzie hitem, ale Indigo nie ma na to żadnych szans. Przybysz ze Wschodu, choć egzotyczny, przegra z pewnością ze znanymi i cenionymi już na polskim rynku konkurentami.

DANE TECHNICZNE
silnik / pojemność

benzyna / 1405 cm³

układ / liczba zaworów

R4 / 16

moc maksymalna

62,5 kW (85 KM) @ 6000 obr/min

moment obrotowy

120 Nm @ 3500 obr/min

zawieszenie przód

niezależne z dolnym wahaczem

zawieszenie tył

niezależne 3 drążkowe z kolumnami McPherson

napęd

oś przednia

skrzynia biegów

manualna, 5 biegowa

prędkość maksymalna

160 km/h

przyspieszenie 0-100 km/h

12,0 s

zużycie paliwa*

8,5 / 6,5 / 7,3

dług. / szer. / wys.

4158 / 1625 / 1535 mm

rozstaw osi

2450 mm

masa własna / dopuszczalna

1120 / 1565 kg

bagażnik w standardzie

670 l

bagażnik po złożeniu siedzeń

1370 l

pojemność zbiornika paliwa

42 l

EKSPLOATACJA I CENA
gwarancja mechaniczna

3 lata lub 100.000 km

przeglądy

co 15 tys. km.

cena wersji podstawowej

37,900 zł wersja GLX

cena wersji testowanej

37,900 zł wersja GLX

*miasto/trasa/cykl mieszany (l/100 km)

źródło: autowizja.pl / tekst: Artur Mierzejewski / zdjęcia: Rafał Rogowski

Wszelkie prawa do publikacji bez zgody redakcji zabronione!