Gilowska – wykańczamy biopaliwo .

Zakręcono kurek w dystrybutorze biopaliwa przy trzebińskiej rafinerii, uruchamianym niedawno w blasku fleszy i w świetle kamer.

Dystrybucja oleju napędowego z biokomponentami straciła rację bytu już po 18 miesiącach
Wszystko przez jedno rozporządzenie ministra finansów, zmieniające dotychczasowe ulgi dla producentów paliw w podatku akcyzowym – pisze „Gazeta Krakowska”. Teraz wyprodukowanie litra biopaliwa stało się kosztowniejsze niż takiej samej ilości zwykłego oleju napędowego – wyjaśnia gazeta.

[center][img]/photos/old/news/inne/biopaliwo_1.jpg[/img][/center]
Grażyna Kuś, prezes rafinerii nie chce komentować decyzji zarządu firmy, odsyłając do oficjalnego oświadczenia. Czytamy w nim m.in., że wstrzymano produkcję ON BIO, a także działania inwestycyjne zmierzające do jej systematycznego zwiększania. Sytuacja taka potrwać ma „do czasu wdrożenia stabilnych przepisów podatkowych, wspierających rozwój alternatywnych źródeł energii”.

Znaczy to tyle, że nikt nie wie, kiedy produkcja ropy z dodatkiem biokomponentów znów stanie się opłacalna. Trudno się dziwić rozgoryczeniu pani prezes. Inwestycje w produkcję biopaliwa, według optymistycznych prognoz, miały wynieść do 140 mln zł. Niespełna dwa miesiące temu w wywiadzie dla „Gazety Krakowskiej” mówiła: – Koncentrujemy się na rozbudowie mocy produkcyjnych i dalszej specjalizacji w segmencie biopaliw. (…)

Rafineria Trzebinia jest pierwszą biorafinerią w Polsce oraz pierwszym producentem biodiesla FAME i biopaliwa ON BIO 10 – wszyscy życzylibyśmy sobie, aby taki status zachowała. Życzenie się jednak nie spełni. Ministerialne decyzje zmusiły władze spółki do skoncentrowania się na produkcji estrów na rynki zagraniczne.

Szeregowi pracownicy rafinerii nie kryją obaw.- Jak się nie bać, gdy zawiesza się produkcję sztandarowego produktu firmy – podkreśla pracownik działu destylacji rurowo-wieżowej. Grażyna Kuś unika wdawania się w szczegóły. – Działamy w interesie spółki i pracowników – podkreśla, kończąc rozmowę.

Henryk Sobierajski, przewodniczący Międzybranżowych Związków Zawodowych w Rafinerii Trzebinia zaznacza, że wśród pracowników panuje nastrój wyczekiwania na zmianę ministerialnej decyzji. Poparcia w tej sprawie oczekują od wicepremiera Andrzeja Leppera i poseł Beaty Szydło, którzy obiecali zaangażować się w sprawę. – Mamy żal do minister Zyty Gilowskiej, która wcześniej popierała zaangażowanie zakładu w produkcję biopaliw – dodaje szef związkowców.

Zmiana przepisów to jednak problem nie tylko dla pracowników rafinerii, ale również hodowców rzepaku. Zagrożony jest byt kilku tysięcy podkarpackich rolników i ich rodzin. Rozwijana przez ostatnie lata z powodzeniem produkcja rzepaku olejowego po prostu przestaje się opłacać – piszą „Super Nowości”.

– Decyzja ministerstwa bardzo poważnie zagraża ludziom, którzy postanowili wykorzystać szansę, jaką są biopaliwa – nie kryje zdenerwowania Lucjan Kuźniar, radny sejmiku wojewódzkiego i wiceprezes Podkarpackiego Stowarzyszenia Producentów Roślin Oleistych. Sam prowadzi tłocznię olejów i daje zarobek blisko dwóm tysiącom rolników, którzy dostarczają mu rzepak.

Odpowiednie rozporządzenie wydała tuż przed świętami minister finansów Zyta Gilowska. Zgodnie z nim nawet dwukrotnie zmniejszyła się kwota zwolniona od podatku akcyzowego. Rolnicy i producenci alarmują, że w takiej sytuacji produkcja rzepaku i tłoczenie z niego oleju staje się kompletnie nieopłacalnie. W efekcie poważny problem ma około 6 tysięcy rolników, którzy zasiali rzepak, oraz właściciele tłoczni, których postawienie kosztowało miliony złotych.

– Najbardziej niezrozumiałe jest to, że rząd ustami ministra rolnictwa oficjalnie wspiera rozwój biopaliw, a za chwilę inny minister rzuca nam kłody pod nogi – irytuje się Lucjan Kuźniar. Co jeszcze bardziej bulwersujące, rozporządzenie minister finansów kłóci się z zapisami ustawy o biopaliwach. Zobowiązuje ona bowiem przetwórcę oleju do zawierania z rolnikami pięcioletnich umów zawierających z góry zagwarantowaną cenę skupu. A przecież żaden właściciel tłoczni nie będzie w stanie utrzymać uzgodnionej ceny, bo to oznacza dla niego bankructwo.

W praktyce więc doprowadzi to do zniszczenia sektora gospodarki, który właśnie zaczął się doskonale rozwijać, dając tysiącom ludzi zarobek. Już teraz, na skutek rozporządzenia ministerstwa finansów, rafineria w Trzebini zaprzestała produkcji i sprzedaży oleju napędowego z dodatkiem estrów. W magazynach producentów zalegają duże ilości oleju rzepakowego, a rolnicy, którzy zasiali jesienią rzepak, nie będą mieli co zrobić z bezwartościową w tej sytuacji rośliną – podkreślają „Super Nowości”.

źródło – PAP, interia